Reklama

Seryjny podpalacz w rękach policji. 67-latek terroryzował centrum Białegostoku

Mieszkańcy centrum Białegostoku mogą w końcu odetchnąć z ulgą. Funkcjonariusze z białostockiej „jedynki” zakończyli niebezpieczną serię podpaleń, która w ostatnich tygodniach stawiała na nogi straż pożarną i budziła niepokój wśród właścicieli nieruchomości. Sprawcą okazał się 67-letni mężczyzna, którego destrukcyjna działalność przyniosła straty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych.

Ogień w środku nocy: Płonęły nie tylko kontenery

Wszystko zaczęło się na początku kwietnia, kiedy do dyżurnego białostockiej komendy wpłynęło pierwsze zgłoszenie o pożarze w samym sercu miasta. Scenariusz był dramatyczny – w ogniu stanęło sześć kontenerów na odpady wraz z wiatą, która doszczętnie spłonęła. Niestety, nie był to odosobniony incydent. Kilka dni później, pod osłoną nocy, podpalacz uderzył ponownie w kilku punktach centrum. Tym razem ogień rozprzestrzenił się znacznie szerzej. Oprócz zniszczonych śmietników, płomienie uszkodziły elewację jednego z budynków, zniszczyły klimatyzator oraz kamery monitoringu, które paradoksalnie miały chronić mienie. Łączna wartość strat, jakie wyrządził wandal, została oszacowana na ponad 40 tysięcy złotych.

Precyzyjna robota kryminalnych z „jedynki”

Ustalenie tożsamości sprawcy stało się priorytetem dla kryminalnych z I Komisariatu Policji w Białymstoku. Funkcjonariusze skrupulatnie analizowali każdy ślad i zabezpieczone nagrania. Przełomem okazał się zapis z kamer monitoringu, który – mimo prób zniszczenia systemu przez ogień – zarejestrował wizerunek i poczynania sprawcy. Dzięki doskonałemu rozpoznaniu środowiska, policjanci szybko wytypowali podejrzanego. Okazał się nim 67-letni mieszkaniec Białegostoku. Mężczyzna został zatrzymany w swoim mieszkaniu, nie kryjąc zaskoczenia nagłą wizytą mundurowych.

Reklama

Areszt i widmo wieloletniego więzienia

Zatrzymany 67-latek usłyszał już zarzut zniszczenia mienia. Ze względu na dużą szkodliwość społeczną czynu oraz ryzyko kontynuowania przestępczej działalności, policja wraz z prokuraturą wnioskowały o najsurowszy środek zapobiegawczy. Sąd przychylił się do tego wniosku, decydując, że podejrzany najbliższe 3 miesiące spędzi w tymczasowym areszcie. To jednak dopiero początek jego problemów z prawem. Za seryjne podpalenia i spowodowanie strat o wartości 40 tysięcy złotych grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna będzie musiał również liczyć się z koniecznością naprawienia szkody, co przy tak wysokiej kwocie będzie ogromnym obciążeniem finansowym.

AR

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/04/2026 16:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości