W kratkę grają podlascy trzecioligowcy. Fatalny start w 2026 roku notują suwalskie Wigry, które przegrały wysoko drugie z rzędu wiosenne spotkanie. Całkiem odmiennie niż ŁKS Łomża i rezerwy Jagiellonii, które wygrały dwa razy z rzędu: oba sobotnie spotkania zakończyły się ich przekonującymi zwycięstwami. Przerwał serię porażek KS Wasilków, ale drużyna czuje niedosyt: tylko remis w meczu, gdzie trzykrotnie prowadzili martwi zawodników i kibiców. A punkty są im potrzebne do obrony przed spadkiem.
KS przerwał serię 11 porażek z rzędu, ale remis z Lechią gracze tej ekipy potraktowali jak porażkę. Trzy razu prowadzili i trzykrotnie dawali sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk ostatecznie kontentując się remisem 3:3.
Co ja mogę powiedzieć po takim meczu. Przed tym meczem powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy wygrać, bo to ważne dla naszego mentalnego podejścia. Nie udało się... Zrealizowaliśmy założenia, ale nie udało się. Musimy się podnieść, bo ten remis smakuje jak porażka - podsumował po meczu Michał Hryszko, trener Wasilkowa.
Gospodarze w tym meczu byli stroną dominującą. Mieli inicjatywę, atakowali i pokazywali się, że bardzo im zależy na wygranej. Już w I połowie na listę strzelców wpisał się brat bohatera z Florencji Bartka Mazurka - Arkadiusz. Było to drugie trafienie Arka w tej rundzie (pierwsze zaliczył w meczu z ŁKS Łomża). Jeszcze przed przerwą gospodarze mieli przynajmniej jeszcze jedną setkę, ale nie wykorzystali jej. A po przerwie zmotywowani goście, którzy przetrwali I połowę ruszyli do odrabiania strat i w 64 minucie wyrównali. Odpowiedział na to Bartosz Milewski, który niespełna 10 minut później zdobył prowadzenie dla KS. Niestety w 84 minucie padł gol wyrównujący. Kibice jeszcze nie zdążyli się zastanowić nad tym, kiedy Milewski znowu odpowiedział golem po strzale z dystansu. Arbiter doliczył 7 minut do regulaminowego czasu meczu i 5 minucie doliczonego czasu gry po potężnym zamieszaniu w polu karnym Damiana Dunaja padło wyrównanie.
- Jest duży niedosyt. Mecz pełen walki, wychodzimy na bardzo ważne prowadzenie. No i mikrobłędy zadecydowały. Zrealizowaliśmy zalecenia trenera, no i niestety zabrakło nam szczęścia. Musimy walczyć. Przerwaliśmy serię 11 porażek, ale to nie jest to czego oczekiwaliśmy. Tutaj ważne było zwycięstwo. Przed meczem z Legią II - jedziemy po 3 punkty. Nie odstawiamy nogi i walczymy dalej - skomentował po mecz Bartosz Milewski, strzelec dwóch bramek.
KS Wasilków - Lechia 1923 Tomaszów Mazowiecki 3:3 (1:0). Bramki: Arkadiusz Mazurek 19, Bartosz Milewski 73, 87 - Piotr Gębala 64, Daniel Chwałkowski 84, Mateusz Kepmski 90+5. Żółte kartki: Jakub Borys (Wasilków), Jakub Król, Kacper Giełzak, Bartosz Grzelak (Lechia). Sędziował: Błażej Głowacki.
Wasilków: Damian Dunaj - Dawid Kuźnicki, Kacper Niedźwiecki (86 Damian Franc), Mikołaj Wasilewski (69 Maksymilian Cholewa), Bartosz Bayer, Aliaksei Vatkevich (86 Jakub Kruszewski), Jakub Borys (60 Krystian Rakowski), Tomasz Porębski, Arkadiusz Mazurek (69 Bartosz Milewski), Michał Dawidowicz, Maciej Radaszkiewicz.
Lechia: Marcin Żyła - Marcin Orzechowski, Piotr Gębala, Kamil Szymczak, Marcin Pieńkowski, Jakub Król, Daniel Chwałkowski (85 Eryk Kaproń), Filip Becht (75 Maksym Rosiński), Mateusz Kempski, Krystian Kolasa, Filip Zawadzki (85 Igor Czapla).
Rezerwy białostockiej Jagiellonii grały w sobotę pod balonem. Na sztucznej murawie ekipa druga żółto-czerwonych pewnie wygrała 3:1 z młodą ekipą Olimpii Elbląg. Spotkaniu przyglądał się Adrian Siemieniec, który po powrocie z Gdańska znalazł czas na obserwację Yukiego Kobayashi i Youssufa Sylli, którzy zaczęli mecz w podstawowym składzie. Oglądał też pozostałym rezerwistom.

Początek meczu nie zapowiadał wygranej Jagiellonii, bo pierwsi gola strzelili goście. Punktem zwrotnym okazała się czerwona kartka dla bramkarza Olimpii, która całkowicie odmieniła losy rywalizacji przy Elewatorskiej.
Trener Olimpii, Hebda, nie krył, że wykluczenie „ułożyło mecz”.
– Gdyby nie ona, pewnie spokojnie wywieźlibyśmy punkty – przyznał, biorąc jednak w obronę młodego golkipera Wojciechowskiego.
Szkoleniowiec zauważył, że zawahanie przy wyjściu z bramki to najtrudniejsza sytuacja dla fachowca na tej pozycji. Dodatkowym ciosem dla gości była kontuzja Oskara Kordykiewicza, który na sztucznej murawie skręcił kostkę. Mimo gry w dziesiątkę, Hebda chwalił zespół za grę w „odpowiednim kompakcie” i szukanie szans w stałych fragmentach.
Po drugiej stronie barykady trener Daniel Rusek świętował drugie ligowe zwycięstwo od czasu przejęcia Jagi II w styczniu.
– Czerwona kartka ustawiła dużo. Potem zarządzanie meczem było dobre, choć w drugiej połowie niepotrzebnie poszliśmy na wymianę ciosów zamiast spokojnie kontrolować grę – analizował Rusek.
Podkreślił jednak, że ma młody zespół, który „cieszy się graniem”, co czasem prowadzi do ryzykownej, ale widowiskowej piłki.
Jagiellonia II udowodniła, że potrafi bezlitośnie wykorzystać przewagę, budując pewność siebie przed kolejnymi starciami.
Jagiellonia II Białystok - Olimpia Elbląg 3:1 (3:1). Bramki: Youssuf Sylla 29, Dawid Polkowski 34, Eryk Kozłowski 37 - Dominik Kozera 10. Żółte kartki: Dominik Kobus, Jakub Burkowski, Paweł Pakieła (Jagiellonia II), Łukasz Sarnowski, Dawid Laszczyk (Olimpia). Czerwona kartka: Tymon Wojciechowski (Olimpia, 16). Sędziował: Jakub Mikołajewski.
Jagiellonia II: Konrad Kożuchowski - Dominik Kobus (63 Paweł Pakieła), Yuki Kobayashi, Maciej Kuczyński (75 Oskar Lipiński), Eryk Kozłowski (63 Bartłomiej Krasiewicz), Dawid Polkowski, Maksim Konanau, Szymon Stypułkowski, Youssuf Sylla (75 Adrian Ziarek), Jakub Burkowski (83 Antoni Kozłowski), Zachary Zalewski.
Olimpia: Tymon Wojciechowski - Maciej Kołoczek, Kacper Kondracki (63 Marcin Czernis), Oskar Kodrykiewicz (46 Dawid Laszczyk), Dominik Kozera (20 Maksymilian Manikowski), Szymon Krawczyk, Mateusz Młynarczyk (46 Jakub Pek), Łukasz Sarnowski, Kacper Szczudliński, Filip Sznajder (76 Dominik Marucha), Bartosz Winkler.
Nie tak miało wyglądać powitanie piłkarskiej wiosny w wykonaniu suwalskich Wigier. Po bolesnej lekcji w Łodzi, podopieczni suwalskiego sztabu pojechali do Troszyna z nadzieją na rehabilitację, a wrócili z kolejnym bagażem trzech bramek.
Beniaminek KS CK Troszyn nie pozostawił złudzeń suwalczanom wygrywając pewnie 3:0. Koszmar Wigier rozpoczęła 2 minuta: szybka kontra gospodarzy, asysta Tyski i Maciej Kłosiński precyzyjnym strzałem otworzył wynik. Wigry, choć częściej utrzymywały się przy piłce, grały bezbarwnie. Jedyną dobrą szansę miał Bartosz Guzdek, który obił zewnętrzną część słupka (dzień przed meczem klub ogłosił przedłużenie z nim kontraktu).
Troszyn okazała się zabójczo konkretny: w 32 minucie Jakub Tyska ośmieszył defensywę gości i podwyższył na 2:0, a po przerwie suwalczanie próbowali tylko szarpać i atakować, ale przypominało to bicie głową w mur. W 56 minucie po rzucie rożnym Jakub Domański strzałem głową ostatecznie ostudził ich zapał. Od jeszcze wyższego wymiaru kary swój zespół uratował Mateusz Taudul, który w 77 minucie obronił rzut karny wykonywany przez Tyskę.
Zamiast planowanej walki o baraże, strata do czołówki urosła do 11 punktów, a suwalczanie w dwóch meczach stracili aż siedem bramek, nie strzelając żadnej. Szansa na odkupienie win już 14 marca – Wigry podejmą u siebie ostatni w tabeli Znicz Biała Piska na nowym obiekcie przy ul. Klonowej. To będzie mecz o odzyskanie twarzy przed własnymi kibicami, którzy w komentarzach w sieci nie kryli niezadowolenia i irytacji.
KS CK Troszyn – Wigry Suwałki 3:0 (2:0). Bramki: Maciej Kłosiński 2, Jakub Tyska 32, Jakub Domański 56.
Troszyn: Jakub Suchocki – Ronaldo Caceres, Adam Dobosz, Jakub Szyszkowski, Jakub Tyska, Luis Benitez, Daniel Charkiewicz, Jakub Domański, Oleksandr Luczyk, Maciej Kłosiński
Wigry: Mateusz Taudul – Michał Ozga, Kamil Pajnowski (79 Pavlo Berezianskyi), Konrad Magnuszewski, Jakub Kwiatkowski (79 Kacper Rejterada), Bartosz Gużewski, Łukasz Święty (46 Jakub Witek), Jakub Fronczak (58 Eryk Matus), Filip Michałowski (58 Dawid Zagórski), Kacper Głowicki, Bartosz Guzdek.
ŁKS Łomża nie zostawił żadnych złudzeń outsiderom z Białej Piskiej. Ekipa z Łomży pewnie zwyciężyła 4:0 w meczu, który - formalnie wyjazdowy - odbył się na dobrze znanym biało-czerwonym obiekcie przy ul. Zjazd. Powód? Znicz ma problemy z treningami i grą u siebie, bo boisko po zimie ciągle jeszcze nie nadaje się do gry.
Podopieczni Marcina Sasala od pierwszej minuty narzucili swoje warunki, a strzelanie rozpoczęli już w 3 minucie. Najpierw po zamieszaniu podbramkowym i interwencji Kąkolewskiego (po chwili z powodu urazu musiał opuścić boisko), najprzytomniej zachował się Aleksander Gołoś, który głową wpakował piłkę do siatki.
Łomżanie dominowali, raz po raz nękając defensywę Znicza rajdami Sauczka i Kluski. Tuż przed przerwą kibiców ucieszył Marcin Stromecki, który po zagraniu Antkowiaka popisał się debiutanckim trafieniem w barwach ŁKS.
Druga odsłona to dalsza kontrola wydarzeń na boisku ze strony ŁKS-u. Ekipa trenera Sasala udowodniła to jednak dopiero w końcówce spotkania, a głównym bohaterem został Hubert Antkowiak. Najskuteczniejszy napastnik III ligi najpierw w 81 minucie przeniósł piłkę nad poprzeczką z rzutu karnego. Zrehabilitował się już po chwili: atomowym strzałem głową po wrzutce Micha podwyższył na 3:0, a w 86 minucie nie pomylił się już po kolejnej „jedenastce” podyktowanej za zagranie ręką zdobywając swoje 18 trafienie w tym sezonie.
Już w najbliższą sobotę o 14:00 łomżanie podejmą u siebie rezerwy Wisły Płock.
Znicz Biała Piska - ŁKS Łomża 0:4 (0:2). Bramki: Aleksander Gołoś 2, Stromecki, Hubert Antkowiak 83, 87-karny.
ŁKS: Mateusz Danielczyk, Cezary Sauczek, Filip Karmański (61 Józef Chorosiński), Aleksandr Gołoś (61 Bartłomiej Olszewski), Kamil Niewiadomski (20 Hubert Mich), Marcin Stromecki (78 Sebastian Pindor), Marcin Kluska, Hubert Antkowiak, Dawid Dzięgielewski, Piotr Witasik, Łukasz Kosakiewicz (61 Tymoteusz Klupś).
Pozostałe wyniki 21. kolejki: Warta Sieradz - Ząbkovia Ząbki 2:1, Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Widzew II Łódź 1:0, Legia II Warszawa - PGE GiEK GKS Bełchatów 2:0, Wisła II Płock - MKS Mławianka Mława 2:1, RKP 1926 Broń Radom - GKS LZS Wikielec 0:2.


Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze