Po środowych emocjach na lodowej tafli i brakujących siedmiu setnych sekundy na igrzyskach Mediolan Cortina czeka nas dużo spokojniejszy dzień. Dlatego dziś więcej o hokeju i o cudach z nim związanych.
Co prawda mamy dziś dwoje Białostoczan w short tracku, bo w wieczornych ćwierćfinałach pojadą Natalia Maliszewska i Michał Niewiński, ale trudno tu liczyć na sukcesy. Obydwoje bardzo lubimy i szanujemy, ale już awans do półfinału byłby dla nich dużym osiągnięciem, zwłaszcza dla Natalii. Chyba że stałby się cud. A na lodzie cuda się zdarzają.
Czyli czas na hokej. Bo hokej jest na igrzyskach najważniejszy. Nie ma ważniejszej dyscypliny, bo to jedyne drużynowe rozgrywki na zimowych igrzyskach – no dobrze, jest jeszcze curling, ale z całym szacunkiem – to nie to samo.
Hokej jest na tyle ważny, że zadebiutował w 1920 w Antwerpii, czyli na… letnich igrzyskach. Na dodatek w przeciwieństwie do piłki nożnej, która na igrzyskach nigdy nie była traktowana równie poważnie jak podczas mistrzostw świata czy Europy, hokej na igrzyskach był nawet ważniejszy niż turnieje mistrzowskie. Z jednym wyjątkiem: rozgrywek NHL, które Kanadyjczycy nazywają mistrzostwami świata.
Olimpijskie turnieje z grubsza można podzielić na dwie kategorie: z gwiazdami NHL i bez gwiazd. Przez lata Kanadyjczycy i Amerykanie – pokłóceni z komitetem olimpijskim surowo wówczas zakazującym występów zawodowcom – wysyłali na igrzyska drużyny studenckie i przegrywali. Aż nadszedł rok 1980 i igrzyska w amerykańskim Lake Placid.
Oto przed murowanymi faworytami turnieju, ekipą ZSRR złożoną z żołnierzy i milicjantów, niepokonaną od lat stanęła drużyna studentów z kilku amerykańskich uczelni. To tak jakby dziś przed ekipą Kanady stanęła reprezentacja np. Polski. 46 lat temu sowiecka propaganda, której zbrojnym sportowym ramieniem była „sborna”, zastanawiała się nad wysokością wygranej. Tym większy był szok, gdy młodzi Amerykanie wygrali 4:3. To był ten słynny „Cud na lodzie”. Gdy do tego dodamy zimną wojnę, wkroczenie sowietów do Afganistanu, Ronalda Reagana i atmosferę nieskrywanej wrogości między dwoma mocarstwami – legenda tego meczu jest oczywista.
I tu dwa wyjaśnienia. Po pierwsze, wcale nie był to mecz o złoty medal. W finałowej grupie były cztery drużyny, Amerykanie mecz wygrali, ale żeby zapewnić sobie złoto musieli wygrać jeszcze z Finlandią, co też uczynili. Po drugie, polscy kibice meczu nie oglądali. Powód: komunistyczne władze PRL uznały, że koszty telewizyjnych transmisji z Ameryki Reagana są za drogie i uznały, że obejdziemy się bez nich.
Czy jednak polscy kibice naprawdę nie oglądali igrzysk w Lake Placid? Otóż, nie wszyscy, bo w uprzywilejowanej sytuacji byli mieszkańcy terenów przygranicznych, którzy ściągali sygnał telewizyjny z Czechosłowacji i ZSRR. Dlatego w Białymstoku, choć obraz szumiał i śnieżył, cud na lodzie się zdarzył. Czego redakcja ddb24.pl życzy również naszym shorttrackistom.
Transmisje 12 lutego
Eurosport 1
11:00 – narciarstwo alpejskie: supergigant kobiet (Maryna Gąsienica-Daniel)
13:00 – biegi narciarskie: 10 stylem dowolnym kobiet (Aleksandra Kołodziej, Izabela Marcisz, Eliza Rucka-Michałek, Monika Skinder)
14:15 – snowboard: cross kobiet
15:10 – curling: Wielka Brytania – Szwecja
16:30 – łyżwiarstwo szybkie: 5000 m kobiet
18:30 – saneczkarstwo: sztafeta (Klaudia Domaradzka, Nikola Domowicz, Dominika Piwkowska, Wojciech Chmielewski, Michał Gancarczyk, Mateusz Sochowicz)
20:15 – short track: 500 m kobiet i 1000 m mężczyzn (Natalia Maliszewska i Michał Niewiński)
22:00 – hokej: Łotwa – USA
Eurosport 2
11:00 – skeleteon mężczyzn
16:25 – hokej: Czechy - Kanada
KAT
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze