Zasłużonym remisem 2:2 zakończył się klasyk w Białymstoku między Jagiellonią a Legią Warszawa. Na Chorten Arenie wszystkie cztery gole strzeliły białostoczanie (dwa były samobójcze). O ile w I połowie dominowała Jaga, to po przerwie lepiej prezentowali się goście. Białostoczanie w samej końcówce meczu docisnęli rywali, ale i legioniści mogli skarcić Dumę Podlasia.
Mecz zaczął się od ogłuszającego dopingu. Kilkusetosobowa delegacja fanów Legi nie miała szans ze zorganizowanym wsparciem płynącym z Ultry wspieranej przez cały stadion. Dodatkowo jeszcze cały stadion był żółto-czerwony zgodnie z hasłem "Jagiellończyku, nie zapomnij o szaliku". A mecz przypominał trochę partię piłkarskich szachów. Jagiellonia miała inicjatywę, ale legioności od początku pokazywali, że potrafią odpowiedzieć kontrą. Wprawdzie żadna nie zagroziła poważnie bramce Abramowicza, ale też i defensywa z udziałem pary: Guilherme Montoia (zastąpił Bartka Wdowika) i Apostolosa Konstantopoulosa (za Andy Pelmarda) grała bardzo uważnie.
I już w 4 minucie meczu Jagiellonia zaczęła świetnie: prostopadłe podanie w środek pola przejął Kajetan Szmyt, który wpadł w pole karne. Wychodzący bramkarz Otto Hindrich wraz z obrońcą wpadli w jagiellończyka, który na 14 metrze padł jak ścięty. Arbiter Karol Arys pokazał na jedenastkę bez wahania. Po kilkudziesięciu sekundach został jednak zaproszony do monitora przez VAR. Po obejrzeniu sytuacji zdecydował się anulować decyzję o karnym: VAR zauważył, że białostocki pomocnik zagrał piłkę ręką.
Jaga po anulowanym karnym atakowała z mniejszym zapałem. Goście zaczęli odważniej atakować. W 15 minucie Patryk Kun starał się zaskoczyć Abramowicza strzałem z 16 metrów, ale dobrze przeczytał jego zamiary defensor gospodarzy i zablokował strzał. A kilkanaście sekund później białostoczanie oszaleli z radości: Leon Flach dostał doskonałe podanie od Bartosza Mazurka i przymierzył w samo okienko jak. Amerykanin z niemieckim paszportem strzelił precyzyjnie - poza zasięgiem próbującego wybić piłkę Hindricha.
Legioniści próbowali odpowiedzieć pozycyjnym atakiem kończąc strzałami z dystansu. W 20 minucie z daleka potężną bombą popisał się Wahan Biczachczjan, ale piłka przeleciała w sporej odległości obok bramki Jagiellonii. A Jagiellonia odpowiedziała akcją, która dała im prowadzenie 2:0. Na listę strzelców wpisał się Afimico Pululu. Klasyczny kontratak Jagiellonii złapał fatalnie ustawioną defensywę Legii. Po strzale Jesusa Imaza Hindrich odbił nieczysto piłkę. Futbolówka odbiła się od Radovana Pankova. Dopadł do niej Afimico z kilku metrów wpakował ją do bramki.
Białostoczanie prowadząc 2:0 pozwolili rywalom na ataki. Legia biła jednak głową w mur, a cofnięci białostoczanie atakowali ich na własnej połowie uniemożliwiając rozgrywanie ataku pozycyjnego. Kończyło się na mniej lub bardziej desperackiej wrzutce przed pole karne. A białostoczanie groźnie kontrowali. W 35 minucie powinno być 3:0! Szmyt oddał groźny strzał z linii pola karnego, ale piłkę bardzo szczęśliwie odbił Hindrich! Chwilę później Pululu trafił w poprzeczkę. Legioniści momentami nie byli w stanie nic zrobić pomysłowo atakujących gospodarzy.
W doliczonym czasie pierwszej połowy raz jeszcze okazało się, że stałe fragmenty gry są dla żółto-czerwonych wielkim problemem: Kacper Chodyna dorzucił z wolnego, a próbujący przeciąć podanie do jednego z legionistów Vital z impetem wpakował głową piłkę do własnej bramki. Gol do szatni!
Wszyscy byli ciekawi jak wyjdzie Jagiellonia po przerwie, gdzie udała się z bagażem straconego gola. Trener Siemieniec od razu po przerwie zmienił niefortunnego strzelca gola: Bernardo Vitala na Andy Pelmarda przewidując, że Legia zaatakuje z większym impetem. I faktycznie stołeczni zaatakowali spychając Jagę do defensywy, ale białostoczanie bronili się mądrze i skutecznie. Do czasu. W 56 minucie było już 2:2: po rzucie rożnym - zaraz po zejściu z boiska Montoii, którego zastąpił Wdowik padł wyrównujący gol. Głęboko wrzucona piłka i tradycyjnie stojący na linii bramkowej Abramowicz sprawili, że piłka trafiła do Pankova. Ten głową zgrał piłkę w kierunku bramki Jagi, a próbujący przeciąć to Flach niefortunnie wpakował ją z bliska do własnej bramki.
Po utracie gola białostoczanie zaatakowali, a Legia częściej gościła pod własną bramką. W 61 minucie Jagiellończycy przedarli się prawym skrzydłem i wrzutka na 5 metr zakończyła się główką Afimico Pululu. Niestety, tym razem, piłka poszybowała nad poprzeczką bramki Legii. W 67 minucie gola strzelił groźnie Kajetan Szmyt sprzed pola karnego, ale dobrze spisał się Hindrich.
W 69 minucie kontratak Legii mógł przynieść trzeciego gola. Dogranie Rafała Augustyniaka trafiło w nogę Adamskiego, a potem jeszcze wybronił piłkę Abramowicz z pomocą obrońców. Chwilę wcześniej strzelał Rajović, ale zrobił to tak niefortunnie, że przebił piłkę gdzieś w pole.
W 77 minucie kolejna szarża gości omal nie zakończyła się golem, ale Konstantopoulos wybił piłkę. Z rożnego piłkę głową strzelał wprowadzony chwilę wcześniej Colak, ale Wojtuszek wybił piłkę z linii bramkowej ratując białostoczan przed stratą gola. A kilkanaście sekund później przymierzył z 12 metrów Chodyna. Abramowicz popisał się refleksem odbijając piłkę, a dobitka poszybowała wysoko nad bramką Jagi.
Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 2:2 (2:1). Bramki: Guilherme Montoia 14, Afimico Pululu 20 - Bernardo Vital 45+1 samobój, Leon Flach 55-samobój. Żółta kartka: Apostolos Konstantopoulos (Jagiellonia). Sędziował: Karol Arys (Szczecin). Widzów: 20 048.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Guilherme Montoia (55 Bartłomiej Wdowik), Bernardo Vital (46 Andy Pelmard), Apostolos Konstantopoulos, Norbert Wojtuszek - Kajetan Szmyt, Bartłomiej Mazurek, Leon Flach (73 Dawid Drachal), Alex Pozo (85 Samed Bazdar) - Jesus Imaz (85 Dimitris Rallis), Afimico Pululu.
Legia: Otto Hindrich - Radovan Pankov, Rafał Augustyniak, Kamil Piątkowski - Patryk Kun, Bartosz Kapustka (70 Bartosz Urbański), Jurgen Elitim, Wahan Bicharczjan (70 Wojciech Urbańczyk), Kacper Chodyna - Mileta Rajović (75 Antonio Colak), Rafał Adamski (90+2 Ermal Krasniqi).
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze