Reklama

Marcin Sasal znalazł pracę w Szczecinie. A co z ŁKS Łomża?

Kiedy Marcin Sasal odchodził z ŁKS-u Łomża na początku kwietnia, wielu kibiców zastanawiało się czy to nie jest informacja z okazji Prima Aprilis. Wynik sportowy bronił go bowiem na każdym kroku. Obecnie, gdy kurz po tamtym rozstaniu nieco opadł, doświadczony szkoleniowiec znalazł nową przystań w II lidze. Świt Szczecin postawił na fachowca, który w Łomży udowodnił, że potrafi wycisnąć z drużyny maksimum, nawet gdy wokół panuje organizacyjny chaos. Jednak to, co Sasal zostawił za sobą w Łomży, to nie tylko puste miejsce na ławce, ale przede wszystkim palące pytania o przyszłość klubu. Zwłaszcza, że ŁKS opuszcza kolejny trener.

Nowe wyzwanie trenera Sasala 

Marcin Sasal nie musiał długo czekać na propozycje. 55-letni trener podpisał kontrakt ze Świtem Szczecin, który obowiązywać będzie do 30 czerwca 2027 roku z opcją przedłużenia. Zadanie przed nim postawione jest jasne: ustabilizować formę drużyny w II lidze i włączyć się do walki o baraże dające szansę na awans na zaplecze Ekstraklasy. Świt zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w tabeli, tracąc zaledwie trzy punkty do strefy premiowanej grą o wyższy szczebel. Co ważniejsze - Świt ma opinię klubu, który ma stabilną organizację i zaplecze finansowe. Czyli wszystko to, o czym trudno powiedzieć w Łomży. 

Dla szczecińskiego klubu Sasal to gwarancja doświadczenia. Były trener ŁKS-u ma swoim CV ma pracę w Koronie Kielce, Pogoni Szczecin czy Motorze Lublin. Do Szczecina wnosi nie tylko wiedzę taktyczną, ale i świeże sukcesy z Grodziska Mazowieckiego oraz – mimo wszystko – sportowy sukces w Łomży. Pierwszy egzamin czeka go w starciu z Podhalem Nowy Targ, gdzie fani Świtu liczą na „efekt nowej miotły”, który w przeciwieństwie do Łomży, faktycznie zadziała.

Reklama

Gorzka diagnoza i „licencje dla prezesów”

Odejście Sasala z ŁKS-u Łomża nie było zwykłym pożegnaniem. Szkoleniowiec odszedł z dnia na dzień. Przemawiały za nim wyniku sportowe, a on sam jak prawdziwy profesjonalista nie skrytykował ani jednego słowa na temat swoich pracodawców. Na poście na Fb pośrednio odsłonił jednak kulisy swojego odejścia. Pochwalił się w nim średnia 2,04 punktu na mecz. To wynik, który w każdym klubie oznaczałby niemal dożywotni kontrakt. Sasal w tym samym poście napisał jednak:

„Na stacji benzynowej tych punktów nie uznają, w sklepie też. Za rachunki za prąd i gaz nie chcieli też uznać”.

Reklama

Trudno nie uznać, że ten wpis - choć nie wprost - to odniesienie do sytuacji finansowej i organizacyjnej w ŁKS-ie Łomża. Sasal otwarcie uderzył w zarządzanie klubem, przypominając swój postulat sprzed lat o „licencjach dla prezesów”. Jego słowa o konieczności rozliczenia kłamstw i obietnic odbiły się szerokim echem, choć działacze z Łomży ich nie komentują licząc trochę naiwnie, że nikt nie skojarzy słów Sasala z tym co dzieje się w ŁKS Łomża. I choć nie padły konkretne nazwiska, nikt w środowisku nie ma wątpliwości, że wpis dotyczył poprzednich pracodawców, którzy – jak sugeruje szkoleniowiec – nie potrafili zapewnić stabilności finansowej. Ich kłopoty z rzetelnym rozliczeniem publicznych dotacji z miasta, nieskuteczne składanie wniosków o dotacje z samorządu województwa nie dadzą się zasłonić jubileuszem. I życzliwość prezydenta Mariusza Chrzanowskiego, który podkreśla szacunek wobec społeczności kibicowskiej i 100-letniej historii ŁKS Łomża niewiele tu zmieniają. I tym trzeba tłumaczyć pomoc samorządu dla klubu w tym trudnym momencie. 

Kadrowa karuzela i odejście Giętkowskiego

Problemy ŁKS-u nie kończą się jednak na nazwisku Sasal. Ze sztabu szkoleniowego odszedł również Jacek Giętkowski. 25-latek, który w klubie zajmował się nie tylko analizą, ale i pracą z młodzieżą, był ważnym ogniwem w procesie budowania talentów w tym klubie. Co ciekawe, Giętkowski w ekstremalnych warunkach kadrowych musiał nawet wspomóc drużynę na boisku – w meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki zaliczył kilkuminutowy epizod jako piłkarz.

Reklama

Odejście Giętkowskiego to kolejny sygnał, że łomżyńskim projekcie ciągle coś nie gra. Tracenie młodych, ambitnych szkoleniowców z doświadczeniem w Delcie Warszawa czy Pogoni Grodzisk Mazowiecki to dla klubu o takiej tradycji bolesny cios. Kadra się kurczy, a atmosfera gęstnieje z każdym straconym punktem i niezapłaconym rachunkiem.

Co dalej z łomżyńskim futbolem?

ŁKS Łomża na swoje stulecie znalazł się na zakręcie. Po krótkim okresie pracyTomasza Staniórskiego, stery przejął Maciej Tarnogrodzki. To młody, choć doświadczony szkoleniowiec. W swojej ostatniej pracy (GKS Jastrzębie) poznał smak pracy w miejscu, gdzie klub znajduje się w poważnych tarapatach (ostatecznie drużyna została wycofana z rozgrywek w II lidze). Jego debiut w derbowym starciu z Wigrami Suwałki (0:1) i domowy remis z Lechią Tomaszów pokazuje, że hasło II liga na stulecie zaczyna się oddalać. Sama zmiana trenera nie uleczyła głębszych ran, a zespół, który pod wodzą Sasala był postrachem ligi, teraz musi walczyć o to, by sportowo nie osunąć się w dół tabeli, podczas gdy organizacyjnie klub walczy o przetrwanie.

Reklama

Pytanie Sasala: „NO I CO Z TEGO????” pozostaje bez odpowiedzi. Jeśli łomżyńscy działacze nie uporządkują spraw związanych z dotacjami i nie odzyskają wiarygodności w oczach piłkarzy oraz kibiców, sportowe sukcesy z pierwszej części sezonu zostaną całkowicie zapomniane.

Na razie to Marcin Sasal cieszy się nową pracą na wyższym szczeblu, a w Łomży trwa nerwowe wyczekiwanie na to, czy klub zdoła dograć sezon w spokoju. Przyszłość ŁKS-u wydaje się dziś bardziej mglista niż kiedykolwiek.

Już w sobotę o godzinie 18.00 ekipa z Łomży wybiera się do Wikielca na mecz z miejscowym GKS LZS. Gdyby chodziło wyłącznie o aspekty sportowe to czerwono-biali byliby stuprocentowym faworytem tego spotkania. W świetle nieciekawej atmosfery wokół klubu i informacji o jego problemach finansowych naprawdę trudno powiedzieć co może się wydarzyć w Wikielcu. I nawet informacja o możliwości przyznania kolejnej dotacji na obchody 100-lecia istnienia ŁKS przez miasto nie jest ostatecznym rozwiązaniem problemów klubowych zagadek. 

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/04/2026 13:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości