Jagiellonia Białystok uległa na własnym terenie RSC Anderlecht 0:3 w rozgrywkach Ligi Europy. Mimo zaciętej walki i prób odwrócenia losów meczu w drugiej połowie, indywidualne błędy oraz wysoka skuteczność Belgów zdecydowały o dotkliwej porażce mistrzów Polski. W szatni żółto-czerwonych panuje jednak pełna mobilizacja przed kolejnymi spotkaniami.
Białostoczanie przystępowali do starcia z gigantem z Belgii z nadzieją na sprawienie niespodzianki na własnym stadionie. Pierwsza część spotkania upłynęła pod dyktando gości, którzy narzucili wysoki, agresywny pressing. Jagiellonia skupiła się na defensywie i choć długo skutecznie uniemożliwiała rywalom stwarzanie stuprocentowych okazji, chwila dekoncentracji i indywidualny błąd w rozegraniu piłki pozwoliły Anderlechtowi objąć prowadzenie. Po zmianie stron podopieczni Adriana Siemieńca próbowali zagrać odważniej i wyżej przesunąć swoje linie, jednak utytułowany przeciwnik bezlitośnie wykorzystał odsłonięte przestrzenie, zdobywając kolejne bramki i pieczętując wygraną 3:0.
Mimo niekorzystnego rezultatu zawodnicy z Białegostoku szukają pozytywów oraz wniosków na przyszłość. Szybki powrót do gry po kontuzji odnotował napastnik Nik Prelec, który nie ukrywał niedosytu, ale też wiary w potencjał zespołu.
– Myślę, że pokazaliśmy, że możemy grać jak równy z równym z każdym rywalem – zaznaczył Nik Prelec po zakończeniu spotkania.
Słoweniec podkreślił, że największym problemem drużyny jest obecnie łatwe rozdawanie bramek rywalom, co w pucharach jest natychmiast karane. Z kolei grający z opaską kapitańską bramkarz Sławomir Abramowicz wskazał na psychologiczny wymiar obecnego kryzysu.
– Przy każdym podaniu, strzale czy komunikacji na boisku widać ten brak pewności. To naturalne, po prostu w tym momencie jej nie mamy – wyznał szczerze Sławomir Abramowicz, nawołując cały zespół do jedności.
Szkoleniowiec białostoczan, Adrian Siemieniec, szczegółowo przeanalizował przebieg rywalizacji, zwracając uwagę na różnicę intensywności oraz wyciągając wnioski z defensywnego ustawienia. Trener wziął również w obronę swoich zawodników, w tym popełniającego błędy Hampusa Finndella.
– Szkoda, bo ten wynik 0:3 wygląda źle i teraz w niedzielę mamy bardzo ważny mecz ligowy – zauważył Adrian Siemieniec.
Mimo trudnego momentu opiekun żółto-czerwonych nie traci hartu ducha i zapowiada natychmiastowy powrót do pracy.
– Trzeba walczyć, muszę dać sygnał do walki. Idę się przespać z tym i od rana szykuję zespół, by wygrać w niedzielę – podkreślił szef sztabu szkoleniowego.
Zaznaczył przy tym, jak cenne w chwilach próby jest wsparcie ze strony białostockich kibiców.
– Powiedziałem kibicom, że tak długo, jak będę trenerem, będziemy walczyć od ostatniego meczu, by poprawić wyniki – dodał z przekonaniem Adrian Siemieniec.
Szkoleniowiec gości, Vitor Bruno, nie krył satysfakcji z postawy swojego zespołu, jednak z wielkim szacunkiem wypowiadał się o rywalach z Podlasia. Trener Anderlechtu przyznał, że starcie w Białymstoku wymagało od jego piłkarzy pełnego skupienia i odpowiedniego przygotowania taktycznego.
– Wiedzieliśmy, że Jagiellonia czuje się najlepiej z piłką, ale graliśmy agresywnie, wysoko, mieliśmy dobre momenty w pressingu – tłumaczył trener Vitor Bruno.
Opiekun belgijskiej drużyny zdradził także, że wyjściowy skład oraz ustawienie Jagiellonii były dla niego pewnym zaskoczeniem.
– Ludzie myśleli, że to będzie łatwy mecz, ale taki nie był, to my sprawiliśmy, że na taki mógł wyglądać – podsumował trener Vitor Bruno, chwaląc swoich podopiecznych za dojrzałość na trudnym terenie.
Dla Jagiellonii nadszedł bez wątpienia jeden z najbardziej wymagających momentów w ostatnich sezonach. Seria słabszych występów i porażek nakłada na piłkarzy ogromną presję, jednak zarówno sztab, jak i sami zawodnicy mocno wierzą, że jedno przełomowe zwycięstwo pozwoli wrócić na właściwe tory. Gra na trzech frontach i starcia z europejskimi potęgami stanowią surową weryfikację, ale zdobyte w ten sposób doświadczenie ma zaowocować w przyszłości. Kluczem do wyjścia z dołka ma być chłodna głowa, brak wzajemnych pretensji w szatni oraz zachowanie jedności pomiędzy drużyną a kibicami, którzy po raz kolejny pokazali, że są z zespołem na dobre i na złe.
Żółto-czerwoni nie mają ani chwili na rozpamiętywanie pucharowej przegranej. Kalendarz rozgrywek jest nieubłagany i już w najbliższą niedzielę białostoczan czeka niezwykle istotne starcie ligowe z Wisłą Płock. To właśnie mecze na krajowym podwórku mają być fundamentem do odbudowania utraconej pewności siebie i morale w zespole. Sztab szkoleniowy zapowiada pełną mobilizację, a kibicowska społeczność w Białymstoku liczy na to, że drużyna pokaże charakter, z którego słynęła przez ostatnie miesiące, i wywalczy na własnym stadionie upragnione trzy punkty.
Co sądzicie o występach Jagiellonii w Lidze Europy? Czy Waszym zdaniem drużyna Adriana Siemieńca przełamie kryzys i wygra niedzielne spotkanie z Wisłą Płock? Czekamy na Wasze komentarze i opieki!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze