Reklama

PKS Nova - rewolucja! Czy Jarosław Żaborowski uratuje regionalnego przewoźnika?

W kuluarach Urzędu Marszałkowskiego i w bazach transportowych w całym regionie huczy od plotek, które właśnie stają się faktem. PKS Nova, podlaski gigant transportowy borykający się od lat z wyzwaniami finansowymi i logistycznymi, stoi u progu ogromnej zmiany kadrowej. Marszałek województwa podlaskiego, Łukasz Prokorym, wysunął oficjalną propozycję obsadzenia fotela prezesa zarządu. Kandydatem, który ma wyciągnąć spółkę na prostą, jest Jarosław Żaborowski – postać doskonale znana w strukturach firmy, szczególnie na jej północnym odcinku.

Żaborowski nie komentuje. Ale propozycja padła

- Proszę napisać, że nie komentuję tej sprawy. I w ogóle nie chcę rozmawiać w tej chwili nie chcę rozmawiać o PKS Nova - powiedział Jarosław Żaborowski, kiedy skontaktowaliśmy się w tej sprawie prosząc o komentarz. 

Warto jednak zaznaczyć, że Żaborowski nie zdementował zdecydowanie, że propozycja wobec niego ze strony marszałka Prokoryma nie padła. A wiemy z innych  źródeł, że propozycja objęcia posady prezesa ze strony Prokoryma została złożona w gronie kilkunastu osób, które odebrały ją dość jednoznacznie. 

Reklama

- Marszałek zapytał Jarka (Żaborowskiego - przyp. red.) czy jest gotów pokierować spółką PKS Nova. Jarek nie odmówił, ale poprosił o czas do namysłu. Inna sprawa, że innego rozsądnej kandydatury w tej chwili nie ma. Spółka idzie na dno i tylko ktoś z wewnątrz kto zna realia naprawdę dobrze jest w stanie ją ratować. Większość pracowników byłaby za tym, żeby akurat Żaborowski został prezesem - mówiła nam osoba będąca świadkiem rozmów. 

Sam Żaborowski podobno waha się, bo zła sytuacja spółki po poprzednim prezesie Zbigniewie Wojno - mimo oficjalnej propagandy sukcesy roztaczanej na zakończenie jego przygody w spółce - jest niestety faktem. 

Reklama

- Spółka bez planu naprawczego i posprzątania po panu Wojnie jest nie do uratowania. I nie da się tego zrobić bez dołożenia pieniędzy z województwa. Skoro tolerowali radosną twórczość pana Wojno to niech teraz dokładają, bo w innym wypadku Żaborowski będzie tylko kozłem ofiarnym. Samo pozbycie się części kadry zatrudnionej nie wiadomo po co przez poprzedniego prezesa to spore pieniądze. Poza tym PKS musi być wolny od polityki, żeby odzyskać rentowność. Nie może być etatów dla "fachowców" od marketingu, public relations i tym podobne, bo to nie ma sensu - mówił inny pracownik PKS Nova (przedstawiciel jednego ze związków zawodowych. 

Trochę normalniej, ale nadal bałagan

Obecnie PKS Nova rządzi Adam Byglewski, prokurent powołany w styczniu przez Radę Nadzorczą. Zdaniem naszych informatorów uporządkował on trochę współpracę z samorządowcami, ale do normalności nadal jest daleko. Związkowcy narzekają jednak, że Byglewski zamiast oszczędzać zwiększył zatrudnienie i na razie nie ma jeszcze tego efektów. O chaosie po stronie PKS niech świadczy fakt, że nowy rozkład jazdy autobusów nie wisi na białostockich przystankach tylko dlatego, że nikt ze spółki nie przesłał ich dotąd do miejskiej komórki odpowiedzialnej za te sprawy. Spółce zdarza się też nie składać na czas wniosków w przetargach na przewozy pasażerskie ogłaszane przez samorządy. 

Reklama

- Jest niestety trochę bałaganu. Nie wszystko wypływa na czas. Ale pan Byglewski w zasadzie od kilku tygodni jest w spółce, więc wszystko wymaga czasu. Na pewno wprowadził trochę normalności i porządku - to zdanie jednego z pracowników centrali spółki w Białymstoku, który prosi o anonimowość. 

Ruch należy do Rady Nadzorczej

Byglewski nie może zostać prezesem PKS Nova - nie spełnia formalnych wymagań, jakie przepisy wymagają do bycia szefem komunalnej spółki akcyjnej. Może więc kierować firmą jako prokurent, ale takie rozwiązanie jest opcją tymczasową. Marszałek Łukasz Prokorym zostawiając sprawę w obecnej sytuacji na dłuższy czas faktycznie naraża wielomilionowy majątek i sprawę przewozów w całym województwie. Decyzja co dalej z nowym prezesem i rozmów z Żaborowskim leży teraz do stronie Rady Nadzorczej PKS Nova. Rada ta jednak złożona jest niemal w całości z nominatów powołanych przez koalicję obecnie rządzącą województwem. W obecnej sytuacji politycznej zrealizuje ona wolę marszałka Prokoryma. Jeśli kandydatura przejdzie, spółka zyska lidera, który zna jej problemy nie z pozycji wygodnego gabinetu, ale z pierwszej linii frontu – z warsztatów, dworców i związkowych negocjacji. 

Reklama

Człowiek z wewnątrz: Od Suwałk do centrali w Białymstoku

Jarosław Żaborowski nie jest „człowiekiem z teczki”. Przez lata budował swoją pozycję jako dyrektor oddziału PKS Nova w Suwałkach, który – co warto podkreślić – w trudnych dla transportu publicznego czasach uchodził za jedną z najlepiej zorganizowanych jednostek w strukturze spółki. To właśnie suwalski oddział pod jego wodzą potrafił utrzymać stabilną siatkę połączeń i dbać o tabor, mimo ogólnokrajowej tendencji do zwijania się lokalnych PKS-ów. Nie da się go też wmanewrować w polityczne konotacje: jako związkowiec był zwalniany przez prezesa PKS za czasów rządów PiS jak i przez Wojnę - członka Koalicji Obywatelskiej uchodzącego za człowieka Truskolaskich. Nie można więc przypisać mu sympatii do żadnej ze stron dominujących w Sejmiku. 

Nominacja Żaborowskiego byłaby też wyraźnym sygnałem wysłanym przez Prokoryma, że to koniec z eksperymentami teoretycznymi i czas na rządy praktyka. Żaborowski łączy w sobie dwie, rzadko spotykane cechy – doświadczenie menedżerskie oraz silne zaplecze społeczne. Jako szef jednego z prężnie działających związków zawodowych wewnątrz spółki, cieszy się zaufaniem załogi. To kluczowe, bo PKS Nova to organizm żywy, w którym nastroje wśród kierowców i mechaników bezpośrednio przekładają się na jakość usług świadczonych mieszkańcom regionu. I każdy nowy program naprawczy musi uzyskać akceptacją pracowników. Pytanie brzmi czy sam Żaborowski zdecyduje się na przyjęcie tej propozycji: przejście z roli związkowca będącego pod ochroną ustawy i przepisów prawa na fotel szefa, który takiej ochronie nie podlega byłoby ryzykowne. Inna sprawa, że znając dokładnie realna PKS-u nie wymagałby wielotygodniowej edukacji w sprawie sytuacji w spółce i wie co trzeba zrobić najpierw i gdzie można zacząć oszczędności już natychmiast. Nie wahałby się też aby przedstawić na Sejmiku jaka pomoc jest niezbędna do uratowania PKS-u i w jakich perspektywach czasowych. 

Reklama

- Nie wiem jak Jarek by sobie poradził jako prezes całej firmy. Jako dyrektor oddziału w Suwałkach dawał radę i ogarniał sprawy. Także te pracownicze. Ale cała spółka to zupełnie inny wymiar, więc nie wiem jakby sobie z tym poradził. Na pewno nie brałby jeńców, żeby ratować PKS - mówi nam pracownik suwalskiego oddziału PKS Nova. 

Związkowiec u steru: Szansa na dialog czy konflikt interesów?

Powołanie lidera związkowego na stanowisko prezesa to ruch odważny i rzadko spotykany w spółkach Skarbu Państwa czy samorządu. Z jednej strony budzi to ogromne nadzieje pracowników na poprawę warunków pracy i płac, o które Żaborowski walczył przez lata z poziomu barykady związkowej. Z drugiej – stawia przed nowym prezesem karkołomne zadanie: jak pogodzić roszczenia płacowe załogi z brutalną tabelką Excela i koniecznością restrukturyzacji kosztów?

Reklama

Marszałek Prokorym, stawiając na tę kandydaturę, gra va banque. Jeśli Żaborowskiemu uda się przekonać załogę do koniecznych zmian rozwojowych w zamian za stabilizację zatrudnienia, PKS Nova może uniknąć scenariusza, który spotkał wielu innych przewoźników w Polsce. Nowy prezes będzie musiał zmierzyć się z palącymi problemami: brakiem kierowców, starzejącym się taborem na liniach lokalnych oraz agresywną konkurencją ze strony prywatnych busiarzy, którzy często wybierają tylko najbardziej dochodowe kursy, zostawiając „społeczne” trasy na głowie publicznego przewoźnika. Pytanie też czy ze strony Prokoryma jest to prawdziwa deklaracja co do rozwoju spółki czy jedynie zagrywka taktyczna w ramach tajemniczej gry w spółce. Bo PKS Nova tonie. A kiedy utonie to oznaczać to będzie nie tylko koniec zorganizowanych przewozów na terenie województwa, ale i wykluczenie komunikacyjne dla wielu miejscowości. Dodatkowo samorząd województwa będzie musiał głęboko sięgnąć po pieniądze, żeby spłacić liczne kredyty jakie ciążą na PKS oraz ponieść niemałe koszty jej likwidacji. Jest też kwestia kilkuset miejsc pracy w całym województwie. 

Wyzwania 2026: Co czeka na nowego szefa?

Rada Nadzorcza, podejmując ostateczną decyzję, musi brać pod uwagę nie tylko kompetencje Żaborowskiego, ale i gigantyczną skalę wyzwań, jakie przed nim stoją. PKS Nova to nie tylko autobusy łączące Białystok z Suwałkami, Łomżą czy Bielskiem Podlaskim. To przede wszystkim ogromna infrastruktura – dworce, bazy i grunty, które wymagają mądrego zagospodarowania.

Reklama

Priorytetem dla nowego prezesa będzie z pewnością modernizacja floty. Mieszkańcy województwa podlaskiego coraz głośniej domagają się komfortu na miarę XXI wieku – klimatyzacji, WiFi i niskopodłogowych pojazdów dostępnych dla seniorów oraz osób niepełnosprawnych. Żaborowski będzie musiał wykazać się niezwykłą sprawnością w pozyskiwaniu funduszy unijnych i rządowych na „zielony transport”. Bez wymiany taboru na zeroemisyjny lub przynajmniej niskoemisyjny, PKS Nova straci konkurencyjność.

Wszyscy patrzą teraz na Radę Nadzorczą. Jeśli jarosław Żaborowski otrzyma „zielone światło”, dostanie do ręki kierownicę wielkiego, ale mocno rozklekotanego autobusu. Czy uda mu się sprawić, by PKS Nova znów stała się zaczęła dowozić ludzi na czas zamiast odwoływać seryjnie rejsy? Czy nadal będzie istniała na podlaskich drogach? O tym przekonamy się już w najbliższych miesiącach.

Reklama

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości