Reklama

Adrian Siemieniec: w Gdańsku tylko zwycięstwo! Wyjazd, a potem długo, długo w domu (WIDEO)

Jagiellonia Białystok zwalnia tempo gry i przechodzi do "fazy szkoleniowej". Po odpadnięciu z Ligi Konferencji białostoczanie jadą na wyjazdowy mecz do Gdańska, po którym aż do połowy kwietnia będą grali i trenowali w Białymstoku. Duma Podlasia od teraz skupia się już wyłącznie na walce o tytuł Mistrza Polski. Przed podopiecznymi trenera Adriana Siemieńca wyjazdowe starcie z Lechią Gdańsk. O tym, jak wyglądał tydzień po wyczerpujących bojach z Fiorentiną i Legią, o stanie murawy, kontuzjach oraz presji związanej z oczekiwaniami kibiców, rozmawiano podczas czwartkowej konferencji prasowej. Wziął w niej udział szkoleniowiec żółto-czerwonych oraz obrońca, Andy Pelmard.

Regeneracja po wyczerpującym maratonie

Ostatnie dni były dla piłkarzy i sztabu szkoleniowego z Białegostoku okresem ogromnych wyzwań, nie tylko czysto piłkarskich, ale przede wszystkim fizycznych i mentalnych. Trener Adrian Siemieniec nie ukrywał, że przygotowania do meczu z Lechią odbywały się w cieniu niedawnych szlagierów.

Myślę, że to był taki tydzień do adaptacji. Patrzymy na ten czas przez pryzmat dwumeczu z Fiorentiną i z Legią, bo przerwa między tymi spotkaniami była niezwykle krótka, a ładunek zarówno fizyczny, jak i emocjonalny był bardzo duży – zaznaczył szkoleniowiec Dumy Podlasia.

Reklama

Jak dodał, ostatnie dni upłynęły pod znakiem całkowitej regeneracji. Zespół musiał również zmierzyć się ze zmianą nawierzchni, wracając na naturalne boisko, które po zimie wciąż jest twarde i wymaga od zawodników dostosowania się do nowych warunków.

Wierzę w to, że dobrze nam to wyjdzie i będziemy dobrze w tym meczu wyglądać jako drużyna – z optymizmem zapowiedział Siemieniec.

Lechia Gdańsk przypomina mistrzowską Jagiellonię

Mimo że Lechia Gdańsk znajduje się w zupełnie innym miejscu w tabeli niż Jagiellonia, trener białostoczan dostrzega w zespole rywala cechy, które doskonale zna z własnej szatni. Co więcej, porównał postawę gdańszczan do... swojej drużyny z ubiegłego sezonu!

Reklama

Z perspektywy samej mentalności i podejścia do przeciwnika, ta Lechia przypomina Jagiellonię z sezonu mistrzowskiego. Bezkompromisowość to dobre słowo, które określa ten zespół – ocenił Siemieniec.

Szkoleniowiec podkreślił, że rywale grają z pasją i polotem, dążąc do przejęcia inicjatywy na boisku.

To jest bardzo spójne z tym, jak ja patrzę na wiele rzeczy. Chcę oglądać drużynę, która gra proaktywny futbol, jest odważna w swoich działaniach i taka też jest Lechia. Od strony mentalnej ten zespół będzie gotowy, żeby podjąć z nami rywalizację. My z kolei musimy pokazać w Gdańsku naszą jakość, dojrzałość i doświadczenie zdobyte na wielu frontach.

Reklama

Problematyczna murawa w Gdańsku

Dziennikarze zwrócili uwagę na stan boiska w Gdańsku, które ostatnio nie zachwycało, a dodatkowo gościło mecze reprezentacji kobiet. W starciu dwóch drużyn, które chcą grać w piłkę i wymieniać podania, zła jakość murawy może zabić widowisko. Trener Jagiellonii odniósł się do tego zjawiska niezwykle analitycznie.

Oczywiście, że to ma znaczenie. Kiedyś grało się w śniegu i nikt nie płakał, ale pytanie, czy to jest rozwój polskiej piłki – retorycznie pytał Siemieniec.

Wyjaśnił, że zła murawa zawsze sprzyja zespołom, które nastawiają się na defensywę i grę z kontry.

Reklama

Jeżeli piłka wolniej krąży po murawie, łatwiej jest się do tego zaadaptować i bronić. Piłka nożna ma dawać show, ma być atrakcyjna. W tym przypadku mamy dwa zespoły, które bardzo by się cieszyły, gdyby jakość płyty była jak największa, bo obie ekipy chcą grać proaktywnie.

Sytuacja kadrowa i rotacje w bloku obronnym

Mecz z Lechią to także wyzwania personalne. Na konferencji prasowej Andy Pelmard odniósł się do kwestii częstych zmian w linii defensywnej Jagiellonii.

Myślę, że trzeba to szanować. Jeśli musimy rotować, to jest to część piłki. Wszyscy siebie wspieramy, więc ta rotacja jest dla nas łatwiejsza, bo lubimy grać razem – powiedział stoper.

Reklama

Stoper zapytany o to, kto jest obecnie liderem obrony, bez wahania wskazał na Bernardo Vitala, argumentując to liczbą rozegranych przez niego minut.

Niestety, sytuacja zdrowotna w zespole wciąż nie jest idealna. Trener Siemieniec potwierdził, że długoterminowo kontuzjowani gracze nadal nie są do jego dyspozycji. Do tego dochodzą nowe problemy.

W ostatnim meczu pojawił się temat Bernardo Vitala, a po Florencji Kamila Jóźwiaka. Występ Kamila z Lechią jest bardzo mocno zagrożony. Znak zapytania stoi też przy Bernardo. Dobrą wiadomością jest to, że do zdrowia wraca Nahuel i jest duża szansa, że będzie do mojej dyspozycji w Gdańsku – raportował szkoleniowiec.

Reklama

Seria meczów domowych to atut czy presja?

Po wyjeździe do Gdańska, Jagiellonię czeka wyjątkowo długi okres bez podróży – aż do 10 kwietnia zespół będzie rozgrywał mecze przy Słonecznej. Czy granie u siebie w decydującej fazie sezonu to wyłącznie atut, czy może dodatkowa presja na wynik?

Trener Jagiellonii podszedł do tematu bardzo pragmatycznie.

Z perspektywy środowiska chcesz grać u siebie. Masz swoje trybuny, kibice niosą cię do zwycięstw i to jest bardzo korzystne. Trochę martwi mnie jednak jakość murawy w Białymstoku, bo potrzebujemy dobrego boiska do ataku pozycyjnego – zauważył Siemieniec.

Reklama

Jeśli chodzi o presję, trener skwitował to krótko:

Jesteśmy pod presją od trzech lat. Na wyjazdach też oczekują od nas już tylko zwycięstw. Liga jest tak wyrównana, że nie ma co liczyć na łatwe spotkania, niezależnie od tego, czy gramy u siebie, czy w delegacji.

Czy brak mistrzostwa będzie porażką? Teraz tylko Lechia Gdańsk

Odpadnięcie z pucharów sprawia, że przed Jagiellonią pozostało zaledwie 12 spotkań na jednym froncie. Pojawiają się głosy, że w tej sytuacji każdy inny wynik niż obrona tytułu Mistrza Polski będzie traktowany w Białymstoku w kategoriach porażki. Adrian Siemieniec stanowczo odrzucił taką narrację, przywołując słowa legendy sportu.

Reklama

Wspaniałych czasów dożyliśmy, jeśli brak mistrzostwa miałby być porażką! Życzyłbym wszystkim nam, byśmy co roku mogli tak mówić – uśmiechnął się trener.

Ostatnio widziałem wypowiedź sportowca, który przywołał Michaela Jordana. Jordan podejmował mnóstwo prób i też nie zawsze wygrywał. Nie każdy brak wymarzonego wyniku jest porażką. Panowie dziennikarze też nie dostają co roku awansu w pracy, a to nie znaczy, że poprzedni rok był porażką. My nie uciekamy od presji, ale musimy skupić się na każdym kolejnym kroku. Nic się nie zmieniło w naszym podejściu: step by step. Kończąc: dzisiaj interesuje nas tylko Lechia Gdańsk i zwycięstwo w tym trudnym, wyjazdowym meczu.

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/03/2026 22:49
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości