Ulice Wysokiego Mazowieckiego zamieniły się w piątkowy wieczór w wielką świątynię pod gołym niebem. Ponad dwa tysiące mieszkańców wzięło udział w miejskiej Drodze Krzyżowej, która przeszła głównymi traktami miasta. To coroczne wydarzenie, łączące lokalne parafie, stało się nie tylko manifestacją wiary, ale przede wszystkim momentem niezwykłego wyciszenia i wspólnoty, jakiego rzadko doświadcza się w codziennym pędzie. Niestety nie wszyscy: kierowca busa zderzył się z policyjnym motocyklem, a zabezpieczający procesję policjant cudem uniknął potrącenia.
Ulice Wysokiego Mazowieckiego zamieniły się w poniedziałkowy wieczór w wielką świątynię pod gołym niebem. Ponad dwa tysiące mieszkańców wzięło udział w miejskiej Drodze Krzyżowej, która przeszła głównymi traktami miasta. To coroczne wydarzenie, łączące lokalne parafie, stało się nie tylko manifestacją wiary, ale przede wszystkim momentem niezwykłego wyciszenia i wspólnoty, jakiego rzadko doświadcza się w codziennym pędzie.
Skala tegorocznego wydarzenia przerosła oczekiwania organizatorów. Szacuje się, że w procesji uczestniczyło blisko dwa tysiące osób – od rodzin z małymi dziećmi, przez młodzież, aż po seniorów. Atmosfera była wyjątkowo podniosła; blask setek niesionych lampionów i pochodni rozświetlał marcowy zmierzch, tworząc na ulicach „rzekę światła”. W ciszy przerywanej jedynie śpiewem i rozważaniami kolejnych stacji, mieszkańcy Wysokiego Mazowieckiego wspólnie nieśli drewniany krzyż, który przechodził z rąk do rąk przedstawicieli różnych grup społecznych i zawodowych.
- Kierowca busa uderzył najpierw w zaparkowany na jezdni policyjny motocykl, a następnie w słup. Policjantowi który kierował ruchem w związku z zabezpieczeniem drogi krzyżowej na szczęście udało się odskoczyć i uniknąć potrącenia przez samochód. Wstępne badanie kierowcy busa potwierdziło obecność alkoholu w jego organizmie i została mu pobrana krew do badań. Żadna z osób biorących udział w drodze krzyżowej nie została ranna - poinformowała aspirant Agnieszka Skiewrczyńska z KWP Policji w Białymstoku.
Zdarzenie na szczęście nie zakończyło się tragicznie, ale świadkowie zaznaczają, że stało się tak, bo funkcjonariusz ubezpieczający drogę krzyżową i kierujący ruchem przy rozmodlonym tłumie wykazał się sytuacji świetnym refleksem i zimną krwią.
Wysokomazowieccy policjanci podkreślili, że żadna z osób biorących udział w procesji nie doznała obrażeń i nie było zagrożenia dla uczestników. Niestety policyjny motocykl uległ poważnym uszkodzeniom.
Miejska Droga Krzyżowa w Wysokim Mazowieckim to już tradycja. Procesja łączyła dwie największe parafie miasta: wierni wyruszyli spod kościoła pw. św. Jana Chrzciciela, kierując się w stronę parafii pw. św. Piotra i Pawła. Przejście ulicą Jagiellońską i Ludową miało symboliczny wymiar – wyjście z modlitwą w przestrzeń publiczną, tam, gdzie toczy się codzienne życie mieszkańców. Rozważania przygotowane na tę okazję nawiązywały do trudów dnia powszedniego, problemów współczesnych rodzin oraz potrzeby solidarności międzyludzkiej, co w obliczu nadchodzących Świąt Wielkanocnych wybrzmiało szczególnie mocno.
Miejska Droga Krzyżowa to dla wielu mieszkańców Wysokiego Mazowieckiego najważniejszy punkt Wielkiego Postu. Wieczorne nabożeństwo zakończyło się wspólnym błogosławieństwem, a atmosfera zadumy - mimo zdarzenia na drodze - pozostała na ulicach jeszcze długo po tym, jak ostatnie lampiony zgasły.
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze