Takiej sytuacji nie było na ziemi od dawna, choć możliwe, że jeszcze nigdy takiej nie było. W jednym czasie w różnych częściach świata wybuchło wiele wulkanów. Do tego pojawiły się trzęsienia ziemi, a na terenach górskich spada nawet po kilka metrów śniegu w ciągu doby i schodzą potężne lawiny.
Coś bardzo dziwnego dzieje się na ziemi. A jak tak dalej pójdzie to nasze problemy codzienne będą nic nie znaczącymi kłopotami w obliczu tego, czego już doświadczają mieszkańcy między innymi Indonezji, Włoch, Japonii, Argentyny, Chile, Nikaragui, Austrii, Nowej Zelandii, Rosji czy Alaski. W najbliższych dniach sytuacja może się jednak pogorszyć. Na całym świecie dochodzi bowiem do różnych kataklizmów, niemal jednocześnie. Mogą mieć one wpływ na zmiany klimatyczne, które utrzymają się przez wiele lat.
Po pierwsze wybuchają wulkany. Co więcej, do wybuchów doszło w krótkich odstępach czasu, niekiedy dzieliły je tylko godziny. Jednym z pierwszych wulkanów, który wyniósł w niebo strumień popiołu na wysokość 4000 metrów był Lewotolo w Indonezji. Z tego powodu trzeba było ewakuować prawie 30 wiosek, co przekłada się na blisko 3 tysiące mieszkańców. Ludzie uciekali w popłochu, gdy na ich domy i gospodarstwa zaczęły spadać popioły wulkaniczne.
Wcześniej, także w Indonezji, wybuchły jeszcze dwa inne wulkany – Merapi na wyspie Jawa i Sinabung na wyspie Sumatra. Do potężnego wybuchu doszło również jeszcze raz na wyspie Jawa, gdzie wybuchł wulkan Semeru. Ludzie zdążyli uciec, ale zwierzęta już nie i wiele z nich zginęło. Ten wulkan wyrzucił z siebie tak duże ilości popiołów, że stworzyły one chmury burzowe, z których biły pioruny. Natomiast w przypadku wulkanu Merapi prawdopodobnie nie było to ostatnie słowo. Wszelkie badania wskazują, że wkrótce dojdzie do gigantycznej eksplozji, która może mieć wpływ na zmiany klimatyczne praktycznie na całej ziemi.
Wulkan przebudził się także na włoskiej Sycylii. Etna tym razem może narobić sporo szkód. W południowo – wschodnim kraterze doszło do dwóch wybuchów jednocześnie, co grozi zawaleniem się do Morza Śródziemnego znacznej części zbocza. A jeśli tak się stanie, pojawi się ogromne tsunami, które zniszczy zabudowę i infrastrukturę każdego wybrzeża wszystkich krajów leżących nad Morzem Śródziemnym. To nie koniec, bo w tym samym praktycznie czasie, w dalekiej Japonii, wybuchł wulkan Sakurajima. Co więcej, w najbliższych dniach może dojść do kolejnych wybuchów tego olbrzyma. Z kolei na drugiej półkuli, w Ameryce Łacińskiej, doszło do ponad 50 wybuchów wulkanu Telica w Nikaragui.
To nie wszystkie kataklizmy, które pojawiły się na ziemi w ostatnich dniach. Zanotowano bowiem wiele trzęsień ziemi – i także w różnych częściach świata. Między innymi w Rosji, w Cieśninie Tatarskiej, jak też i na Wyspach Balleny'ego w pobliżu Nowej Zelandii. Trzęsienie ziemi miało też miejsce na granicy Argentyny i Chile w Ameryce Południowej. Silne wstrząsy odnotowano również u wybrzeży Wysp Lisich na Alasce.
W Europie, oprócz przebudzonej Etny z problemami borykają się mieszkańcy północnych Włoch i Austrii. Tam z kolei dokucza śnieg. Mieszkańcy przygotowują się na nadejście potężnych lawin po tym, gdy na metr kwadratowy ma spaść nawet po kilka metrów śniegu. Największe opady śniegu spodziewane są już jutro, czyli 7 grudnia. Ale śnieżyce mogą się pojawić wszędzie w rejonie Alp, bo front burzowy będzie się przemieszczał dalej.
Coś dziwnego dzieje się z naturą, że praktycznie w jednym czasie doszło lub jeszcze dojdzie do tak dużych kataklizmów. Na dodatek w różnych częściach globu. Nikt jeszcze nie wie, dlaczego tak się dzieje i czy to już wszystkie kataklizmy, które pojawiły się lub pojawią w końcówce tego roku.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: pixabay.com/ volcano)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szukanie sensacji na siłę. Codziennie na Ziemi jest kilkaset porządnych odczuwalnych trzęsień Ziemi. Część erupcji, o których pani "redaktor" pisze, trwa już od dawna. Trzęsienia ziemi towarzyszą wybuchom wulkanów.
W Piśmie Świętym to przepowiedziano. Trzęsienia ziemi, wojny, głód, zarazy
Amen
"Coś dziwnego dzieje się z naturą, że praktycznie w jednym czasie doszło lub jeszcze dojdzie do tak dużych kataklizmów" - trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów są zupełnie naturalne. Aktywność tektoniczna i wulkaniczna czasami się nasila, a czasami słabnie jednak od wieków pozostaje na mniej więcej takim samym poziomie. XXI wiek pod względem wybuchów wulkanów nie jest wyjątkowy. Co mieli powiedzieć ludzie na początku XX wieku, kiedy 10 lat po sobie doszło do 2 erupcji o sile 6 w skali VEI (tak to jest dużo;-). Wszystkie trwające teraz erupcje nie są ani szczególnie silne, ani tym bardziej w jakiś sposób wyjątkowe. Co roku wybucha około 40-70 wulkanów. "Na dodatek w różnych częściach globu" - tutaj pani redaktor pisze, jakby to było coś dziwnego, że wulkany znajdują się w różnych częściach świata. "Nikt jeszcze nie wie, dlaczego tak się dzieje i czy to już wszystkie kataklizmy, które pojawiły się lub pojawią w końcówce tego roku" - tutaj już pani Agnieszka Siewierniuk kompletnie odleciała (O tym dlaczego tak się dzieje wiedzą wszyscy, którzy choć trochę znają się na otaczającym świecie). Nasz świat jest dynamiczny, ciągle się zmienia, a erupcje wulkanów, trzęsienia ziemi i zjawiska pogodowe przypominają nam że żyjemy na żywej planecie - i dobrze, inaczej by nas nie było. Moim zdaniem cały ten artykuł i komentarze do niego trochę zahaczają o fanatyzm religijny i przepowiednie o końcu świata. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedno zjawisko (niezwiązane już tak silnie z tym artykułem), a mianowicie na taką dziwną, nie do końca logiczną walkę religii z nauką. Jestem katolikiem ale nie przeszkadza mi to w widzeniu świata takim, jakim jest. Takie zjawiska jak ewolucja i antropogeniczne zmiany klimatu są elementem świata (stworzonego przecież przez Boga). Fanatycy religijni zasłaniają się frazesami ze Starego Testamentu nie rozumiejąc zupełnie że to tylko symbole. Przecież sensem Biblii nie jest wyjaśnianie zagadek przyrody. Jak niby wyjaśnić ludziom żyjącym 2000 lat temu, że wyewoluowali z jednokomórkowców miliardy lat temu, że Ziemia ma 4 500 000 000 lat, że jest odległa od Słońca o 150 000 000 km? Taki jest świat a nieakceptowanie tego prowadzi tylko do zaostrzania wojen teistyczno-ateistycznych. Odnoszę wrażenie że ten komentarz wyszedł trochę za długi. Fajnie jak ktoś dotrwał do końca ;-)
Amen
Jako katoliczka wierzę, że świat, który odszedł tak daleko od Boga prosi się tym o Jego reakcję. Kara musi nadejść pytanie tylko kiedy. Nie zgadzam się z tym, że opisy ST to tylko symbole. Czy Pan Bóg rzuca słowa na wiatr, mówi aby mówić? Nie wiemy co zamierza Bóg ale skoro Pan Jezus powiedział, że widząc oznaki dotyczące wiosny, lata, wiemy, że nadchodzą, to chyba logiczne jest, że wiedząc jak wzgardzony i obrażany jest obecnie Bóg i widząc różne obecne "znaki" dobrze będzie wziąć sobie do serca wszystko i tym bardziej zwrócić się ku Bogu, przygotować się. A nuż właśnie teraz lub niedługo rozpocznie się ucisk i odsiewanie wiernych Bogu od niewiernych Bogu. Matka Boża zawsze prosiła: pokutujcie, odmawiajcie różaniec. Nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca ma być ostatnim ratunkiem danym ludzkości. Gdy Noe budował Arkę nikt mu nie wierzył a potem było za późno. Niech Bóg nam dopomoże dokonać dobrego wyboru i wytrwać. Jemu chwała na wieki.
Wiem, że mój sposób rozumowania nie jest zbyt popularny. Raczej ktoś jest albo ateistą albo gorliwym chrześcijaninem/wyznawcą innej religii. Jednak doszedłem do tego po obserwacji rzeczywistości i uważam, że tak musi być, ale nie zależy mi zbyt na przekonywaniu wszystkich ludzi do swoich poglądów. A doszedłem do tego po analizie różnych opcji. Opcja 1: "Bóg nie istnieje" A więc wszechświat tak ogromny, że człowiek nie może sobie go wyobrazić powstałby sam z siebie, nie wiadomo, po jaką cholerę? To raczej nie ma sensu. W dodatku na jednej z planet powstałoby życie. I teraz pytanie: po co byłoby życie bez Boga? Istnienie Boga jest w zasadzie podstawą wszystkiego. W Boga wierzy większość ludzi. Właściwie dyskutować z takimi rzeczami to już nawet nie wypada (nie rozumiem ateistów). Opcja 2: "Wszystko, co jest w Biblii to prawda." Nie mam zamiaru dyskutować o istnieniu postaci historycznych takich jak Mojżesz, Jezus. Wszystkie wydarzenia z ich życia są spisane przez naocznych świadków. Jest to fundament Chrześcijaństwa, na ich istnienie są dowody. Jednak bardzo dosłowne rozumienie pierwszych ksiąg Pisma Świętego jest po prostu sprzeczne z dowodami naukowymi. Jak ktoś podważa dowody naukowe, podstawy paleontologii, astronomii, geologii czy innych nauk to jest to już fanatyzm religijny. Pewne informacje obalił już Mikołaj Kopernik i ludzie nie wierzyli mu, został oskarżony o herezję. Dziś trudno chyba utrzymywać, że Mikołaj Kopernik, najsławniejszy Polak nie miał racji. Podobnie jest z innymi informacjami z Księgi Rodzaju. Weźmy teraz inny przykład - teoria ewolucji. Jest to udowodniona prawda, nawet sam zbieram skamieniałości, które są jej bezpośrednimi dowodami. I niech nikt mi nie mówi o kreacjonizmie bo ta teoria po prostu nie ma sensu. Różne kwestie odnośnie prawdy i fałszu, teorii spiskowych, fanatyzmu religijnego, płaskoziemców (którzy mówią często, że opierają się na Biblii) porusza youtuber Sci-Fun w "Krótkim filmie o prawdzie i fałszu" i w serii "Płaska ziemia - poważna analiza". A jeśli chodzi o znaki o nadciąganiu końca świata to przecież już to wyjaśniałem, AKTYWNOŚĆ WULKANICZNA NIE JEST NICZYM DZIWNYM! Co roku wiele wulkanów wybucha jednocześnie!
Ten artykuł nigdy nie powinien się pojawić droga redakcjo - zwykłe lanie wody, sianie dezinformacji i robienie z ludzi idiotów. (szczególnie wstęp i końcówka, w środku pada trochę faktów, ale na Ziemi nie dzieje się nic nadzwyczajnego).
"Takiej sytuacji nie było na ziemi od dawna, choć możliwe, że jeszcze nigdy takiej nie było." Jak to przeczytałem to pomyślałem - WTF? Około 250 milionów lat temu na terenach obecnej Syberii na powierzchnię Ziemi wydobyło się tyle lawy, ile jest wody w Morzu Śródziemnym, Morzu Czarnym i Morzu Bałtyckim razem wziętych! Doprowadziło to do największego masowego wymierania w historii Ziemi.
Już prawie koniec 2020 roku, a wybuchło najmniej wulkanów od 2003 roku. Przeważnie w ciągu roku jest około 80 erupcji, a w tym roku doszło do 67. Dane z Smithsonian Institution Global Volcanism Program. A przyjdzie taka redaktorka i pisze, że nigdy na Ziemi nie było tak źle. Dno!
Szukanie sensacji na siłę. Codziennie na Ziemi jest kilkaset porządnych odczuwalnych trzęsień Ziemi. Część erupcji, o których pani "redaktor" pisze, trwa już od dawna. Trzęsienia ziemi towarzyszą wybuchom wulkanów.
W Piśmie Świętym to przepowiedziano. Trzęsienia ziemi, wojny, głód, zarazy
Amen