Kwiecień na Podlasiu rozpoczął się wyjątkowo pracowicie dla funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przestępczości narkotykowej. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni mundurowi z Łomży i Białegostoku wyeliminowali z rynku pokaźne ilości zakazanych substancji. W jednym przypadku o wpadce zdecydował przypadek i brak dbałości o czystość miasta, w drugim – skuteczna praca operacyjna kryminalnych. Dla zatrzymanych mężczyzn wiosenne porządki zakończą się przed obliczem sądu.
W piątek, 3 kwietnia, łomżyńscy operacyjni uderzyli w czarny rynek syntetycznych narkotyków. Z ich ustaleń wynikało, że 24-letni mieszkaniec powiatu łomżyńskiego może ukrywać w domu większą ilość środków odurzających. Młody mężczyzna początkowo próbował grać rolę zaskoczonego wizytą policji, twierdząc, że nie ma pojęcia, o co chodzi.
Widząc determinację funkcjonariuszy, 24-latek postanowił zastosować klasyczny wybieg – dobrowolnie wydał policjantom blisko 2,5 grama mefedronu, zapewniając z przekonaniem, że to „wszystko, co ma na własny użytek”. Doświadczeni kryminalni nie dali się jednak zwieść tej inscenizacji. Po krótkiej, acz stanowczej rozmowie, argumenty mundurowych okazały się na tyle skuteczne, że mężczyzna wyciągnął kolejną paczkę. Tym razem łupem policjantów padło blisko 70 gramów mefedronu. Łącznie zabezpieczono ponad 72 gramy niebezpiecznej substancji. 24-latek usłyszał już zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających, za co grozi mu nawet 10 lat więzienia.
Do kuriozalnego, a zarazem niezwykle skutecznego zatrzymania doszło dzień wcześniej, 2 kwietnia, na jednym z białostockich osiedli. Policjanci z oddziału prewencji zwrócili uwagę na 49-letniego mężczyznę, który beztrosko wyrzucił pustą paczkę po papierosach prosto na trawnik. Funkcjonariusze postanowili wyciągnąć konsekwencje za zaśmiecanie, jednak nerwowe zachowanie białostoczanina podczas legitymowania wzbudziło ich czujność.
Choć 49-latek zaprzeczał, jakoby miał przy sobie cokolwiek nielegalnego, przeszukanie kieszeni spodni szybko zweryfikowało jego wersję. Mundurowi znaleźli dwa woreczki: jeden z charakterystycznym kryształem, drugi z białym proszkiem. Mężczyzna przyznał się do posiadania narkotyków, ale najbardziej zaskoczył policjantów historią ich pochodzenia. Twierdził, że mefedron i amfetaminę otrzymał od znajomego w ramach rozliczenia za... telewizor. Zamiast gotówki wybrał „towar”, który ostatecznie ważył blisko 20 gramów. Teraz, zamiast oglądać ulubione programy, mieszkaniec Białegostoku musi martwić się zarzutami, za które grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
Oba przypadki pokazują, że policja nie zwalnia tempa w walce z plagą narkotyków syntetycznych, takich jak mefedron, który coraz częściej pojawia się w policyjnych komunikatach. Zarówno praca operacyjna, jak i zwykła czujność podczas patrolowania ulic przynoszą wymierne efekty.
Mundurowi apelują o rozsądek i przypominają, że posiadanie nawet niewielkich ilości substancji zabronionych jest przestępstwem. W przypadku 24-latka z okolic Łomży sprawa jest poważna ze względu na ilość towaru, natomiast 49-latek z Białegostoku przekonał się na własnej skórze, że karma wraca błyskawicznie – mandat za wyrzuconą paczkę papierosów był jedynie wstępem do znacznie poważniejszych problemów z prawem. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i o ich dalszym losie zadecyduje teraz wymiar sprawiedliwości.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze