To było piękne sobotnie popołudnie: ekipa Żubrów odniosła trzecie zwycięstwo. Ekipa Kamila Piechuckiego pokonała znacznie wyżej notowany zespół ŁKS Coolpack Łódź 87:81. Białostoczanie w drugiej i trzeciej kwarcie zdominowali rywali, ale w końcówce meczu wygrana omal nie wymknęła się im z rąk, kiedy łodzianie zastosowali agresywny pressing na całym boisku. "Wszyscy będziemy do końca walczyli o to, żeby Białystok miał nadal pierwszą ligę" - zapowiedział po meczu Cezary Karpik.
Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Kiedy jednak goście w 5 minucie gry byli na prowadzeniu 14:8 wydawało się, że wróciły stare demony Żubrów. Białostoczanie zwykle tracili dystans w pierwszych dziesięciu minutach i próbując ścigać rywali popełniali seryjne błędy i w efekcie strata rosła. I takie myśli pojawiły się w głowach niektórych kibiców, kiedy Jaquan Carlos trafił spod kosza. Białostoczanie w sobotę byli jednak czujni: najpierw lay-up zaliczył Myles Douglas, a potem trójkę trafił Benjamin Didier-Urbaniak (13:14). Goście odpowiedzieli trafieniem Igora Urbana i Aleksandra Lewandowskiego i znowu przewaga wzrosła (18:13). Końcówka kwarty to popis Benjamina, który z Mateuszem Itrichem dziurawił kosz i dlatego pierwsza kwarta zakończyła się wygraną 22:21.
Druga kwarta to walka kosz za kosz. Potem jednak fazę "rzucam i trafiam" włączył Cezary Karpik, który trafiał osobiste i spod kosza wyprowadzając swój zespół na prowadenie 31:25. Goście odpowiedzieli trafieniami i znowu przewaga białostoczan to były dwa punkty (33:31), a po chwili nawet jeden punkt. Białostoczanie zaliczali częste straty co chwilę dając tlen rywalom. W efekcie długo trwała walka, a białostoczanie nie mogli odskoczyć na więcej niż 3-4 punkty. Minutę i 55 sekund przed końcem połowy po trafieniu Carlosa łodzianie wyrównali na 38:38. Ostatnie sekundy meczu to trafienie Didiera-Urbaniaka i Karola Kutty (za 3) i osobiste Haynesa-Jonesa, na które odpowiedział Carlos i na przerwę białostoczanie zeszli prowadząc 46:40.
Początek drugiej połowy to aktywna gra gości, którzy już po minucie odrobili stratę (44:46) po celnych rzutach Urbana. Potem jednak wyższy bieg wrzucili białostoczanie i odjechali na 54:46 po ekwilibrystycznym trafieniu Haynesa-Jonesa. Goście próbowali odrabiać straty, a Piechucki zareagował wpuszczając na parkiet wysokich. W 5 minucie drugiej połowy kolejne trafienie zaliczył Didier-Urbaniak (58:48), który w sobotę rozgrywał znakomity mecz. Trzy minuty przed końcem kwarty trafienie zaliczył Mateusz Itrich i białostoczanie prowadzili już 64:48. Kiedy 57 sekund przed końcem kwarty po trafieniach Samajae Żubry prowadziły 70:50. Wydawało się, że białostoczanie mają już wszystko pod kontrolą, choć przed ostatnią kwartą wygrywali siedemnastoma punktami 70:53.
Ostatnia kwarta zaczęła się od trafień gości, którzy po trafieniach Urbana i Collinsa zbliżyli się na 13 oczek (57:70). Potem obie ekipy pudłowały. Goście, którzy już na początku drugiej połowy próbowali pressingu, w ostatnich minutach meczu, zaczęli robić to na tyle skutecznie, że miejscowi zaczęli często tracić piłkę. 5 minut przed końcem meczu ŁKS zmniejszył dystans do 16 oczek (59:75). Carlos rzucał niemal z każdej pozycji i 3 i pół minuty przed końcową syreną strata zmalała do 9 oczek (66:75), a chwilę później na tablicy pojawił się 72:77. Kiedy minutę i 16 sekund przed końcem gry po trójce Carlosa ŁKS tracił tylko 4 punkty zapowiadało się na wyjątkowo nerwową końcówkę (75:79). Wtedy znakomicie zachował się Karpik, który z dwóch osobistych trafił jeden (80:75). Zaraz potem piłkę zgubił Carlos, piłkę przejął Didier-Urbaniak i Kowalenko popisał się wsadem. ŁKS próbował odpowiedzieć trójką: najpierw spudłował Carlos, a potem ta sama sztuka nie udała Collinsowi. Piłkę zebrał Karpik i 22 sekundy przed końcem trafił Haynes-Jones i białostoczanie prowadzili 84:75. Trójka Lewandowskiego osiemnaście sekund przed końcową syreną (78:84) wywołała nerwowość na trybunach. Na szczęście faulowany Didier-Urbaniak wykorzystał osobisty i przewaga Żubrów wzrosła do 7 oczek. Trójka Carlosa 7 sekund przed końcem sprawiła, że ŁKS znowu był tylko o 4 oczka od rywali. Piechucki wziął czas, a zaraz po wznowieniu gry sfaulowany został Karpik. Dwa osobiste i mecz zakończył się wygraną 87:81.
Żubry Abakus Okna Białystok - ŁKS Coolpack Łódź 87:81 (22:21, 24:19, 24:13, 17:28)
Sędziowali: Grzegorz Czajka, Damian Kuziora, Dominik Hałka.
Żubry: Samajae Haynes-Jones 29, Myles Douglas 2, Krystian Tyszka 3, Łukasz Klawa 6, Bartosz Proczek 0, Cezary Karpik 15, Benjamin Didier-Urbaniak 19, Karol Kutta 3, Witalij Kowalenko 5, Mateusz Itrich 5, Bartosz Proczek 0.
ŁKS: Chauncey Collins 16, Jakub Motylewski 4, Jaquan Carlos 31, Aleksander Lewandowski 10, Iwo Maćkowiak 2, Jędrzej Musiał 0, Igor Urban 17, Wiktor Sewioł 1, Nataniel Kolasiński 0, Tymon Szymański 0.
Pozostałe wyniki 26. kolejki: GKS Tychy - KSK Qemetica Noteć Inowrocław 110:73, Solvera Sokół Łańcut - KKS Polonia Warszawa 100:99, OPTeam Energia Polska Resovia - PGE Spójnia Stargard 72:77, Enea Basket Poznań - Kotwica Port Morski Kołobrzeg 86:102.
Pozostałe mecze: Decka Pelplin - Novimex Polonia 1912 Leszno, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - Weegree AZS Politechnika Opolska, SKS Fulimpex Starogard Gdański - WKK Active Hotel Wrocław - do rozegrania 1 marca.

Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze