Reklama

Zjadłem śniadanie, zawiozłem dziecko do przedszkola... Dzień jak dzień! Taras Romanczuk bez presji przed finałem sezonu (WIDEO)

Przed nami absolutny finał emocji w PKO BP Ekstraklasie. Jagiellonia Białystok w sobotnie popołudnie zmierzy się na własnym stadionie z KGHM Zagłębiem Lubin. Stawka tego spotkania jest ogromna – żółto-czerwoni wciąż mają szansę na tytuł wicemistrzowski i grę w eliminacjach Ligi Mistrzów, z kolei goście z Dolnego Śląska walczą o awans do TOP 5, który może dać im europejskie puchary. Podczas oficjalnej konferencji prasowej trener Adrian Siemieniec oraz kapitan zespołu Taras Romanczuk opowiedzieli o nastrojach w szatni, analizie rywala oraz powstrzymaniu przedmeczowej presji.

Romanczuk o taktyce rywala i opanowaniu emocji

Kapitan Jagiellonii, Taras Romanczuk, wraca do składu po przerwie za kartki i od razu tonuje nastroje, podkreślając, że dla niego to kolejny dzień w biurze. Doświadczony pomocnik nie odczuwa paraliżującej presji, a raczej wielką odpowiedzialność za zespół. Białostoczanie spodziewają się bardzo trudnej przeprawy, ponieważ drużyny prowadzone przez Leszka Ojrzyńskiego słyną z twardej defensywy.

– Zagłębie to zespół bardzo dobrze zorganizowany. W większości meczów grają w niskiej obronie, ustawieniem 5-4-1. Ich mocną stroną są stałe fragmenty gry, kontrataki oraz uderzenia z dystansu. Musimy podejść do tego meczu ze spokojną, chłodną głową i nie narzucać sobie niepotrzebnej presji – ocenia rywala Taras Romanczuk.

Reklama

Kapitan odniósł się także do rzekomego niedosytu po ostatnim remisie w Katowicach. Zdaniem Romanczuka, punkty, których teraz brakuje do pełni szczęścia, Jaga zgubiła znacznie wcześniej.

– Niedosyt to czuję po domowych meczach z Wisłą Płock czy Piastem Gliwice. To te spotkania zadecydowały, że nie mamy więcej punktów. Teraz musimy skupić się wyłącznie na sobie i wykonać swoją robotę najlepiej jak potrafimy – dodał pomocnik.

Ostatni taniec Afimico Pululu w Białymstoku

Nadchodzące spotkanie będzie miało również wymiar niezwykle emocjonalny i pożegnalny. Dla Afimico Pululu będzie to ostatni występ w barwach Jagiellonii Białystok. Napastnik, który przez trzy lata stał się absolutnym ulubieńcem lokalnej publiczności i jednym z głównych architektów historycznych sukcesów, żegna się z Podlasiem.

Reklama

Taras Romanczuk nie ukrywał, że odejście tak ważnego zawodnika to spora strata dla drużyny. Podkreślił jednak, że taki jest urok zawodu piłkarza i cała szatnia życzy mu jak najlepiej w nowym miejscu.

– Bardzo mi szkoda, że „Afio” odchodzi. Jego wkład w mistrzostwo, grę w pucharach czy podium w poprzednim sezonie jest ogromny. Mam nadzieję, że jutro po raz ostatni zagram z nim na boisku, a w przyszłości może spotkamy się po przeciwnych stronach barykady – podsumował kapitan Jagi.

Siemieniec: Kluczem jest zarządzanie zewnętrznym szumem

Trener Adrian Siemieniec zwrócił uwagę na fakt, że gra na najwyższym krajowym poziomie wiąże się z permanentną presją, do której jego zespół musi się przyzwyczaić. Szkoleniowiec zaznaczył, że w tak ważnych momentach kluczowa jest umiejętność odcięcia się od medialnych spekulacji i nagłówków gazet.

Reklama

– Boisko jest dokładnie takie samo, przeciwnik jest nam dobrze znany. Musimy zachować balans. Zarządzanie tym zewnętrznym szumem jest kluczowe do tego, by skupić się na zadaniu. W ostatnich kolejkach zawsze wygrywa ten, kto lepiej zarządzi własnymi emocjami – tłumaczył Adrian Siemieniec.

Zapytany o to, czy w sobotę bardziej przyda się „serce do walki” czy „chłodna głowa”, odpowiedział:

– Wszystko zależy od scenariusza. Są momenty, kiedy potrzebujesz taktyki i realizacji założeń, a są takie, kiedy decyduje poświęcenie i nieustępliwość, jak w meczu z Rakowem. Musimy być gotowi na każdy wariant. Zarówno my, jak i Lubin musimy to spotkanie wygrać, jeśli chcemy zrealizować swoje cele.

Reklama

Kadra gotowa na finałowy bój przy pełnych trybunach

Sytuacja kadrowa Jagiellonii przed ostatnią kolejką wygląda bardzo stabilnie. Sztab szkoleniowy nie zgłasza nowych problemów zdrowotnych. Jedynym nieobecnym pozostają kontuzjowani od dłuższego czasu Andy Pelmard i Duśan Stojinović. Do dyspozycji trenera wraca natomiast Taras Romanczuk, co znacząco wzmocni środek pola.

Dodatkowym atutem gospodarzy będą trybuny Chorten Areny. Bilety na to spotkanie rozeszły się w błyskawicznym tempie i stadion zostanie zapełniony po brzegi. Wsparcie kibiców ma być dwunastym zawodnikiem Jagiellonii w walce o przypieczętowanie kolejnego udanego sezonu. Pierwszy gwizdek arbitra Wojciecha Mycia wybrzmi o godzinie 17.30.

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/05/2026 11:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości