Reklama

III liga: Nasi grali w kratkę. Wasilków poległ i zepsuty jubel ŁKS-u

W kratkę grali podlascy trzecioligowcy w 27. kolejce spotkań. Rezerwy Jagiellonii przywiozły komplet punktów z Radomie, gdzie świętująca 100-lecie istnienie Broń zwykła punktować dość regularnie. Za to również świętujący sto lat ŁKS nie zdołał wygrać u siebie z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Nie powiodło się Wigrom, które nie sprostały liderującym rezerwom Legii Warszawa oraz KS Wasilków, który też nie dał rady rezerwom - ale ekipy Widzewa. Poniżej krótka relacja z wydarzeń.

Bolesna lekcja Wasilkowa 

To nie było miłe popołudnie dla kibiców z Wasilkowa. Choć podopieczni trenera Michała Hryszko jechali do Łodzi podbudowani ostatnim zwycięstwem nad GKS-em Bełchatów, rezerwy Widzewa brutalnie zweryfikowały ich plany. Łodzianie wygrali 4:1, a o losach spotkania przesądził niesamowity, cztero-minutowy „koncert”, w którym główną rolę zagrał Jan Juśkiewicz.

Początek meczu zapowiadał wyrównane starcie – groźnie z rzutu wolnego uderzał Maciej Radaszkiewicz, ale czujność w bramce zachował Jan Krzywański. Wszystko zmieniło się w 28. minucie. Wtedy to Jan Juśkiewicz zdecydował się na atomowe uderzenie z ostrego kąta, przy którym błąd popełnił Wiktor Żydaczek. Ten gol otworzył worek z bramkami.

Reklama

Zaledwie dwie minuty później Juśkiewicz idealnie obsłużył Leona Madeja, który wpakował piłkę do pustej siatki. Wasilkowianie nie zdążyli jeszcze ochłonąć, a było już 3:0. W 32. minucie kibice zobaczyli „stadiony świata” – po precyzyjnej wrzutce Juśkiewicza, Szymon Sołtysiński wyskoczył w górę i efektownym wolejem w karateckim stylu podwyższył prowadzenie. Trzy gole w cztery minuty kompletnie podcięły skrzydła gościom.

Po zmianie stron Widzew II nie zamierzał zwalniać tempa. Już w 53. minucie koronkowa akcja łodzian zakończyła się czwartym trafieniem. Po serii szybkich podań Kajetan Supczinski otrzymał piłkę „na tacy” i dopełnił formalności. Goście z Wasilkowa zdołali odpowiedzieć w 64. minucie, choć pomogło im w tym spore szczęście. Po zamieszaniu w polu karnym i niefortunnej interwencji bramkarza, piłka odbiła się od twarzy Sebastiana Zielenieckiego i wpadła do siatki. Ten samobójczy gol był jednak tylko marnym pocieszeniem dla przyjezdnych. W ostatniej fazie meczu tempo spotkania wyraźnie spadło. Widzewiacy, mając bezpieczny wynik, skupili się na kontrolowaniu gry i „zabijaniu” meczu. Wasilkowianie próbowali jeszcze zmienić rezultat – szansę miał Arkadiusz Mazurek, ale świetnie w bramce spisywał się Krzywański, który naprawił swój błąd z wcześniejszej fazy meczu.

Reklama

Dla KS-u Wasilków to bolesne sprowadzenie na ziemię po udanym meczu z Bełchatowem. Z kolei Widzew II, prowadzony przez genialnego tego dnia Juśkiewicza (gol i dwie asysty), melduje drugie zwycięstwo z rzędu i pnie się w górę tabeli. Wasilkowianie muszą jak najszybciej wyciągnąć wnioski z defensywnej zapaści, która przytrafiła im się w pierwszej połowie.

Widzew II Łódź – KS Wasilków 4:1 (3:0). Bramki: Jan Juśkiewicz 28, Leon Madej 30, Szymon Sołtysiński 32, Kajetan Supczinski  53– Sebastian Zieleniecki (64-samobój). Żółte kartki: Jakub Nawrocki, Jakub Moskwa (Widzew II), Jakub Kruszewski (Wasilków). Czerwona kartka: Jakub Nawrocki (86, Widzew II - za 2. żółte). Sędziował: Marek Semrau. 
Widzew II: Jan Krzywański – Marcin Kozłowski, Sebastian Zieleniecki, Daniel Tanżyna, Jan Juśkiewicz – Leon Madej (63 Paweł Nawrocki),  Kajetan Supczinski (66 Paweł Kołodziejczyk), Filip Przybułek – Szymon Sołtysiński, Tomasz Bała (49 Igor Busz), Adam Ratajczyk (85 Mikołak Kopko).
Wasilków: Wiktor Żydaczek – Kacper Niedźwiecki (46 Damian Fronc), Jakub Kruszewski (60 Damian Wysocki), Tomasz Porębski (60 Jakub Orpik), Cezary Kuprianowicz (46 Kacper Ptasiński) – Michał Dawidowicz, Bartosz Bayer, Wasilewski, Aliaksei Vatkevich – Arkadiusz Mazurek, Maciej Radaszkiewicz (55 Maksymilian Cholewa).

Reklama

Charakterne rezerwy Jagi 

Jagiellonia II Białystok pokazała charakter w Radomiu, odwracając losy spotkania z miejscową Bronią i wygrywając 2:1. Pierwsza połowa niedzielnego meczu była statyczna, ale to gospodarze objęli prowadzenie w 25. minucie po trafieniu Eryka Pieczarki, wykorzystując błąd białostoczan.

Po zmianie stron podopieczni trenera Daniela Ruska wrzucili jednak wyższy bieg. Zespół zaczął płynniej operować piłką, skutecznie mijając linie defensywne rywala. Bohaterem spotkania został Adrian Ziarek, który ustrzelił dublet – najpierw wyrównał w 66 minucie, a w 83 minucie przesądził o zdobyciu trzech punktów przez gości.

Reklama

Trener Daniel Rusek chwalił determinację swoich piłkarzy, podkreślając, że brawa należą się za wolę walki w niekomfortowej sytuacji. Zwycięstwo jest tym cenniejsze, że rezerwy Jagi zajmują teraz 7 miejsce w tabeli z dorobkiem 41 punktów, mając 12 „oczek” przewagi nad strefą spadkową. Białostoczanie kolejny raz udowodnili jednak, że są skuteczniejsi w kluczowych momentach i zasłużenie wywieźli komplet punktów.

RKP 1926 Broń Radom - Jagiellonia II Białystok 1:2 (1:0). Bramki: Eryk Pieczarka 25 - Adrian Ziarek 66, 83. Żółte kartki: Rayan Benammar (Broń), Bartłomiej Żynel (Jagiellonia II). Sędziował: Karol Iwanowicz.  
Broń: Dawid Czerny –  Piotr Owczarek (87 Kacper Kucharski), Jakub Kałaska, Michał Wrześniewski, Rayan Benammar (55 Marcel Szymański, 62 Sofiane Khiri) , Sebastian Kobiera, Adrian Dziubiński, Kacper Noworyta, Kuba Pestka, Eryk Pieczarka (72 Antoni Kokoszka), Hubert Derlatka.
Jagiellonia II: Bartłomiej Żynel - Bartłomiej Krasiewicz (45 Adrian Ziarek), Adrian Duchnowski, Dawid Polkowski, Maksim Konanau (83 Jakub Wołosik), Szymon Stypułkowski, Szymon Pankiewicz, Patryk Drygiel (60 Artur Amroziński), Olaf Pawelczyk (90 Przemysław Mystkowski), Jakub Burkowski, Dominik Kobus. 

Reklama

Wigry uległy Legii. Taudul nie zatrzymał lidera

Wigry Suwałki nie zdołały przedłużyć serii trzech zwycięstw z rzędu i po zaciętym boju uległy na wyjeździe liderującym w III lidze rezerwom Legii. Choć biało-niebiescy weszli w mecz odważnie, stwarzając groźne okazje za sprawą Eryka Matusa i Kacpra Głowickiego, to doświadczenie gospodarzy wzięło górę. W 38 minucie fatalny błąd w kryciu suwalskich obrońców wykorzystał Jean-Pierre Nsame, który niepilnowany na piątym metrze strzałem głową zapewnił Legii prowadzenie i przedłużenie imponującej serii dwudziestu meczów bez porażki.

Prawdziwym bohaterem w barwach Wigier był jednak Mateusz Taudul. Bramkarz gości dwoił się i troił, broniąc w nieprawdopodobnych sytuacjach, m.in. zatrzymując stuprocentową okazję Jeremiah Jacksona. W końcówce suwalczanie rzucili wszystkie siły do ataku i byli bliscy wyrównania – w doliczonym czasie gry Kamil Pajnowski przymierzył głową, ale Kobylak cudem uratował gospodarzy.

Reklama

Porażka 0:1 tym bardziej boli, bo Wigry mogły wykorzystać remisy Warty Sieradz oraz ŁKS-u Łomża. Obecnie dystans do miejsca barażowego wzrósł do siedmiu punktów, co komplikuje sytuację suwalczan w walce o awans. Mimo braku punktów, wybitna postawa suwalskiego golkipera pozostaje najjaśniejszym punktem wyprawy do stolicy. 

Legia II Warszawa – Wigry Suwałki 1:0 (1:0). Bramka: Jean Pierre Nsame 38. Żółte kartki: Mateusz Machała, Jakub Witek, Przemysław Modzelewski (Wigry), Mateusz Możdżeń (Wigry). Sędziował: Damian Gawęcki. 
Legia II: Gabriel Kobylak -  Jan Leszczyński, Mateusz Możdżeń, Dawid Kiedrowicz (90 Jeremiah White), Filip Jania (46 Mateusz Lauryn), Karol Kosiarek, Pascal Mozie (56 Cyprian Pchełka), Jakub Żewłakow (76 Aleksander Wyganowski), Jean Pierre Nsame (46 Przemysław Mizera), Maciej Ruszkiewicz, Łukasz Góra.
Wigry: Mateusz Taudul – Eryk Matus, Mateusz Machała (64 Michał Ozga), Kamil Pajnowski, Konrad Magnuszewski (75 Dawid Zagorski), Jakub Witek (56 Kacper Rejterada), Bartosz Baranowicz, Bartosz Gużewski, Jakub Fronczak (56 Łukasz Święty), Kacper Głowicki (75 Filip Michałowski), Bartosz Guzdek.

Reklama

Setka z niedosytem 

To miało być wielkie czerwono-białe święto zwieńczone kompletem punktów. ŁKS Łomża, świętujący w sobotę swoje stulecie, tylko zremisował na własnym boisku z Lechią Tomaszów Mazowiecki 1:1. Choć na trybunach i wokół stadionu działo się mnóstwo, na murawie kibice musieli drżeć o wynik do ostatnich sekund, a ostateczny podział punktów pozostawia u gospodarzy spory niedosyt.

Podopieczni Macieja Tarnogrodzkiego od początku starali się przejąć inicjatywę, jednak defensywa Lechii postawiła bardzo trudne warunki. Zimny prysznic przyszedł po godzinie gry: po szybkiej kontrze Mateusz Kempski płaskim strzałem pokonał Mateusza Danielczyka, zdobywając swojego ósmego gola w sezonie.

Reklama

ŁKS próbował odpowiedzieć mocno. Gospodarze długo szukali pomysłu na sforsowanie muru gości, którzy od objęcia prowadzenia skoncentrowali się na obronie wyniku. Udało się w 82 minucie, gdy po centrze Bartłomieja Olszewskiego jeden z obrońców Lechii zagrał ręką w polu karnym. Rzut karny na gola zamienił Cezary Sauczek. W końcówce meczu Piotr Witasik skierował piłkę do siatki po rzucie rożnym, jednak arbiter dopatrzył się zagrania ręką. Zamiast gola na wagę zwycięstwa, obrońca ŁKS-u obejrzał żółtą kartkę, a mecz zakończył się remisem.

Mimo braku wygranej, jubileuszowa oprawa spotkania mogła zaimponować. Władze klubu przygotowały masę atrakcji dla najmłodszych fanów, dla których mecz stał się wielkim festynem. Na parkingu stadionu stanęła strefa z dmuchańcami, grami, malowaniem twarzy i tatuażami. Wielką popularnością cieszył się oficjalny jelonek – maskotka klubu, z którą dzieci chętnie przybijały „piątki”. Podczas meczu przeprowadzono zbiórkę żywności dla Polaków mieszkających na Kresach. Zebrane produkty trafią do rodzin w trudnej sytuacji oraz osób starszych z okolic Lwowa. Kibice po raz kolejny udowodnili, że potrafią się jednoczyć nie tylko w dopingu, ale i w niesieniu pomocy potrzebującym rodakom. 

Reklama

ŁKS Łomża - KS Lechia 1923 Tomaszów Mazowiecki 1:1 ( 0:0 ) Bramki:  Cezary Sauczek 83 –  Mateusz Kempski 57. Żółte kartki: Marcin Stromecki, Marcin Kluska, Piotr Witasik (ŁKS Łomża). Sędziował: Konrad Gąsiorowski. 
ŁKS: Mateusz Danielczyk - Józef Chorosiński (65 Błażej Lesicki), Dawid Dzięgielewski (65 Bartłomiej Olszewski), Tymoteusz Klupś (75 Kamil Niewiadomski), Marcin Kluska, Łukasz Kosakiewicz, Hubert Mich, Sebastian Pindor (86 Filip Karmański), Cezary Sauczek, Marcin Stromecki, Piotr Witasik.
Lechia:  Marcin Żyła - Filip Becht, Bartosz Bogus (90+1 Mariusz Rybicki), Daniel Chwałowski (78 Kamil Szymczak), Piotr Gębala (90+1 Filip Zawadzki), Eryk Kaproń, Mateusz Kempski, Krystian Kolasa, Jakub Król, Marcin Orzechowski, Marcin Pieńkowski (83 Maksymilian Bogusławski)

Reklama

Radosław Dąbrowski i Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/04/2026 19:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama