Dziś w Podlaskie Kronice Towarzyskiej będzie kulturalnie i optymistycznie, bo same dobre wiadomości. Oto Teatr w Budowie, zwany Dramatycznym ma szefa, a może nawet szeryfa, szlacheckie tradycje na Podlasiu wróciły w formie zajazdu oraz dowidzieliśmy się, na czym można wyciągnąć kasę, zbytnio się nie przepracowując.
Jest! Mamy nowego dyrektora Teatru Dramatycznego! To ten konkurs, na którego bukmacherzy od pewnego czasu nie przyjmowali zakładów, bo faworyt był oczywisty. Wygrał były policjant i burmistrz Rajgrodu. Zawsze nam się wydawało, że szefami placówek kultury powinni być ludzie kultury, ale widać kultura takich ludzi dziś nie potrzebuje. Takie czasy, a insynuacje sugerujące bliskie związki z Rajgrodem jednego z członków zarządu województwa (przypadkowo odpowiedzialnego za kulturę) z powodu zatrudnienia go swego czasu w miejscowym Urzędzie Miejskim przez ówczesnego burmistrza są po prostu nie na miejscu. Nie musimy dodawać, że ten burmistrz, co zatrudniał członka zarządu Piorunka i obecny dyrektor teatru to ta sama osoba.
Jesteśmy wstrząśnięci. Wstrząsnął nami zajazd na sejmik, który przeprowadziła wraża opozycja. Otóż te określone siły chciały wejść na obrady sejmiku! Rozumiecie?! Na obrady sejmiku! Kto to widział? To znaczy widział nie raz, ale tym razem wszystkie miejsca siedzące na sali były już zajęte, więc bohaterscy ochroniarze starli się z plebsem. Co prawda te miejsca to zajęli wysłani tam przez władzę pracownicy Urzędu Marszałkowskiego, ale fakt jest faktem - wolnych miejsc nie było. Siła była jednak narodu duża i jakoś na obrady weszli. Świat się nie zawalił, obrady się odbyły, nikt szwanku nie odniósł. Tym niemniej po kilku dniach pan marszałek wraz z całym zarządem wrzucił do sieci film z jednej z kamer pokazujący zajścia na parterze, podczas których doszło z obu stron do lekkiego szarpania się. Film jak film, ale muzyka podłożona jako tło powala. Dramatyczna, mocna, przytłaczająca jakby to tatarska orda rzuciła się na broniących okopów Św. Trójcy. Oj, coś nam się wydaje, że nie był to ostatni zajazd na Podlasiu.
Zostajemy przy polityce. Po odwołaniu prezydenta Krakowa i klęsce Koalicji Obywatelskiej tamże wrze w niemal całej Polsce. U nas też. Niektóre rozpalone opozycyjne głowy już widzą referenda w Białymstoku albo nawet w całym województwie. Nawet bobry z Ignatek złapały się łapkami za główki. A nam, nie wiedzieć czemu przypomniał się cytat z "Pana Tadeusza":
„Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i – jakoś to będzie!”.
Chyba już lepiej kolejny zajazd zróbcie.
Nasza redakcja postanowiła zostać osobami artystycznymi. Zresztą zdaje się, że w związku z projektem ustawy, w której wszyscy składaliby się na emerytury tych, którzy uważają się za artystów, a składek emerytalnych nie odprowadzali, na taki pomysł wpadliśmy nie tylko my. Dlatego każdy z nas rozpoczął dokładne przeszukiwanie szuflad i szaf w poszukiwaniu młodzieńczych i nigdy nie wydanych wierszy, rysunków (mogą być te z przedszkola) i w ogóle wszystkiego, co można uznać za sztukę. W tym momencie powstał mały problem: co jest sztuką. Szukając odpowiedzi na to ważne pytanie, skierowaliśmy się do białostockiej Galerii Arsenał, bo tam sztuką jest wszystko. I znaleźliśmy coś takiego: "Jajko na 100 sposobów" - warsztaty reliefu i asamblażu dla dorosłych. Długo nad tym myśleliśmy i doszliśmy do wniosku, że jednak nie dorastamy do takiej sztuki i dlatego postanowiliśmy zostać członkami Komisji Opiniującej. To my będziemy kwalifikować artystów do emerytur i jeszcze na tym zarabiać. Tego pana od jajka już zakwalifikowaliśmy.
Okazało się, że minister od kultury i mediów w likwidacji Cienkowska przed objęciem tego zaszczytnego stanowiska organizowała spacery dendrologiczne po Warszawie, za co otrzymywała ciężkie pieniądze. Co to za spacery? W skrócie: tworzy się grupa i chodzi od drzewka do drzewka i je ogląda. Tak, kochani. Jak chodzicie po Plantach, to odbywacie spacer dendrologiczny. I w tym momencie naprawdę się ucieszyliśmy, bo jeśli chodzi o spacery dendrologiczne Białystok jest już w Europie. Taki spacer już się u nas odbył! Zaprzyjaźniona z władzą Fundacja SocLab zorganizowała go w październiku ubiegłego roku w ramach projektu "Drzewo w mieście. Miasto w drzewach". Zebrało się kilkanaście osób i połaziło po centrum Białegostoku. Potem było jeszcze seminarium o drzewach w mieście i koniec. Projekt zamknięty, rozliczony, kasa wzięta.
Co do kasy, a konkretnie nagród za ciężką pracę. Całkiem przypadkowo wpadł w nasze rączki zestaw nagród dla włodarzy miejskich spółek w Białymstoku. I szczęki nam na tyle opadły, że będziemy je zbierać przez tydzień, aż do następnej Podlaskiej Kroniki Towarzyskiej. Do zobaczenia za tydzień.
KAT
PS. Jeszcze coś o optymistycznego Jagiellonii. Pani Stasia, sprzątaczka z Jurowieckiej zostaje w firmie. Nie jest planowane rozwiązanie umowy ani transfer.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze