Reklama

Zajęcia dydaktyczne w szkołach odwołane od jutra. Na razie na 14 dni

Głównym celem decyzji o zamknięciu placówek dydaktyczno-wychowawczych jest ograniczenie ewentualnego przenoszenia wirusa – przekazał na dzisiejszej konferencji prasowej minister edukacji Dariusz Piontkowski. Na razie zapadła decyzja, aby placówki były zamknięte przez 14 dni, ponieważ na dłuższy czas rodzice mogą mieć problem ze znalezieniem opieki nad dziećmi.

Nie tylko imprezy masowe, jak mecze czy koncerty, są odwołane w całym kraju z powodu epidemii koronawirusa. Dziś 11 marca, zapadła również decyzja o zamknięciu placówek dydaktyczno – wychowawczych. Poinformował o tym minister edukacji Dariusz Piontkowski. I jak wyjaśnił, taka decyzja nie wpływa na terminarz zajęć, a w szczególności terminy przeprowadzenia egzaminów dojrzałości.

- Podjęliśmy taką decyzję, ponieważ to jest populacja kilku milionów młodych ludzi, którzy mają kontakty z kolejnymi milionami osób. Zwłaszcza jest to niebezpieczne w przypadku osób starszych, a przecież dziadkowie, babcie często mają kontakt ze swoimi wnukami – wyjaśnił minister edukacji Dariusz Piontkowski.

Reklama

Zwracał się również do wszystkich, aby dzieci przez najbliższe kilka dni unikały w miarę możliwości kontaktów osobistych z osobami starszymi. Bo to właśnie starsze i schorowane osoby są w grupie największego ryzyka zagrożenia zachorowania na chorobę wywołaną koronawirusem czy nawet złapania samego wirusa. Bo warto dodać, że ten wirus nie musi być groźny, jeśli organizm jest silny i zdrowy. Wówczas jest w stanie sam go zwalczyć. Ale może być bardzo groźny dla osób z obniżoną odpornością czy po prostu osłabionych.

W kontekście zamknięcia placówek szkolnych premier Mateusz Morawiecki przypomniał, że to właśnie w społecznościach szkolnych, gdzie każdego dnia przychodzą setki, a nawet tysiące uczniów, to oni bywają najczęściej nośnikami wirusów, roznoszonych później do domów rodzinnych i miejsc, do których dziecko udaje się po zajęciach szkolnych. I choć dzieci zazwyczaj przechodzą różne zachorowania raczej w sposób łagodny, to z innymi członkami ich rodzin, tak już być nie musi.

Reklama

- Dzieci jednak przenoszą chorobę i mogą zarazić nasze babcie, naszych dziadków i może to się stać bardzo niebezpieczne – mówił premier Mateusz Morawiecki.

Decyzja o zawieszeniu zajęć zapadła na razie na okres 14 dni. Dariusz Piontkowski tłumaczył, że na dłuższy okres czasu, rodzice mogą mieć kłopoty z zapewnieniem opieki nad dziećmi. To też bezpieczny czas, w którym nie będzie zagrożenia dla realizacji podstawy programowej. Przypomniał również, że poprzednia minister edukacji Anna Zalewska, po ubiegłorocznych strajkach nauczycieli, konstruując podstawy programowe, wprowadziła pewnego rodzaju zapas, który przydaje się w tego rodzaju sytuacjach.

Reklama

- Część zajęć ma być przeznaczona na powtarzanie, rozszerzanie materiału, a więc możemy potraktować spokojnie te dwa tygodnie, jako okres tego zapasu i gdy szkoły wrócą do normalnych zajęć, wówczas nauczyciele – przynajmniej przy tym okresie, o którym mówimy – spokojnie będą mogli zrealizować podstawę programową – przekazał minister Piontkowski.

Rodzicom oraz opiekunom dzieci i młodzieży w wieku szkolnym więc przekazujemy, że od 12 do 25 marca br. funkcjonowanie jednostek systemu oświaty zostaje czasowo ograniczone. Oznacza to, że w tym okresie przedszkola, szkoły i placówki oświatowe zarówno publiczne, jak i niepubliczne nie będą prowadziły zajęć dydaktyczno-wychowawczych. Ministerstwo zaapelowało jednak do placówek oświatowych, aby w miarę możliwości dalej miały one funkcję opiekuńczą, ale tylko w szczególnych przypadkach.

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama