Ogłaszaliśmy w piątek, że będzie przełom w sprawie BiKeR-ów? Ogłaszaliśmy. I jest: minęły wszystkie terminy na złożenie odwołanie spóźnionych przez miasto przetargów na rower miejski i wreszcie można podpisać umowę. Z tym, że prezydent Tadeusz Truskolaski nie spieszy się i choć mógł zrobić to już 22 maja umowę podpisze dopiero 27 maja. A BiKeR wystartuje 1 lipca. W środku wakacji, w środku rowerowego sezonu. I wiecie co? Założymy się, że miasto ogłosi swój sukces, a na otwarciu będzie poseł Krzysztof Truskolaski, a jego ojciec na platformie X ogłosi, że opóźnieniem winna jest opozycja. Ech... Przewidywalne.
To, co miało być radosnym rozpoczęciem sezonu dla tysięcy białostockich cyklistów, przekształciło się w najdłuższy i najbardziej irytujący serial urzędniczo-prawny tego roku. W czwartek, 21 maja uprawomocniła się decyzja Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) oddalająca ostatnie odwołanie konsorcjum firm Orange Polska SA oraz Roovee SA. Tym samym formalnie zakończył się paraliż przetargowy wokół Białostockiej Komunikacji Rowerowej. Jako portal ddb24.pl jako pierwsi informowaliśmy na naszych łamach, że przełom w tej patowej sytuacji nastąpi jeszcze w maju i to właśnie w tym miesiącu zostanie podpisana nowa, czteroletnia umowa z operatorem.
Nasze redakcyjne ustalenia znalazły oficjalne potwierdzenie, co szczegółowo opisywaliśmy TUTAJ. Choć z perspektywy magistratu sprawa wreszcie zmierza do finału, dla mieszkańców Białegostoku huraoptymizm płynący z gabinetów przy ul. Słonimskiej pozostawia ogromny niesmak. Dlaczego winne jest miasto? Bo uznało, że będzie jak zawsze i do przetargu nikt się nie zgłosi, więc można go ogłosić dosłownie za pięć dwunasta.
Piątkowe orzeczenie Krajowej Izby Odwoławczej otwiera magistratowi drogę do sfinalizowania procedury zamówień publicznych. KIO nie dopatrzyła się uchybień w zwycięskiej ofercie i ostatecznie wskazała firmę Nextbike Polska jako podmiot, który zorganizuje i poprowadzi białostocki system rowerowy przez najbliższe cztery sezony – w latach 2026-2029. Zadaniem operatora, który współpracuje z miastem od wielu lat, będzie kompleksowe zarządzanie siecią, konserwacja sprzętu, opieka techniczna oraz całodobowe serwisowanie urządzeń.
Włodarze miasta odetchnęli z ulgą, ale do planowania formalności przystąpili niespiesznie, choć wiedzieli, że 20 maja w zasadzie będzie można już planować działania.
– Chcemy, by umowa z operatorem BiKeRa została podpisana w środę, 27 maja. Firma Nextbike zadeklarowała, że system roweru miejskiego może ruszyć od 1 lipca – zakomunikował z dumą prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.
Co budzi dumę prezydenta - to jednak zagadka, bo cała procedura i opóźnienia są kompromitujące dla magistratu zatrudniającego armię pracowników oraz trzech zastępców Truskolaskiego.
Urzędnicy spieszą się, by zamknąć formalną stronę przedsięwzięcia, jednak dla przeciętnego pasażera i miłośnika jednośladów ta nagła mobilizacja jest wyłącznie próbą ratowania wizerunku po ewidentnej porażce logistycznej.
W całej tej sprawie najbardziej uderza ton, w jakim prezydent Tadeusz Truskolaski przekazał radosną nowinę w swoich mediach społecznościowych. Włodarz miasta pisze o lipcowym starcie z taką lekkością, jakby uruchomienie kluczowego elementu miejskiego transportu w środku lata było gigantycznym sukcesem, a nie spektakularną wpadką. W komunikatach płynących z ratusza na próżno szukać słowa „przepraszam” skierowanego do blisko 92 tysięcy zarejestrowanych użytkowników. Prezydent cieszy się z rozstrzygnięcia, całkowicie odsuwając od siebie i swoich podwładnych odpowiedzialność za fakt, że system nie wystartował w tradycyjnym, niezmiennym od 12 lat terminie, czyli 1 kwietnia.
Przez urzędniczą opieszałość i zbyt późne rozpisanie tak skomplikowanego przetargu, białostoczanie zostali pozbawieni rowerów w najpiękniejszych, najbardziej sprzyjających rekreacji i dojazdom do pracy miesiącach: kwietniu, maju oraz czerwcu. Wiosna na ścieżkach rowerowych została bezpowrotnie stracona, a mieszkańcy musieli przesiąść się do zatłoczonych autobusów lub prywatnych aut. Fakt, że system ruszy dopiero w wakacje, to nie powód do dumy, ale dowód na to, jak bardzo procedury i bezmyślność urzędników wygrywa z potrzebami podatników. Prezydent i jego świta zawsze znajduje czas na odtrąbienie swoich sukcesów, umieszczenie zdjęć pod kolejnymi otwarciami czy konferencjami chwalącymi mniej lub bardziej realne osiągnięcia. Zabrakło jednak czasu na zaplanowanie sprawy dotyczącej prawie jednej trzeciej mieszkańców.
Szkoda jest tym większa, że nowy kontrakt z Nextbike zakładał prawdziwy skok technologiczny, na który mieszkańcy czekali od lat. W nadchodzących sezonach infrastruktura BiKeR-a ma objąć 55 nowoczesnych stacji rowerowych oraz aż 825 stojaków rozsianych po całym mieście. Łącznie do dyspozycji oddanych zostanie 500 jednośladów, a struktura nowej floty prezentuje się następująco:
200 rowerów standardowych,
210 nowoczesnych rowerów z napędem elektrycznym (absolutna nowość i hit nadchodzącej umowy),
50 rowerów wyposażonych w foteliki do bezpiecznego przewożenia dzieci,
20 rowerów zaprojektowanych specjalnie dla najmłodszych,
10 pojazdów typu tandem dla par.
Rower miejski to w Białymstoku potęga – w minionym 2025 roku jednoślady wypożyczano aż 258 tysięcy razy. Te imponujące statystyki pokazują, jak ważną alternatywą dla komunikacji miejskiej stał się BiKeR. Niestety, rewolucyjne rowery elektryczne, zamiast rozładowywać korki w majowe poranki, spędzą kolejny miesiąc zamknięte w magazynach operatora, czekając na nadejście lipca.
- Cieszę się, że wreszcie sprawa ruszyła do przodu w sprawie elektryków. Prosiłem o to od lat. No, ale lepiej późno niż wcale - podsumowuje Henryk Dębowski, białostocki radny PiS, który wielokrotnie zabiegał o dołączenie do oferty BiKeR-a rowerów elektrycznych.
Doświadczenia obecnego roku powinny stać się dla władz Białegostoku twardą lekcją na przyszłość. Przetargi na systemy, które mają zacząć funkcjonować wczesną wiosną, muszą być przygotowywane i rozstrzygane jesienią roku poprzedniego. Tłumaczenie się wyłącznie procedurami przed Krajową Izbą Odwoławczą jest wygodną tarczą, ale nie zdejmuje z miasta odpowiedzialności za odpowiednie planowanie strategiczne. My, jako redakcja portalu Dzień Dobry Podlaskie, będziemy uważnie patrzeć urzędnikom na ręce i weryfikować, czy zapowiadany na 1 lipca termin uruchomienia stacji zostanie dotrzymany przez firmę Nextbike. Mieszkańcy Białegostoku zapłacili już wystarczająco wysoką cenę za ten rowerowy paraliż – teraz czas na twarde egzekwowanie złożonych obietnic.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze