Kontakt z członkami rodzin na Białorusi, znajomymi lub bliskimi nie dość, że był utrudniony, to jeszcze bardzo drogi z terenu Polski. To się jednak zmieniło i już drogo nie będzie. Poseł Mieczysław Baszko przekazał, że zapadła decyzja o obniżeniu cen rozmów telefonicznych, SMS-ów i transmisji danych z Białorusią.
Najgorsza jest niewiedza i niepewność, gdy nie można dowiedzieć się co się dzieje z bliskimi, którzy zostali na Białorusi. Te dylematy mają Białorusini mieszkający w Polsce, jak też i Polacy, którzy mają rodziny po drugiej stronie granicy, przyjaciół, czy po prostu osoby, z którymi utrzymywali kontakt. Wiadomo, że władze białoruskie utrudniały kontakt internetowy dla obywateli na swoim terytorium, były także kłopoty telekomunikacyjne. Jednak próby połączeń z Polski kosztowały wcale niemało wszystkich, którzy chcieli dowiedzieć się czegokolwiek o swoich bliskich, którzy zostali lub mieszkają na Białorusi.
Teraz z połączeniami jest już lepiej. Telefony – jak wynika z informacji przekazywanych przez media społecznościowe Białorusinów – działają już normalnie. Wrócił także internet. Może nie wszędzie i nie tak, jak było przed protestami, ale działa. A za chwilę zmniejszą się rachunki telefoniczne w Polsce za wykonywane połączenia lub przesył danych i wiadomości tekstowych.
„Dzięki staraniom Parlamentarnego Zespołu ds. Białorusi, którego jestem przewodniczącym, dziś Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji podjęła decyzję o obniżeniu cen rozmów telefonicznych, SMS-ów i transmisji danych z Białorusią. To ważna wiadomość nie tylko solidaryzująca z Białorusinami, ale też szalenie istotna dla mieszkańców pogranicza. Do teraz zmagali się z ogromnym problemem, jakim było wyłapywanie przez ich telefony sieci białoruskich, które generowały ogromne rachunki. Ten problem wreszcie się skończy!” – poinformował na swoim profilu w mediach społecznościowych poseł Zjednoczonej Prawicy Mieczysław Baszko.
Duży problem, niezależnie od tego co się obecnie dzieje tuż za wschodnią granicą, mieli mieszkańcy przygranicznych miejscowości. Sieci białoruskie bowiem łączyły się z telefonami z Polski, co powodowało naliczanie stawek znacznie wyższych, jak to się dzieje przy połączeniach zagranicznych. Poseł Baszko twierdzi jednak, że jeszcze nie czas na otwieranie szampana, ale udało się w końcu rozwiązać problem, który był nierozwiązywalny od lat.
„To był problem, z którym walczyliśmy od dawna. Wreszcie się udało. Chociaż jeszcze nie otwieram szampana. Białoruskie sieci nasze telefony będą ściągały dalej, ale już nie będzie nas to tyle kosztowało. Pracujemy nad tym, by i to zmienić” – komentuje na Facebooku. – „Pracujemy nad tym, aby białoruskie sieci nie "łapały" nasze telefony, ale nie jest to takie proste. Póki co, udało się wywalczyć to” – dodaje.
Pierwszymi, którzy z pewnością zobaczą różnicę w kwotach do zapłaty na rachunku, będą mieszkańcy przygranicznych miejscowości w Polsce. Między innymi ci mieszkający w Bobrownikach, Kruszynianach, Krynkach i w Kuźnicy. Tańsze połączenia będą mieli też w końcu Białorusini, którzy mieszkają i pracują w Polsce, ale telefonicznie kontaktują się ze swoimi rodzinami czy bliskimi.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Facebook/ Mieczysław Kazimierz Baszko - Łączy nas Porozumienie)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze