Od najbliższej soboty, 27 kwietnia, nauczyciele zawieszają strajk. Poinformował o tym w czwartek szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Jako powód podał, iż rząd nie poradziłby sobie z przeprowadzeniem matur. Jednak w sieci pełno jest komentarzy o kapitulacji ZNP.
- Chciałbym powiedzieć tu jasno, prawda jest taka, że strajk mógłby być prowadzony dalej. Prawda jest taka, że strajk trwałby w czasie matur. I nie zdołalibyście, Panie Premierze Morawiecki, rozwiązać tego problemu. Nie bylibyście w stanie zastąpić nauczycieli, zaryzykowalibyście dobro uczniów, skazalibyście ich na ten stres. Nie wzięliście za nich odpowiedzialności – dlatego bierzemy ją my. Nauczyciele i rodzice. I dlatego, w porozumieniu z samymi uczniami, podjęliśmy decyzję o zawieszeniu strajku, by zapewnić uczniom warunki do spokojnego ukończenia roku – przekazał w czwartek, 25 kwietnia, Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, który był inicjatorem strajku trwającego od 8 kwietnia.
Jako datę zawieszenia protestu Broniarz wskazał najbliższą sobotę, 27 kwietnia. Natomiast od 29 kwietnia uczniowie w większości szkół i tak mają wolne, ponieważ rozpoczyna się długi weekend. Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego przekazał, że zawieszenie strajku wcale nie oznacza końca walki. Zapowiedział do rozmów okrągły stół w czerwcu, natomiast na wrzesień rząd ma być gotowy na kolejną falę protestów. Nie zdradza przy tym na czym one będą polegały, albo jak będą wyglądały.
- Od dzisiaj wchodzimy w nowy etap, który będzie o wiele trudniejszy, ale etap, który pokaże nowe oblicze naszego protestu. Jesteśmy bowiem w połowie drogi, ale jednoznacznie mogę oświadczyć, że dzisiaj ani jutro, ani w kolejnych dniach nie podpiszemy porozumienia, które rząd zawarł z Solidarnością – przekazał Broniarz.
Tymczasem komentarze w internecie są dla nauczycieli i ich protestu bezlitosne. Setki osób komentują zawieszenie akcji strajkowej jako kapitulację ZNP, piszą o nauczycielach jako „przegrywach”, nawet o kolejnej odsłonie „ciamajdanu”. Zwracają uwagę na awanturę wywołaną przez ZNP oraz polityków opozycji, na której miały stracić wyłącznie dzieci i młodzież.
„Ciekawe co teraz z następną kadencją przewodniczącego Broniarza. Poprowadził nauczycieli do strajku, na którym nieczego nie ugrano, a oni sami stracili pół pensji miesięcznej. Postawa rządu to jedno, ale można było przewidzieć, że PiS się nie ugnie. Gdzie był plan B?” – komentuje na twitterze Marcin Makowski, dziennikarz DoRzeczy.
„Brawo Broniarz!
Skompromitowałeś w oczach społeczeństwa część nauczycieli.
Przez tygodnie mieliśmy awanturę, na której ucierpiały tylko dzieci.
Nic nie wywalczyłeś dla nauczycieli, tylko ich ośmieszyłeś.
A teraz Schetyna każe ci zawiesić strajk.
Serio- jesteś człowiekiem sukcesu!” – napisał Dawid Wildstein, dziennikarz TVP.
Przeciwnego zdania są oczywiście poza władzami i członkami ZNP jeszcze politycy partii opozycyjnych wobec polskiego rządu. Między innymi szef Platformy Obywatelskiej na Podlasiu – Robert Tyszkiewicz zawieszenie strajku skomentował w podobnym stylu, co Broniarz.
„Nauczyciele zawieszając strajk wykazali się wielką odpowiedzialnością za dobro uczniów i polskiej szkoly. W przeciwienstwie do rządu #PiS, który z pełną arogancją i cynizmem przedłużał strajk kosztem uczniów. #StrajkNauczycieli” – czytamy na twitterowym profilu Roberta Tyszkiewicza.
Strajk nauczycieli rozpoczął się 8 kwietnia, półtora miesiąca przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Ale od poniedziałku, 29 kwietnia nauczyciele mają wrócić do pracy. W czerwcu ZNP zapowiedziało okrągły stół i choć nie znane są wyniki rozmów tego stołu, kolejną akcję protestacyjną zapowiedziano już na wrzesień, około półtora miesiąca przed wyborami do polskiego parlamentu.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze