Reklama

Oskar Pietuszewski czaruje w Portugalii, a Jaga czeka na wielki przelew

Białostoccy kibice nadal uważnie śledzą każdy mecz Oskara Pietuszewskiego w barwach FC Porto. I mają ku temu powody – 17-letni wychowanek Jagiellonii nie tylko strzela gola za golem w jednej z najsilniejszych lig Europy, ale staje się kluczową postacią w talii Francesco Farioliego. Ostatni weekend przyniósł kolejną bramkę, chwilę grozy związaną ze zdrowiem nastolatka oraz sensacyjne wieści o gigantycznych bonusach, które niebawem zasilą konto mistrza Polski. A Jagiellonia ma ogromne szanse na dodatkowe miliony za bonusy za Oskara.

Koncert na Estadio do Dragao i strzelecka finezja

Oskar Pietuszewski na dobre zadomowił się w Portugalii, udowadniając, że kwota około ośmiu milionów euro, jaką zapłacono za niego była dla „Smoków” prawdziwą promocją. Młody Polak w niedzielę kolejny raz udowodnił swój nieprzeciętny talent. W domowym starciu z Moreirense FC był motorem napędowym akcji lidera ligi portugalskiej, wykazując się dojrzałością, której próżno szukać u wielu starszych kolegów z boiska.

Mecz z Moreirense od początku toczył się pod dyktando FC Porto, a Pietuszewski był architektem sukcesu. Już w 14 minucie po jego błyskawicznym i silnym strzale z okolic linii pola karnego bramkarz gości wybił piłkę przed siebie, co z zimną krwią wykorzystał Gabri Veiga, otwierając wynik spotkania. Jednak to, co najpiękniejsze, wydarzyło się niecały kwadrans później. Polski skrzydłowy otrzymał futbolówkę w „szesnastce”, minął rywala i mierzonym uderzeniem w kierunku dalszego słupka podwyższył prowadzenie na 2:0.

Reklama

To już trzecie trafienie Pietuszewskiego w zaledwie ośmiu meczach ligowych, co w połączeniu z dwiema asystami daje mu status jednego z najskuteczniejszych zawodników w zespole. Co istotne, nastolatek nie boi się brać odpowiedzialności na swoje barki w najważniejszych momentach – przypomnijmy, że zaledwie tydzień wcześniej uciszył słynne Estadio da Luz, strzelając pięknego gola w prestiżowym meczu przeciwko Benfice Lizbona (2:2). W pierwszej połowie niedzielnego starcia Pietuszewski mógł zresztą skompletować hat-tricka, jednak raz świetnie interweniował bramkarz, a innym razem minimalnie zabrakło precyzji przy strzale z pierwszej piłki.

Chwile grozy i jasny komunikat trenera Farioliego

Radość kibiców Porto i obserwatorów z Polski została zmącona na początku drugiej połowy. Oskar Pietuszewski nagle kucnął na murawie i zasygnalizował konieczność zmiany. Portugalskie media natychmiast zaczęły spekulować o urazie mięśniowym, który mógłby wykluczyć Polaka z gry na wiele tygodni i pozbawić go szansy na debiut w reprezentacji narodowej. Na szczęście konferencja prasowa po meczu (wygranym ostatecznie przez Porto 3:0) przyniosła uspokajające wieści.

Reklama

Trener Francesco Farioli wyjaśnił, że zmiana była podyktowana problemami żołądkowymi, a nie kontuzją fizyczną.

- Oskar był osłabiony przez dwa czy trzy dni z powodu wirusa i dzisiaj znów poczuł się gorzej w przerwie – tłumaczył włoski szkoleniowiec.

Farioli podkreślił również, jak ważną rolę w aklimatyzacji chłopaka odgrywają Jan Bednarek i Jakub Kiwior, którzy w Porto pełnią rolę starszych braci dla młodszego kolegi. Rosnąca forma Pietuszewskiego to dobra informacja dla selekcjonera Jana Urbana, który pilnie obserwuje postępy nastolatka. Wszystko wskazuje na to, że Pietuszewski będzie w pełni sił na zbliżające się zgrupowanie biało-czerwonych i selekcjoner będzie mógł go powołać.

Reklama

Wielka kasa dla Jagiellonii. Bonusy tuż za rogiem

Znakomita forma Pietuszewskiego i pewne prowadzenie FC Porto w tabeli (siedem punktów przewagi nad Sportingiem CP) to świetne wiadomości dla budżetu Jagiellonii Białystok. Dziennikarze portugalskiego „Record.pt”, w tym ceniony żurnalista Nuno Barbosa, dotarli do szczegółów umowy transferowej między klubami. Okazuje się, że Dumę Podlasia czeka niebawem okazały przelew.

Głównym punktem warunkującym dodatkowe środki dla Jagi jest niemal pewna kwalifikacja Porto do przyszłej edycji Ligi Mistrzów. Jeśli „Smoki” utrzymają miejsce w czołówce (co przy bilansie 22 zwycięstw w sezonie wydaje się formalnością), na konto Jagiellonii wpłynie dodatkowe dwa miliony euro, czyli ponad 8,5 miliona złotych. To jednak nie koniec profitów – kontrakt zawiera szereg bonusów za indywidualne osiągnięcia Oskara, takie jak liczba strzelonych goli czy rozegranych minut. Przy obecnej skuteczności nastolatka, uruchomienie kolejnych klauzul jest tylko kwestią czasu.

Reklama

Pietuszewski w czołówce Polaków

Eksplozja talentu Pietuszewskiego znalazła swoje odzwierciedlenie w najnowszej aktualizacji portalu Transfermarkt. Wartość rynkowa 17-latka wzrosła o osiem milionów i wynosi obecnie astronomiczne 20 milionów euro. Tym samym „Oski” wskoczył na trzecie miejsce wśród najdroższych polskich piłkarzy, wyprzedzając takie marki jak Marcin Bułka czy Nicola Zalewski. Przed nim znajdują się już tylko Jakub Kiwior (27 mln euro) oraz Matty Cash (22 mln euro).

Ciekawie wygląda porównanie z ikoną polskiej piłki, Robertem Lewandowskim. Wycena napastnika Barcelony spadła do poziomu 8 milionów euro, co jest najniższym wynikiem od 15 lat. Pietuszewski jest więc obecnie wyceniany blisko trzy razy wyżej niż kapitan kadry, co dobitnie pokazuje, że w polskiej piłce następuje zmiana warty. Porto doskonale wie, jaki skarb posiada w swoich szeregach – klauzula wykupu Polaka wynosi obecnie 60 milionów euro, a w kuluarach mówi się już o jej podniesieniu do 80 milionów, by odstraszyć gigantów z Premier League.

Reklama

Reprezentacja seniorów? Jan Urban myśli

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w najbliższy piątek Oskar Pietuszewski znajdzie się na liście powołanych do seniorskiej reprezentacji Polski. Rafał Grzyb, były trener Jagiellonii, w rozmowie z mediami nie kryje podziwu dla swojego byłego podopiecznego:

- Oskar to typ zawodnika, który woli ryzykować i pokazać coś ekstra, niż uciekać od odpowiedzialności. Myślę, że niedługo usłyszymy o nim w jeszcze lepszym klubie - mówił były asystent Adriana Siemieńca. 

Pietuszewski imponuje nie tylko techniką, ale i odwagą w pojedynkach jeden na jeden. Choć nie jest zgłoszony do obecnej edycji Ligi Europy (co pozwala mu skupić się na regeneracji między meczami ligowymi), jego wpływ na grę lidera ligi portugalskiej jest niepodważalny. Dla Jagiellonii Białystok sukces ich wychowanka to najlepsza wizytówka akademii i dowód na to, że na Podlasiu potrafią szlifować diamenty, które później błyszczą na najsłynniejszych stadionach świata.

Reklama

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości