Reklama

Popłoch i panika w Urzędzie Marszałkowskim

Takiego wyniku do Sejmiku Województwa Podlaskiego wielu polityków się nie spodziewało. Informacja o tym, że PiS będzie rządziło w regionie samodzielnie, huknęła po urzędzie marszałkowskim jak grom z jasnego nieba dwa dni po zakończeniu głosowania. Najpierw była konsternacja, później coś na wzór żałoby, a jeszcze później panika związana z utratą zatrudnienia.

W urzędzie marszałkowskim, ale przede wszystkim w instytucjach mu podległych, politycy koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, przez lata umocowali bardzo wielu swoich kolegów i koleżanek. Począwszy od stanowisk dyrektorskich i kierowniczych, po mniej znaczące stanowiska, z których dało się spokojnie żyć z miesiąca na miesiąc. Teraz to wszystko może się zmienić, bo PiS będzie chciał w kierownictwie swoich ludzi, którzy będą realizowali program partii rządzącej, a nie czekali kłód pod nogi i tradycyjnego, że czegoś się nie da i nie można.

Dość wspomnieć, że pod urząd marszałkowski i pod marszałka województwa podlaskiego podlega chociażby Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego, w którym ciepłe miejsce miał Zbigniew Nikitorowicz, zanim trafił na stołek zastępcy prezydenta Białegostoku. Kiedy Nikitorowicz trafił do magistratu, jego miejsce zajął radny Maciej Biernacki, który został zatrudniony jako pełniący obowiązki zastępcy dyrektora WORD. Tak, ten sam, który grzmiał wielokrotnie o tym jak to PiS wszędzie wsadza swoich ludzi na stołki. Choć członków PO przechowało się latami na dobrze płatnych stanowiskach znacznie więcej przy kolejnych marszałkach i wicemarszałkach.

Reklama

Na stołkach za duże pieniądze siedzą także dyrektorzy muzeów, których powsadzał akurat wicemarszałek Maciej Żywno, w Książnicy Podlaskiej, w której także szefowa trafiła wprost z innego urzędu, w jakim pracowała dla Żywny. Natomiast prezes spółki PKS Nova to już człowiek od polityka z PSL-u. Identycznie jak dyrektor Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, za czasów którego z kasy wypłacono oszustom około 4 milionów złotych i pieniędzy ani winnych nie znaleziono do dziś.

- W pierwszy dzień, jak już było wiadomo, że PiS przejmuje urząd marszałkowski, w całym urzędzie było jak na pogrzebie. Cisza, prawie nikt się do nikogo nie odzywał, wszyscy chodzili ze smętnymi minami. Mało kto przypuszczał, że tak to będzie wyglądało. Mogę powiedzieć, że to szok dla większości, bo raczej spodziewaliśmy się, że zostanie po staremu i Platforma z PSL-em jakoś się dogada, że będą mieli większość. My mieliśmy spokój, kiedy oni w gabinetach się żarli – powiedział naszej redakcji jeden z pracowników urzędu marszałkowskiego.

Reklama

- Pierwsze wrażenie, to szok. Drugie smutek i brak słów. Tu początkowo w ogóle mało kto ze sobą rozmawiał. Dopiero po kilku dniach ludzie zaczęli się do siebie odzywać. Potem, kiedy nie było wiadomo, co dalej, bo zarząd był niepowołany, ludzie snuli spekulacje. było już można pogadać, co dalej. Ale teraz, kiedy jest już powołany, my nie wiemy co dalej. Pewnie część z nas będzie musiała poszukać innego zajęcia. Czy ja zostanę? Nie wiem. Nikt nic nie wie. To jest najgorsze, że nie wiadomo, czego można się spodziewać i nic nam nie jest mówione przez szefów. Myślę, że oni mają jeszcze gorzej, bo wiem, że niektórzy zaczęli sprzątać swoje biurka – przekazał inny z pracowników urzędu.

Urzędnicy nie chcą zdradzać swoich personaliów. Wolą wypowiadać się anonimowo i właśnie z tego powodu, że nie wiedzą, co ich czeka. Po cichu liczą, że w dużej mierze zostanie tak jak jest. A jeśli nie, to znajdą pracę w urzędzie miejskim lub spółkach i instytucjach podległych prezydentowi Białegostoku. To jedyne obecnie bezpieczne miejsca, w których można będzie poupychać zwolnionych.

Reklama

W najgorszej sytuacji wydaje się być środowisko prawosławnych. Pracę może stracić większość, choćby dlatego, że w stolicy Podlasia są niejako w koalicji AntyPiS i to razem z Tadeuszem Truskolaskim. Bastion mniejszości narodowych i prawosławnych przy poprzednim jeszcze marszałku, to głównie Wojewódzki Urząd Pracy, Departament Kultury, jest ich sporo w operze, ale też i w różnych komórkach samego urzędu, jak i jednostkach podległych. To dziesiątki osób, których przyszłość rysuje się dziś w niejasnych barwach.

- Tego nie przewidzieliśmy, że trzeba będzie się ewakuować. Może być ciężko, bo przecież w Białymstoku jeszcze wsparliśmy Truskolaskiego, może i niepotrzebnie. Ale zobaczymy co to z tego będzie – przekazała jedna z urzędniczek zatrudniona w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Białymstoku.

Reklama

Politycy PiS na razie milczą w temacie zwolnień. Aktualnie zostali odwołani szefowie WORD-ów, o czym już pisaliśmy. Przede wszystkim milczą w temacie tego, jak szeroko miotła będzie zamiatać urzędników zatrudnionych przez poprzednie władze. To największe obawy wszystkich zatrudnionych na kierowniczych stanowiskach. Na wszelki wypadek, część z nich już zaczęła przymilać się do różnych polityków Prawa i Sprawiedliwości, także w Białymstoku. Padają zapewnienia o lojalności, o pomocy, a nawet o tym, że postarają się przekonać swoich kolegów i koleżanki z Rady Miasta Białegostoku, do rozważenia innego układu sił niż obecnie istniejący. Chodzi głównie o mniejszość prawosławną, która być może zechce się wyłamać z Koalicji Obywatelskiej. 

- Truskolaski nie znajdzie raczej miejsca dla nas wszystkich. Trzeba będzie pójść do biskupa i tam rozmawiać. Bo sytuacja jest delikatnie mówiąc nieciekawa. Przecież wiadomo, że najpierw pozatrudniają zwolnionych członków Platformy, a my zostaniemy na końcu z ochłapami, o ile i to zostanie – dodaje nasza rozmówczyni.

Reklama

Po ostatnich wyborach parlamentarnych także wielu działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego musiało pożegnać się z pracą w agencjach rolnych, w różnego rodzaju urzędach. Część została przygarnięta przez marszałka i wicemarszałków, aby całkowicie nie zostać bez niczego. Dziś i z tego miejsca być może będą musieli odejść. Ale dokąd? Tego nie wiadomo, bo możliwości skurczyły się w zasadzie wyłącznie do samorządów gminnych i to w znacznie mniejszej ilości gmin niż było to po wyborach samorządowych sprzed czterech lat.

Obecnie trwa jeszcze zapoznawanie się z urzędem i jednostkami podległymi przez nowe władze. Z naszych informacji wynika, że posady często były rozdawane jak leci. Publiczne pieniądze także lały się strumieniem szerokim na różnego rodzaju stanowiska, o których istnieniu w ogóle mało kto wiedział. 

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-01-04 10:46:07

    Jak przystało na honorowego przywódcę pierwszy uciekł z tonącego statku i przeistoczył się w nauczyciela akademickiego. Ratuj się kto może.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-01-04 10:49:07

    Ciekawe kiedy większość zatrudnionych będzie mówiła o dyskryminacji ze względu na religię. Nawet w artykule anonimowi pracownicy już to wyciągają. A że przez lata stworzona tam układ że zatrudnia się tylko swoich to cisza.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Krzysztof - niezalogowany 2019-01-04 11:46:31

    Nowy Zarząd poinformował pracowników składając życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Noworoczne, że nie będzie zwolnień, że przyszli żeby pracować na rzecz województwa. Okaże się ile były warte ich słowa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama