Ależ to był mecz Jagiellonii! Wreszcie białostoczanie zagrali mądrze i skutecznie i - co najważniejsze - efektywnie. Jagiellonia wygrała pierwszy raz od 17 marca i ma na koncie 46 oczek. A to oznacza, że żółto-czerwoni przełamali się wreszcie po serii słabszych występów i braku wygranej. 46 punktów daje Dumie Podlasia zrównanie się punktami z Górnikiem Zabrze oraz pozostanie w grze o mistrzostwo Polski.
Przed meczem kibice Jagi trochę dziwili się patrząc na zestawienie defensywy. Zamiast pewniaków: Andy Pelmarda i Bartłomieja Wdowiak pojawili się Guillherme Montoia i Yuki Kobayashi. Trener Adrian Siemieniec zaryzykował stawiając na rzadziej wystawianych graczy.
Tak jak przewidywał trener Adrian Siemieniec gospodarze zaczęli agresywnie próbując atakować. Agresywnie atakowali białostoczan już na ich połowie, ale białostoczanie dawali sobie radę z tym. Również bardzo szybko i twardo ruszyli z pressingiem na miejscowych. Dodatkowo Jagiellonia, która pierwszy raz wiosną zagrała na tak świetnie przygotowanej murawie była groźniejsza w swoich atakach, szybko wymieniała podania. Duma Podlasia nie dała się zepchnąć do defensywy i odpowiadała groźnymi atakami.
I już w 9 minucie białostoczanie objęli prowadzenie. Krytykowany ostatnio przez część sympatyków Jagi Jesus Imaz pokazał dlaczego trener Siemieniec darzy go tak wielkim zaufaniem. Szybka wymiana piłek w polu karnym gości zakończyła się strzałem Afimico Pululu. Piłkę odbił głową jeden z defensorów gospodarzy. Odbita piłka trafiła do Kajetana Szmyta, ten odegrał na linię pola karnego do Bartka Mazurka. Młody pomocnik podał do Afimico Pululu, ten klepnął do Imaza, a Hiszpan na zimno technicznie strzelił w górny róg bramki Arki. 1:0 dla Jagiellonii! Ależ to była piękna akcja białostoczan!
W 11 minucie powinno być 1:1. W ogromnym zamieszaniu Gutkovskis zakręcił defensorami Jagi. Gracz Arki mimo asysty aż 4 graczy Jagi odwrócił się i oddał strzał na bramkę, ale refleksem wykazał się Sławomir Abramowicz, który odbił piłkę.
Przegrywający miejscowi zaczęli atakować, ale białostoczanie mądrze bronili dostępu do własnej bramki. Gdynianie mieli okazje po stałych fragmentach gry: ale piłki uderzane z rzutów wolnych pewnie bronił golkiper Jagi. W 32 minucie Arka znowu miała setkę: główką z kilku metrów strzelał Dawid Gojny - mimo asysty Yuki Kobayashi - ale posłał piłkę nad bramką. Chwilę później Szmyt wraz z Monotoią nie przeszkodzili Dawidowi Kocyle, który dośrodkował. Gutkovskis miał świetną okazję, ale nie trafił z kilku metrów przed bramką Jagi tak jak chciał i spudłował.
Zaczęło się od dalekiego i celnego podania Kobayashiego, który podał do Szmyta. Ten nie dał sobie odebrać piłki: podał do Pululu. Czarnoskóry napastnik Jagi ściął do linii bocznej i ze skrzydła podał idealnie do Imaza. A król Jesus precyzyjnie i spokojnie podwyższył na 2:0 strzelając swojego 110 gola w ekstraklasie.
Tuż przed przerwą świetnie podawał Gojny, a głową z 8 metrów strzelił Gutkovskis, ale fantastycznie obronił Abramowicz, który odbił odruchowo piłkę.
Po przerwie Arka zaczęła szturmy na bramkę Jagiellonii. Białostoczanie grali jednak uważnie i szczęśliwie w defensywie. Na bramce znakomicie poczynał sobie Abramowicz. W 48 minucie po rożnym z bliska głową strzelał Dominick Zator, a nasz golkiper, który wychodził do piłki odbił ją... klatką.
Białostoczanie nie dali się jednak zepchnąć gospodarzom do głębokiej defensywy. Rozgrywali spokojnie piłkę podając sobie piłkę uniemożliwiając Arce złapanie ofensywnego rytmu. Dodatkowo jeszcze potrafili groźnie zaatakować: po crossowym podaniu Wojtuszka głową próbował podwyższyć na 3:0 Alex Pozo. Zabrakło naprawdę niewiele: piłka o kilkadziesiąt centymetrów minęła słupek bramki gdynian,
W 63 minucie odpowiedział groźnym strzałem Kerk, ale piłka minęła bramkę białostoczan. Odpowiedział Imaz, który miał szansę na hat-tricka. Ponownie świetnym podaniem popisał się Pululu, który wcześniej przebiegł z piłką przez całe boisko nic nie robiąc sobie z atakującego rywala. Na koniec Afimico podał do Jesusa, który z linii pola karnego minimalnie chybił.
W 66 minucie świetną okazję miał Oskar Kubiak, który wykorzystał złe rozegranie Jagiellończyków. Gracz Arki strzelał z około 7 metrów, ale ofiarnie zablokował ciałem strzał Kobayashi.
W 71 minucie Siemieniec dokonał podwójnej zmiany: z boiska zeszli dwaj najlepsi dotąd gracze ofensywni Jagi Afimico Pululu i Jesus Imaz. Nie oznaczało to jednak wcale, że trener Siemieniec stawia na defensywę. Zastąpili ich Nahuel Leiva i Samed Bazdar. Ten ostatni dwie minuty po wejściu wpisał się na listę strzelców i Jagiellonia prowadziła już 3:0. Ze skrzydła precyzyjnie podał Alex Pozo do Sameda Bazdara, który z pierwszej piłki w polu karnym równie pokonuje Jędrzeja Grobelnego.
Końcówka meczu to kontrola sytuacji przez białostoczan. Dla miejscowych trzecie trafienie było jakby nokautujące: Arka nie potrafiła niczego groźniejszego skonstruować i ewidentnie nie miała już pomysłu jak dobrać się do bramki Jagiellonii. A białostoczanie zagrali bardzo spokojnie i uważnie dowożąc trzybramkowe prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego.
Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok 0:3 (0:2). Bramki: Jesus Imaz 9, 38, Samed Bazdar 74. Żółte kartki: Dawid Gnojny, Luis Perea (Arka), Afimico Pululu, Yuki Kobayashi, Taras Romanczuk, Alex Pozo, Zachary Zalewski (Jagiellonia). Sędziował: Wojciech Myć. Widzów: 10 989.
Arka: Jędrzej Grobelny - Dominick Zator (78 Marc Navarro), Kike Hermoso, Michał Marcjanik, Dawid Gojny - Dawid Kocyła (66 Nazarij Rusyn), Aurelian Nguiamba (78 Edu Espiau), Kamil Jakubczyk, Sebastian Kerk (77 Luis Perea), Oskar Kubiak (86 Patryk Szysz) - Vladislav Gutkovskis.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Guilherme Montoia, Yuki Kobayashi, Bernardo Vital, Norbert Wojtuszek - Kajetan Szmyt (86 Dimitris Rallis) Bartosz Mazurek (87 Eryk Kozłowski), Taras Romanczuk, Alex Pozo (79 Zachary Zalewski) - Jesus Imaz (71 Samed Bazdar), Afimico Pululu (81 Nahuel Leiva).
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze