Maglowany przez dziennikarzy najpierw lawirował w odpowiedziach, ale w końcu wydusił, że nie układała mu się współpraca z prezydentem. Radny Marcin Szczudło przyznał, że był niejako traktowany jak maszynka do głosowania, chociaż był szefem prezydenckiego klubu. Tymczasem niedawny kolega klubowy i jedna z czołowych twarzy Komitetu Truskolaskiego twierdzi, że prezydent odróżnieniu od partyjnych polityków – gra fair.
Kilka dni temu informowaliśmy, że radny Marcin Szczudło opuścił Komitet Truskolaskiego i dołączył do klubu Prawa i Sprawiedliwości. Wczoraj nowi – starzy koledzy mówili o powrocie „syna marnotrawnego”, choć wiele rzeczy trzeba będzie jeszcze wyjaśnić. Być może minione rekolekcje wielkopostne sprawiły, że zostanie mu wybaczone wszystko, co mówił przez ostatnie dwa lata. A było tego sporo. Najpierw w kampanii do samorządu były zarzuty o nieczystą grę i skargi w związku z rzekomo czarną prowadzoną kampanią wyborczą przez PiS względem Komitetu Truskolaskiego. Później pojawiły się oskarżenia o chęć budowy siedziby Rady Miasta przez PiS, mimo że z takim pomysłem wyszedł Prezydent Białegostoku. Zresztą takich przykładów można mnożyć dziesiątkami.
- Skupmy się nad tym, co przed nami, a nie na tym, co za nami. Na pewno było trochę rzeczy, które trzeba sobie teraz wyjaśnić. Ale mimo wszystko trzeba patrzeć do przodu, nie rozdrapywać starych ran. Jest deklaracja chęci współpracy i wykorzystajmy to dla dobra Białegostoku – skomentował szef klubu PiS – Mariusz Gromko.
- Kampanie mają swoją specyfikę, że konflikty się zaostrzają i mają swoją dynamikę. Człowiek się w tym żywiole trochę zapędza. Ale z perspektywy czasu to był trochę błąd, że dałem się tak nakręcić w ten klimat. Rachunek sumienia trzeba zrobić, ale na razie nikt nie stawiał mi tu warunków, że mam się ukorzyć i przyjść w worku pokutnym – wyjaśniał radny Marcin Szczudło.
Jednak głosowanie o przyjęciu do klubu PiS Marcina Szczudło jednomyślne nie było. Choć dziennikarzom nie zdradzono ilu radnych niechętnie widzi w swoich szeregach „syna marnotrawnego”, to już wiadomo, że część obecnych radnych Prawa i Sprawiedliwości raczej będzie się przyglądała baczniej nowemu koledze. I trudno im się dziwić. Marcin Szczudło sam rezygnował dotychczas z partii, członkostwa w klubie – tak PiS jak i Komitetu Truskolaskiego. A kto zdradził raz, zdradził drugi, ten może zdradzić i kolejny. Nigdy nie został wyrzucony z żadnej opcji politycznej, za każdym razem przechodził z własnej woli i tam, gdzie mu bardziej odpowiadało.
Teraz przestało radnemu Szczudło odpowiadać w Komitecie Truskolaskiego. Chociaż ciężko mu szło tłumaczenie własnej decyzji o zmianie barw politycznych, w końcu przyznał, że nie układała mu się współpraca z prezydentem. Po dociekliwych pytaniach dziennikarzy powiedział, że w klubie prezydenckim o demokracji raczej należy zapomnieć, a sami radni są traktowani instrumentalnie.
- Dla nas, jako radnych prezydenckiego klubu, a to też jest taka specyficzna formuła, autonomia jest nie trochę, ale mocno ograniczona. Ja bardziej sobie wyobrażałem, że my jako radni prezydenckiego klubu, będziemy wspólnie siadać do pewnych pomysłów i je wspólnie wypracowywać, zanim one trafią na sesje. A mimo, że byliśmy tym zapleczem, nie mieliśmy możliwości wpływania. Bo jak projekt trafiał pod obrady to trudno jako klub prezydenta krytykować coś, co wypłynęło od prezydenta i w tej kwestii mieliśmy mniejsze nawet możliwości wpływu na ostateczny kształt tych uchwał niż radni klubu Prawa i Sprawiedliwości – wyjaśniał wczoraj Marcin Szczudło. – Jeżeli chodzi o forsowanie własnych pomysłów w ramach klubu to nie było to rzeczą prostą – dodał radny.
Po takich słowach nie wiadomo już czy wydane w miniony czwartek oświadczenie pozostałych radnych Komitetu Truskolaskiego nie było sporządzone pod dyktando i jedynie przedłożone radnym do podpisu. Tym bardziej, że już pojawiły się głosy, że z klubu prezydenckiego mogą odjeść kolejne osoby. Wspominał o tym szef radnych PiS – Mariusz Gromko. I to by również pokrywało się z naszymi informacjami. Jednak nie wszyscy są skłonni przejść do PiS, a i sam PiS pewnie nie każdego by z chęcią przyjął. W każdym razie, póki co, pozostała piątka radnych Komitetu Truskolaskiego mówi o dużym zaskoczeniu decyzją Marcina Szczudło i apelują do niego o złożenie mandatu.
„(…) Sprawa ta jest dla nas tym bardziej zaskakująca, że zarówno współpraca między samymi radnymi w Klubie, jak również Klubu z Prezydentem Miasta układała się do tej pory harmonijnie, a sam Marcin Szczudło nie zgłaszał do niej żadnych zastrzeżeń. Dzięki zgodnej współpracy krok po kroku wspólnie realizowaliśmy nasz program, Program Wyborczy Komitetu Wyborczego Wyborców Tadeusza Truskolaskiego. Biorąc to pod uwagę, a jednocześnie szanując prawo każdego do podejmowania decyzji na własną odpowiedzialność, oczekujemy jednak, że kolejnym krokiem Marcina Szczudło będzie rezygnacja z mandatu radnego. Jesteśmy przekonani, iż jest to jedyne właściwe wyjście z tej sytuacji. Nakazywałby to szacunek wobec Wyborców Komitetu Truskolaskiego, którzy popierając kandydatów na radnych jednocześnie popierali tę wizję rozwoju Miasta, którą od lat konsekwentnie realizuje Prezydent Tadeusz Truskolaski” – czytamy we fragmencie oświadczenia.
Jest to jedyne stanowisko w tej sprawie wyrażone ustami radnych. Jak dotąd głosu nie zabrał sam Tadeusz Truskolaski. Co ciekawe na swoim profilu na twitterze, oświadczenie piątki radnych prezydenckich udostępnił od swojego zastępcy – Rafała Rudnickiego, który do tej pory był postacią numer jeden w Komitecie Truskolaskiego razem z radnym Szczudło. A tam pojawiła się dość ciekawa dyskusja, w której Rafał Rudnicki twierdził, że „Przynależność do partii mocno ogranicza”. To by nie do końca zgadzało się z tym, co mówił Marcin Szczudło, który właśnie z powodów ograniczeń, dołączył do drużyny Prawa i Sprawiedliwości, by poczuć się wolnym. Dalszą wymianę zdań zostawimy bez komentarza. Poniżej załączmy jedynie screen z twittera.
Marcin Szczudło zapowiedział, że po zmianie barw klubowych, mandatu radnego składać nie zamierza. Tak samo jak mandatu nie złożył i były kolega klubowy Rafał Rudnicki, kiedy odszedł z Prawa i Sprawiedliwości. On także odszedł z PiS dobrowolnie. Ale gdyby chciał z powrotem dołączyć do dawnej partii, która ponoć mocno ogranicza, miałby trudniej niż Szczudło. W jego sprawie musiałby się pozytywnie wypowiedzieć zarząd okręgowy ugrupowania. Przy obecnym szefostwie raczej jest to mało prawdopodobne, żeby nie powiedzieć, że niemożliwe. Tymczasem nowy nabytek PiS, choć jak twierdzi, musiał przyklepywać decyzje Tadeusza Truskolaskiego, to nadal popiera jego politykę.
- Szanuję i rozumiem sytuację moich koleżanek i kolegów, szanuję też i lubię jako człowieka Tadeusza Truskolaskiego. Uważam, ze zrobił wiele dobrych rzeczy dla Białegostoku. A ten klimat, który jest nakręcany wobec mnie to jest kwestia raczej niektórych ludzi z otoczenia, a nie samego prezydenta – powiedział radny Marcin Szczudło.
W najbliższym czasie klub Prawa i Sprawiedliwości ma podjąć decyzję wobec Szczudły jeszcze w innej sprawie. Niedawno został wiceprzewodniczącym Rady Miasta, ale jako szef prezydenckiego klubu. Nie wiadomo, czy utrzyma tę funkcję po zmianie barw politycznych. Stanowisko w tej sprawie ma zostać podjęte do czasu najbliższego posiedzenia Rady Miasta, które odbędzie się już 25 kwietnia.
Komentarze