To nie był zwyczajny dzień na jednej z posesji w gminie Zambrów. Właściciel nowoczesnego ciągnika, wartego blisko 190 tysięcy złotych, podczas sąsiedzkiej wizyty przeżył chwilę grozy zmieszaną z niedowierzaniem. Zobaczył bowiem, jak jego własna maszyna rolnicza, bez jego wiedzy i zgody, dziarskim tempem opuszcza podwórko i rusza na podbój miasta. Za kierownicą siedział 20-latek, który najwyraźniej poczuł nagły zew rolniczej przygody.
Jak ustalili zambrowscy policjanci, cała historia zaczęła się od wyjątkowej determinacji młodego mieszkańca Zambrowa. 20-latek nie potrzebował zaproszenia ani kluczyków, by zasiąść w kabinie potężnej maszyny. Do wnętrza dostał się najprawdopodobniej przez... uchyloną tylną szybę, wykazując się przy tym niemal cyrkową sprawnością.
Kiedy już znalazł się w środku, los mu sprzyjał – przynajmniej przez chwilę. Ze względu na uszkodzoną stacyjkę, pojazd udało się uruchomić bez oryginalnego kluczyka. Nowo upieczony „traktorzysta” nie zwlekał ani chwili. Zamiast ruszyć w pole, obrał kurs na miasto, zamieniając rolniczą maszynę w dość nietypowy środek miejskiej komunikacji. Można przypuszczać, że jazda traktorem za blisko 200 tysięcy złotych dawała mu poczucie wyjątkowego komfortu, choć o dyskrecji nie mogło być mowy.
Złodziej nie uciekał do lasu ani w trudno dostępne bagna. Wybrał trasę prosto na jedno z zambrowskich osiedli. Widok ogromnego ciągnika parkującego między blokami musiał budzić niemałe zdziwienie mieszkańców, jednak prawdziwe emocje zaczęły się, gdy na horyzoncie pojawił się prawowity właściciel.
Mężczyzna, który ruszył w pościg za swoją własnością, dogonił 20-latka na mieście. Doszło do kuriozalnej sytuacji – złodziej, mimo przyłapania na gorącym uczynku, nie chciał opuścić kabiny i próbował odjechać. Właściciel wykazał się jednak większą stanowczością i skutecznie uniemożliwił mu dalszą jazdę. Dopiero gdy padło magiczne hasło „policja”, amator darmowych przejażdżek odzyskał sprawność w nogach i rzucił się do ucieczki pieszo. Po drodze zdążył jeszcze „pamiątkowo” uderzyć ciągnikiem w jedną z bram na terenie miasta, co z pewnością nie poprawiło jego sytuacji.
Ucieczka nie trwała długo. Dzielnicowi, którzy błyskawicznie pojawili się w okolicy, namierzyli 20-latka na jednej z ulic. Młody mężczyzna, widząc mundur, podjął jeszcze jedną, desperacką próbę odwrotu, ale szybko został obezwładniony i zatrzymany.
Zamiast luksusowej kabiny traktora, 20-latek musiał zadowolić się twardą ławą w policyjnym areszcie. Usłyszał już zarzut usiłowania kradzieży. Jego „rajd” po Zambrowie może go teraz słono kosztować. Zgodnie z kodeksem karnym, za ten czyn grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie, a traktor – po drobnych przygodach z bramą – wrócił do właściciela, który teraz z pewnością dwa razy sprawdzi, czy na pewno domknął wszystkie szyby.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze