Możliwe, że prokuratura postawi zarzuty dziennikarzom stacji TVN i to za propagowanie ustroju totalitarnego – nazizmu. Regionalna Prokuratura w Katowicach zaleciła rozważenie wyodrębnienia ze śledztwa postępowania dotyczącego zachowania dziennikarzy w związku z ich uczestnictwem w zdarzeniu z 13 maja 2018 roku w Wodzisławiu Śląskim, podczas którego doszło do publicznego propagowania nazistowskiego ustroju państwa – podaje Rzeczpospolita.
Prokuratura z Gliwic prowadząca postępowanie w związku z publicznym propagowaniem nazistowskiego ustroju państwa zakończyła swoje postępowanie. Jednak nadzorujący to postępowanie prokurator z Katowic, przyjrzał się końcowym ustaleniom i polecił rozważenie nieco innego aktu oskarżenia.
„Prokurator sprawujący zwierzchni nadzór służbowy nad tym śledztwem zapoznał się z decyzją kończącą to postępowanie, a w piśmie instruktażowym skierowanym do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach zalecił m.in. rozważenie zawarcia w uzasadnieniu aktu oskarżenia informacji o wyłączeniu ze śledztwa do odrębnego postępowania materiałów dotyczących zachowania dziennikarzy w związku z ich uczestnictwem w zdarzeniu z 13 maja 2018 roku, w Wodzisławiu Śląskim, podczas którego doszło do publicznego propagowania nazistowskiego ustroju państwa, tj. o czyn z art. 256 § 1 k.k." – udzielił informacji Rzeczpospolitej Waldemar Łubniewski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach.
I jak wskazuje dziennik, oznacza to tyle, że dziennikarze stacji TVN mogą usłyszeć odrębne zarzuty. Wszystko dlatego, że nawet prokurator krajowy w odpowiedzi na pismo skierowane do Centrum Monitoringu i Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przekazał, że operator stacji TVN miał „prowokować pozostałe osoby do wypowiedzi o charakterze ksenofobicznym i rasistowskim". Jak dodał, świadkowie mieli zeznać, że chciał pomóc w przybijaniu swastyki do drzewa i tak samo przy zawieszaniu portretu Hitlera.
Wyjaśnić tę sprawę mógłby cały materiał zgromadzony przez TVN, jaki posłużył do realizacji programu. Śledczy jednak otrzymali jedynie fragmenty, bo tak zwana surówka – czyli całość nagranego materiału, jeszcze bez cięć montażowych, zaginęła i nie można jej znaleźć. A tylko całość pozwoliłaby prokuraturze ustalić czy pracownicy telewizji dochowali należytej staranności w pracy dziennikarskiej.
Od lutego tego roku badana w katowickiej prokuraturze jest sprawa zachowania dziennikarzy stacji TVN. W trakcie postępowania śledczego wobec uczestników „urodzin Hitlera” w lesie pod Wodzisławiem Śląskim jeden ze świadków zeznał, że za organizację tego wydarzenia miał otrzymać 20 tys. złotych i to pod groźbą wyrządzenia krzywdy jego rodzinie. Jak podaje Rzeczpospolita na swoich łamach, na ten trop wpadła ABW, która miała wątpliwości, jak to się stało, że na zamkniętą imprezę bliskich znajomych weszli dziennikarze z Warszawy, których nikt wcześniej nie znał.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Flickr.com/ DrabikPany)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Biedactwa, dziennikarze ich zmusili do tego siłą, a sami nie wiedzieli, co organizują i czemu się spotykają. Ofiary losu.
prokuratorzy ziobry nie słyszeli o dziennikarstwie wcieleniowym :)) I ostatnio mają problem z identyfikacją sprawcy
Biedactwa, dziennikarze ich zmusili do tego siłą, a sami nie wiedzieli, co organizują i czemu się spotykają. Ofiary losu.
prokuratorzy ziobry nie słyszeli o dziennikarstwie wcieleniowym :)) I ostatnio mają problem z identyfikacją sprawcy