Mamy pierwszy weekend lipca, a wraz z nim długo wyczekiwany – i niezwykle spóźniony – powrót Białostockiej Komunikacji Rowerowej. Od środy, 1 lipca 2026 roku, mieszkańcy Białegostoku oraz sąsiednich gmin mogą w końcu korzystać z miejskich jednośladów. Choć magistrat dwoi się i troi, by przedstawić start 13. sezonu BiKeRa jako wielki sukces, to trudno mu oszukać białostoczan. Dla nich rzeczywistość jest o wiele bardziej przykra, bo start BiKeRa mamy w środku lata. Najpiękniejsze, wiosenne miesiące bezpowrotnie uciekły, a białostoczanie przez rażącą opieszałość decydentów zostali pozbawieni ekologicznego środka transportu na niemal pół roku. Ten sezon potrwa wyjątkowo krótko, bo tylko do końca października.
O tym, że miasto wreszcie ogarnęło nierozwiązywalny dla siebie problem BiKeRa dopiero w końcu maja pisaliśmy TUTAJ. Białostoczanie musieli wykazać się wręcz anielską cierpliwością: gdy w innych polskich miastach rowery miejskie z powodzeniem przewoziły pasażerów już od wczesnej wiosny, w Białymstoku panowała urzędnicza cisza, przerywana jedynie plotkami o kulisach negocjacji.
Kto ponosi winę za tę organizacyjną wpadkę? Tłumaczenia zastępcy prezydenta Rafała Rudnickiego, który winą obarczał procedury odwoławcze przed Krajową Izbą Odwoławczą (KIO), brzmią po prostu niewiarygodnie. Przetargi na tak kluczową usługę, podpisywaną na aż cztery sezony (2026–2029), powinny być planowane z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Doświadczony samorząd musi wkalkulować ryzyko złożenia odwołania przez konkurencję, zamiast obudzić się z ręką w nocniku pod koniec maja, kiedy to dopiero sfinalizowano umowę z firmą Nextbike Polska. Fakt, że rowery wyjechały na ulice dopiero w lipcu, to spektakularna porażka białostockich urzędników, którzy zafundowali pasażerom gigantyczne, kilkumiesięczne opóźnienie i zepsuli początek wakacji.
Wprowadzenie nowości w systemie wywołuje poruszenie również wśród lokalnych polityków, którzy od lat walczyli o unowocześnienie białostockiej floty jednośladów. Do sprawy oficjalnie odniósł się szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości, który nie kryje satysfakcji z faktu, że jego dawne postulaty w końcu zostały zrealizowane, choć zaznacza, że na zmiany przyszło nam czekać stanowczo zbyt długo.
– Bardzo się cieszę, że w tym roku w systemie pojawią się rowery elektryczne. O takie rozwiązanie wnioskowałem do prezydenta miasta już w 2016 roku. Po latach oczekiwania postulaty mieszkańców wreszcie stają się rzeczywistością. Białystok ma blisko 175 kilometrów dróg rowerowych, dlatego rowery ze wspomaganiem elektrycznym mogą być ważnym uzupełnieniem komunikacji miejskiej. Ułatwią codzienne dojazdy do pracy, szkoły czy na uczelnię, szczególnie na dłuższych trasach – komentuje radny Henryk Dębowski.
Rozwój infrastruktury rowerowej w stolicy Podlasia jest bezdyskusyjny, jednak zdaniem wielu komentatorów potencjał tych 175 kilometrów ścieżek został w pierwszej połowie roku całkowicie zmarnowany przez urzędnicze zaniechania.
Mimo wielkiego niesmaku, rowery w końcu fizycznie pojawiły się w przestrzeni miejskiej. W granicach Białegostoku uruchomiono 55 stacji, na których zaparkowało łącznie 500 jednośladów nowej generacji. Flota została zauważalnie odświeżona. Do dyspozycji oddano 210 rowerów standardowych, które są lżejsze od swoich poprzedników o blisko 5 kilogramów, co ma znacząco poprawić komfort jazdy.
Ofertę uzupełnia 50 rowerów wyposażonych w foteliki dziecięce, 20 mniejszych modeli dla najmłodszych oraz 10 tandemów. Najgłośniejszą nowością tegorocznego, okrojonego sezonu jest jednak wprowadzenie wspomnianych przez radnego 210 modeli elektrycznych. Te nowoczesne pojazdy posiadają dodatkowy atut w postaci wbudowanej ładowarki do telefonów komórkowych, co bez wątpienia ułatwi poruszanie się po mieście smartfonowej generacji. System tradycyjnie objął też gminy ościenne: Juchnowiec Kościelny (50 rowerów), Wasilków (30 rowerów) oraz Grabówkę (10 rowerów).
Zasady korzystania z systemu uległy pewnym modyfikacjom, zwłaszcza w kontekście nowych „elektryków”. Aby w ogóle zacząć przygodę z BiKeRem, należy zarejestrować się w systemie, zaakceptować regulamin i wnieść opłatę inicjacyjną w kwocie 10 złotych. Tyle samo wynosi minimalny stan konta umożliwiający wypożyczenie pojazdu.
Dla modeli tradycyjnych zachowano darmowe okienko: pierwsze 25 minut jazdy jest całkowicie bezpłatne. Kolejne minuty (do godziny) kosztują złotówkę, druga godzina to koszt 3 zł, a każda następna – 5 zł. Zupełnie inaczej skalkulowano cennik rowerów elektrycznych. Tutaj opłata naliczana jest od pierwszej sekundy i wynosi 0,39 zł za każdą rozpoczętą minutę. Dla osób planujących regularne dojazdy do pracy przygotowano 30-dniowy abonament za 39 zł, dający 30 minut darmowej jazdy dziennie. Warto pamiętać o tandemach – ich rezerwacji trzeba dokonać telefonicznie w Biurze Obsługi Klienta z wyprzedzeniem od 24 do 72 godzin.
Przed nami pierwszy pełny weekend, podczas którego białostoczanie masowo ruszą testować nową flotę i sprawdzać, jak rowery z napędem elektrycznym radzą sobie na miejskich wzniesieniach. W odnalezieniu sprawnego sprzętu pomóc ma zaktualizowana aplikacja mobilna. Oprogramowanie w czasie rzeczywistym pokazuje lokalizację wolnych rowerów z podziałem na ich typy, oblicza czas dojścia do wybranego stojaka, a w przypadku elektryków – na podstawie stanu baterii – estymuje przewidywany zasięg kilometrowy.
Wielką wygodą (choć obwarowaną karami) jest elastyczność zwrotów. Rower można zostawić poza oficjalną stacją, w dowolnym, bezpiecznym miejscu strefy, co wiąże się jednak z dodatkową opłatą w wysokości 10 złotych. Co ciekawe, magistrat wprowadził system bonusowy: jeśli znajdziemy porzucony poza stacją rower i odprowadzimy go na oficjalny stojak, nasze konto zostanie zasilone kwotą 2 złotych. Mieszkańcy mają teraz idealną okazję, by zweryfikować, czy szumne zapowiedzi władz oraz wieloletnie postulaty radnych przełożą się na realną wygodę podczas codziennego podróżowania po Białymstoku.
Wyruszacie w ten weekend na białostockie ścieżki rowerowe, by przetestować nowe elektryczne BiKeRy? Jak oceniacie postawę urzędników oraz zaangażowanie radnych w walkę o rowery elektryczne od 2016 roku? Zostawcie swoją opinię w komentarzach pod artykułem
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze