Choć uwaga opinii publicznej często skupia się na granicy z Białorusią, funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Rutce-Tartak mają ręce pełne roboty na odcinku litewskim. Ostatnie dni przyniosły serię spektakularnych zatrzymań – wpadli kurierzy z Litwy i Ukrainy, którzy próbowali przerzucić na zachód Europy migrantów prosto z łotewskich ośrodków.
Sytuacja na polsko-litewskiej granicy staje się coraz bardziej dynamiczna. Przemytnicy stosują sprawdzony schemat: wysadzają cudzoziemców tuż przed granicą po stronie litewskiej, sami przejeżdżają przez punkt kontrolny „na pusto”, a następnie próbują odebrać pasażerów już na terytorium Polski. Dzięki czujności pograniczników i wsparciu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT), ten plan raz po raz kończy się w policyjnym areszcie.
We wtorek rano, około godziny 7.00, mundurowi z Rutki-Tartak wspierani przez terytorialsów udaremnili kolejny przerzut. Zatrzymany obywatel Litwy próbował przechytrzyć służby, stosując ryzykowny manewr. Najpierw wysadził czterech obywateli Etiopii po litewskiej stronie, a sam spokojnie przejechał przez punkt tymczasowej kontroli granicznej.
Migranci pokonali granicę pieszo w miejscu niedozwolonym, licząc na to, że wkrótce znów wsiądą do auta. Nie zdążyli. Przy Etiopczykach znaleziono przepustki z jednego z ośrodków dla cudzoziemców na Łotwie, co potwierdza, że szlak ten jest stale wykorzystywany do opuszczania łotewskich placówek. Litwinowi grozi teraz do 8 lat więzienia za organizowanie nielegalnego procederu.
To nie był jedyny sukces pograniczników w ostatnich dniach. W minioną sobotę w okolicach miejscowości Sadzawki, zaledwie kilometr od linii granicy, funkcjonariusze ujawnili aż 12 cudzoziemców. Grupa była wyjątkowo różnorodna – od obywateli Sudanu i Bangladeszu, po mieszkańców Somalii, Indii i Mali. Oni również posiadali łotewskie przepustki.
Na migrantów czekał już 31-letni obywatel Ukrainy, kierujący busem. Miał on zapewnić transport w głąb Europy Zachodniej. Reakcja wymiaru sprawiedliwości była w tym przypadku błyskawiczna i surowa.
Poniedziałkowa decyzja sądu nie pozostawia złudzeń co do losu przemytników. Obywatel Ukrainy został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. To jednak nie koniec kar – mężczyzna otrzymał zobowiązanie do powrotu do kraju pochodzenia oraz rzadko spotykany, aż 10-letni zakaz wjazdu do Polski i państw strefy Schengen.
Podobny los spotkał innego obywatela Litwy, zatrzymanego w miniony piątek. On również spędzi najbliższe miesiące w areszcie. Wszystkie grupy migrantów, po dopełnieniu niezbędnych formalności, zostały w ramach readmisji przekazane stronie litewskiej. Służby zapowiadają, że wzmożone kontrole w przygranicznych lasach i na lokalnych drogach będą kontynuowane tak długo, jak długo presja na tym odcinku będzie się utrzymywać.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze