Na sam środek kampanii wyborczej do samorządu miało wypaść przecięcie wstęgi otwierającej drogę z Dąbrowy Białostockiej do Sokółki. Dziś wiadomo, że przecinać nie będzie czego. Wykonawca odstąpił od dalszych prac przy budowie drogi wojewódzkiej, bo okazało się, że projekt miał mnóstwo wad technicznych i inżynierskich.
Firma Unibep, która od ubiegłego roku realizuje budowę drogi wojewódzkiej pomiędzy Dąbrową Białostocką a Sokółką, w miniony piątek, 23 marca, odstąpiła od umowy zawartej w lutym ubiegłego roku. Drogowcy nie będą jej kończyć z takim projektem budowlanym, jaki dostarczył im Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich. Jak podano w komunikacie prasowym na stronie wykonawcy, przedsiębiorstwo nie chce brać na siebie odpowiedzialności za wadliwą konstrukcję, która może zagrażać kierowcom.
- Dostaliśmy do realizacji projekt, który miał mnóstwo wad technicznych i inżynierskich. Nie możemy pozwolić sobie na realizację inwestycji według takiej dokumentacji. Zbadaliśmy grunty, przeanalizowaliśmy różne warianty realizacji projektu, spędziliśmy mnóstwo czasu, by go urealnić… Wszystko na nic. Informowaliśmy inwestora, że przedstawiony przez niego projekt nie spełnia warunków dobrej realizacji drogi. Mało tego, według naszej wiedzy w ten sposób zaprojektowana droga w przyszłości mogłaby być niebezpieczna dla użytkowników – poinformował Leszek Gołąbiecki, Prezes Zarządu Unibep SA.
Droga wojewódzka nr 673 to akurat dość ważny szlak komunikacyjny, z którego korzysta wielu mieszkańców, w tym Sokółki i Dąbrowy Białostockiej, ale także i tranzyt. Od wielu lat społeczność czekała, że będzie bezpieczniej i szybciej można się poruszać pomiędzy dość dużymi miastami powiatowymi w naszym regionie. Dziś wiadomo, że poczeka znacznie dłużej. Ile dokładnie, na razie nie wiadomo.
Unibep nie zamyka definitywnie drzwi przed dalszymi pracami. Domaga się jednakże, aby projekt budowlany został poprawiony. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo użytkowników drogi, ale także by odpowiadał rzeczywistości i był realny do wykonania – jak zaznacza prezes firmy budowlanej. Tymczasem Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich najwyraźniej nie przejmował się wadliwym projektem, o czym miał być informowany i nie podjął żadnych kroków celem urealnienia lub poprawienia przedłożonej wykonawcy dokumentacji.
- Ponieważ ze strony inwestora nie było działań rozwiązujących problemy, nie możemy inaczej postąpić, jak tylko odstąpić od zawartej umowy na realizację drogi Dąbrowa Białostocka – Sokółka. Była to dla nas bardzo trudna decyzja. Podjęliśmy ją po konsultacjach i analizach z ekspertami inżynierskimi i prawnymi – dodaje prezes Leszek Gołąbiecki.
Dyrektor Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich od piątku nie zabrał głosu. Być może udzieli informacji w tej sprawie podczas poniedziałkowego posiedzenia Sejmiku Województwa. Niemniej, to już kolejna sprawa, która niechlubnie zapisuje się w karierze urzędnika. Około czterech lat temu z konta urzędu przelano oszustom blisko 4 miliony złotych. A całkiem niedawno on sam stał się obiektem zainteresowania prokuratury, która wskazuje, że mógł nie dopełnić obowiązków, przekroczyć uprawnienia oraz poświadczyć nieprawdę w urzędowych dokumentach. Miało to związek z wnioskami jakie PZDW składało do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości o dofinansowanie budowy dużych arterii drogowych w naszym regionie. Teraz dochodzi jeszcze wypowiedzenie umowy przez wykonawcę na inny ważny odcinek drogi wojewódzkiej.
– Nie zamykamy jednak drzwi do współpracy z inwestorem, dotyczy to także budowy drogi Dąbrowa Białostocka – Sokółka. Ważne jest jednak to, by projekt budowlany odpowiadał rzeczywistości i był realny do wykonania – podkreśla prezes Unibepu.
Projektem, od którego realizacji odstąpił wykonawca, jest: „Budowa i rozbudowa drogi wojewódzkiej Nr 673 wraz z drogowymi obiektami inżynierskimi i niezbędną infrastrukturą techniczną na odcinku Dąbrowa Białostocka – Sokółka wraz z obejściami miejscowości”. Zamawiającym był Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Białymstoku. Koszt inwestycji szacowano na ok. 67,4 mln zł netto.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: GDDKiA)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze