Białystok zdecydował się wprowadzić rozwiązanie, które ma odciążyć służbę zdrowia oraz organy porządkowe i oszczędzić traumy rodzinom zmarłych. Miasto podpisało umowę z firmą medyczną, która przejmie obowiązki koronera miejskiego w sytuacjach niestandardowych. To milowy krok w stronę usprawnienia procedur, które dotychczas potrafiły paraliżować pracę policji na wiele godzin.
Choć ogólne zasady stwierdzania zgonu (regulowane ustawą z 1959 roku) pozostają bez zmian, nowa funkcja rozwiązuje problem „pomiędzy”. Do tej pory zgon stwierdzał lekarz prowadzący lub zespół pogotowia (jeśli śmierć nastąpiła podczas akcji). Problem pojawiał się, gdy żadna z tych osób nie była prawnie zobowiązana do przyjazdu.
– Dotychczas policjanci musieli pilnować zwłok aż do przyjazdu lekarza, co trwało czasem wiele godzin. To obciążało zasoby mundurowych i było niezwykle trudne dla rodzin – wyjaśnia wiceprezydent Marek Masalski.
Mechanizm działania ma być precyzyjny: policjant na miejscu zdarzenia kontaktuje się z Miejskim Centrum Zarządzania Kryzysowego, które wzywa koronera. Lekarz z firmy ASP-HALT Sp. z o.o. ma obowiązek stawić się na miejscu w ciągu 120 minut. Jego zadaniem jest stwierdzenie zgonu, określenie przyczyny oraz wystawienie niezbędnej karty zgonu, co pozwoli na szybsze przekazanie ciała zakładowi pogrzebowemu.
AR
Umowa z wykonawcą obowiązuje do końca 2026 roku. Miasto zabezpieczyło na ten cel skromną, ale wystarczającą kwotę 7 700 zł. Koszt pojedynczej interwencji lekarza wyceniono na 700 zł. Choć szacuje się, że takich „bezkrólewia” medycznych nie będzie wiele, wprowadzenie koronera to cywilizacyjna zmiana w zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi w Białymstoku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze