Reklama

Makabra w Bielsku Podlaskim. Czy nie będzie kary, czy można było jej uniknąć?

9 stycznia 2026 roku doszło do zbrodni, która wymyka się logicznemu pojmowaniu, a swój finał – zanim jeszcze wkroczyła policja – znalazła w mediach społecznościowych. Historia 67-letniej Elżbiety, zamordowanej przez własnego syna, to bolesny zapis bezradności systemu, choroby psychicznej i tragicznej miłości matki, która do końca wierzyła, że „jakoś to będzie”. Pisaliśmy o sprawie, ale w świetle wyroku sprzed kilku dni, kiedy stołeczny sąd orzekł, że niepoczytalny zabójca 53-letniej portierki z Uniwersytetu Warszawskiego nie poniesie kary. Czy podobnie będzie w sprawie śmierci z Bielska Podlaskiego?

Chronologia grozy i makabrycznego zdjęcie

To była mroźna, styczniowa noc, która na zawsze zmieniła spokój mieszkańców jednego z bloków w centrum Bielska Podlaskiego. Wszystko zaczęło się w piątek, 9 stycznia: w mieszkaniu, które wspólnie zajmowali Elżbieta i jej 31-letni syn Krystian Ż., doszło do tragedii. Wedle ustaleń policji napastnik zadał kobiecie rany kłute nożem. To, co wydarzyło się później, zszokowało nawet doświadczonych śledczych. Krystian Ż. nie próbował uciekać ani ukrywać ciała. Zrobił coś zupełnie innego: sfotografował martwą matkę z nożem wbitym w plecy i opublikował zdjęcie jako swoją fotografię profilową na Facebooku. 

To właśnie ten makabryczny post zaalarmował sąsiadki i znajome rodziny. Kiedy Elżbieta przestała odbierać telefony, a na ekranach smartfonów wyświetlił się widok zakrwawionego ciała w kałuży krwi, na miejsce wezwano policję. Funkcjonariusze po siłowym wejściu do mieszkania potwierdzili najgorsze przypuszczenia. Krystian Ż. został zatrzymany zaledwie godzinę później, spacerując spokojnie niedaleko bloku. Miał przy sobie niespełna gram amfetaminy. Podczas przesłuchania twierdził, że nie wie, co stało się z matką, i nie potrafił wyjaśnić, skąd na jego profilu wzięło się zdjęcie zbrodni.

Reklama

Tykająca bomba. Trzy procedury, zero skutku?

Nie tylko mieszkańcy Bielska Podlaskiego zadają sobie pytanie: czy tej tragedii można było uniknąć? Odpowiedź jest skomplikowana. Krystian Ż. był człowiekiem głęboko zaburzonym. Nadużywał narkotyków, alkoholu i wielokrotnie leczył się psychiatrycznie. Co najbardziej bulwersuje, wobec mężczyzny trzykrotnie wszczynano procedurę Niebieskiej Karty – w 2020 roku, dwa lata później i ostatni raz w 2023 roku. Co więcej mężczyzna leczył się psychiatrycznie, ale od 2023 roku nie podlegał już żadnej kontroli. 

Mimo że system odnotował agresję Krystiana, pętla pomocy nie zdołała się zacisnąć. Dlaczego? W przypadku chorób psychicznych połączonych z przemocą, procedura Niebieskiej Karty (w której skład wchodzą policjant, pracownik socjalny, lekarz i psycholog) napotyka na barierę nie do przebicia: postawę ofiary. Pani Elżbieta - jak wiele matek w podobnej sytuacji - często wycofywała skargi. Chroniła syna, rezygnowała z kroków prawnych, próbowała leczyć go „po swojemu” w domu. Tymczasem leczenie psychiatryczne w warunkach domowych, gdy chory sięga po używki, jest praktycznie skazane na porażkę.

Reklama

Warto przypomnieć, że policja w Bielsku jest wyjątkowo wyczulona na przemoc domową. Przy 24 tysiącach mieszkańców, miasto ma około 100 aktywnych Niebieskich Kart. To proporcjonalnie znacznie więcej niż w dużych metropoliach jak Opole. Służby reagowały, ale bez konsekwentnej współpracy ofiary i zgody na izolację sprawcy, mechanizm ochronny staje się bezużyteczny.

Prawo kontra choroba. Lekcja z Warszawy

Sprawa z Bielska zbiegła się niemal z głośnym wyrokiem, który zapadł zaledwie kilka dni temu (9 lutego 2026 roku) w Warszawie. Dotyczył on zbrodni 22-letniego Mieszka R. W maju 2025 roku student prawa, zabił siekierą portierkę na Uniwersytecie Warszawskim. Biegli orzekli jednoznacznie: był niepoczytalny. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że ze względu na stan umysłu sprawcy, nie można przypisać mu winy w sensie prawnym. Sprawcę czeka leczenie w zakładzie zamkniętym, ale jego czyn nie będzie podlegał ocenie sądu, a więc i karze. 

Reklama

„Winny nie jest człowiek, a jego choroba” – te słowa prof. Janusza Heitzmana rzucają światło na to, co prawdopodobnie czeka Krystiana Ż.

Niepoczytalność nie oznacza jednak wolności. Oznacza bezterminową izolację w zakładzie psychiatrii sądowej. Sprawca nie trafia do więzienia, gdzie wyrok ma swój koniec, ale do szpitala o zaostrzonym rygorze, z którego może nigdy nie wyjść, jeśli lekarze uznają, że nadal zagraża społeczeństwu.

Co dalej z Krystianem Ż.?

Obecnie 31-latek przebywa w areszcie tymczasowym, ale – co istotne – decyzją sądu środek ten jest wykonywany w warunkach szpitala psychiatrycznego. Biegli psychiatrzy poddadzą go obserwacji, która ma odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy w momencie wbijania noża w plecy matki i publikowania zdjęcia na Facebooku, Krystian zdawał sobie sprawę z tego, co robi?

Reklama

Nie można przesądzać, bo nie ma dwóch identycznych spraw, ale wiele wskazuje na to, że finał tej sprawy będzie podobny do tego z Uniwersytetu Warszawskiego. Jeśli zostanie uznany za niepoczytalnego, proces zostanie umorzony, a on sam zostanie skierowany na przymusowe leczenie. Dla rodzin ofiar takie orzeczenie często brzmi jak policzek, jednak z perspektywy bezpieczeństwa publicznego, dożywotnia izolacja w szpitalu bywa bardziej restrykcyjna niż terminowy wyrok pozbawienia wolności.

Gdzie szukać pomocy?

Sprawy z Bielska Podlaskiego czy Warszawy wymagają nagłośnienia nie dlatego, aby emocjonować się pozorną "bezkarnością" sprawców. To sygnał, aby nie lekceważyć podobnych sytuacji, których nie brakuje wśród nas. Jeśli czujecie, że sytuacja w Waszych domach wymyka się spod kontroli, nie czekaj na tragiczny finał. Wstyd i miłość nie mogą być ważniejsze od Twojego życia. Zwłaszcza, że interwencja może uratować nie tylko nasze życie: zdarzenie ze stolicy wskazuje, że ofiarą może paść osoba postronna. 

Reklama

Policja: tel. 112 (interwencja kryzysowa, nakaz opuszczenia lokalu przez sprawcę).

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (MOPS): tel. 85 730 20 06 (bezpłatne porady prawne dwa razy w tygodniu).

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR): tel. 85 869 99 05 (terapie i wsparcie psychologiczne).

Niebieska Linia: tel. 800 120 002 (całodobowa, bezpłatna pomoc).

Tragedia pani Elżbiety jest tragiczną przestrogą. System prawny ma narzędzia, ale potrzebuje impulsu w postaci zgłoszenia i konsekwencji ze strony otoczenia. I to jest kluczem do interwencji służb i uzyskania pomocy. Nie pozwólmy, by choroba i przemoc znów wygrały w ciszy czterech ścian.

Reklama

Przemysław Sarosiek 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/02/2026 17:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama