Reklama

Słowo po niedzieli: Nie idę na manifę, bo postulaty uwłaczają mi jako kobiecie

No naprawdę, mózg w strzępach! W sobotę wieczorem znalazłam za wycieraczką samochodu ulotkę zachęcającą do udziału w ogólnopolskim strajku kobiet zaplanowanym na 8 marca. Sorry, nie idę! Wolę w tym czasie leżeć i pachnieć, skoro to moje święto. A poza tym postulaty i hasła mijają się z rozumem.

Prorokiem nie jestem, ale podejrzewam, że znaczna część kobiet – tak jak ostatnio zresztą – polezie na manifę, czy tam ogólnopolski strajk kobiet, nie wiedząc nawet w jakiej sprawie tam przyszła. Zacznę od tego, że wyłażenie na deszcz w dniu mojego święta, uważam za kompletny idiotyzm. Komunistyczny czy nie, Dzień Kobiet, jest Dniem Kobiet i chciałabym go spędzić w towarzystwie męskim, które będzie mnie adorowało. Mogę jeszcze leżeć i pachnieć. Ale na pewno nie mam zamiaru robić z siebie kretynki na takiej czy innej ulicy.

Kolejna sprawa to informacje, do jakich dotarłam. Przyznam, że zaciekawiło mnie kilka haseł z ulotki. Głównie z powodu języka, którego użyto do jej napisania. Ja wiem, że wszystkie panie są mega inteligentne i w ogóle, ale znając realia wiem, że jeśli zapytałabym z mikrofonem z partyzanta na przykład o pełnię praw reprodukcyjnych, odpowiedzi nadawałyby się zapewne do skeczy kabaretowych lub do kolejnych odcinków „Matura to bzdura”. Jak już ktoś chciał błysnąć intelektem, to trzeba było napisać coś prostszego, żeby przynajmniej wiadomo było co autor miał na myśli. Bo tak właśnie jest – pierwszy postulat kobiet, które wylazą 8 marca na ulice miasta dotyczy – pełni praw reprodukcyjnych.

Reklama

Przepraszam, ale to obraża moją inteligencję. Nie uważam, że w Polsce odbiegamy standardami jakoś znacząco od innych państw. Kobiety mają zapewnione badania prenatalne, opiekę okołoporodową, dostęp do środków antykoncepcyjnych i nawet przerywania ciąży, kiedy jest ku temu uzasadnienie. I co do tego ostatniego, to nie znam placówek, w których ktoś robiłby to niezgodnie ze sztuką medyczną. Jedyny jakoś logiczny argument to ten o dofinansowaniu zabiegów in vitro. Reszta? Domaganie się tego, co jest. Nie ogarniam więc klimatu. I nie idę.

Nie idę również z powodu kolejnych postulatów. I mogę powiedzieć, że nawet jeszcze bardziej nie idę, bo argumenty, które padają mijają się z rozumem, gdzieś w okolicy Saturna. Ktoś sobie wymyślił, że lepiej będzie zabrać pieniądze Kościołowi i dać bliżej nieokreślonemu komuś, żeby pomagać kobietom cierpiącym przemoc domową. No tak, bo organizacje kościelne, które prowadzą domy dla samotnych matek, albo udzielają schronienia ofiarom przemocy, w ogóle się do tego nie nadają, choć mają największe doświadczenie i efekty swojej pracy. To one realnie wspierają ofiary przemocy, ale to właśnie te organizacje trzeba odciąć od pomocy, którą niosą. Kto będzie się tym wobec tego zajmował i czego chcą uczestniczki manify? Ano tego, żeby pomocą ofiarom przemocy zajmowały się organizacje zajmujące się walką z przemocą wobec kobiet i przemocą domową. Ogarniacie? Bo ja nie dam rady. To ponad moje możliwości intelektualne.

Reklama

Teraz będzie jeszcze lepsze. Na strajku kobiety będą się drzeć, żeby bezwzględnie ścigać i karać sprawców przemocy domowej. Tylko nikt nie powiedział, kto ma to zrobić? Przecież policja przyjeżdża na wezwania, reaguje, jak należy. Co później zrobi z tym sąd? Cholera wie. Sędziowie są niezawiśli i nie mogą słuchać polityków, nawet tych rządowych. Bo przecież sądy mają być niezależne od władzy. Więc jak? Co ma zrobić minister sprawiedliwości? Sterować ręcznie czy nie sterować? Bo ja się pogubiłam. Ktoś mi to wytłumaczy? Niestety, to również obraża moją inteligencję. Bo jeśli już trzeba chodzić i się domagać karania sprawców przemocy, to protest powinien być skierowany do sędziów, którzy najwyraźniej wydają zbyt łagodne orzeczenia.

Kolejny postulat pań jest na dzień kobiet taki, że będą się domagały państwa wolnego od zabobonów. Polecam więc w tym przypadku tym wierzącym w zabobony po prostu skupić się na czytaniu książek, mniej zaglądać do internetu i problem sam się rozwiąże. Tu znów wraca kwestia kościoła, choć nie wiem jak się ma do postulatu o zabobonach finansowanie lekcji religii z budżetu parafii. Jako historyk miałam na uczelni zajęcia dotyczące pisma świętego i tego, co w nim napisano. Możliwe, że już ponad 20 lat temu też były zabobony w naszym państwie i na uczleni, a pismo święte i wtedy, i teraz, powinno zostać wydane w formie komiksu i ustawione najlepiej na półce w dziale siencie fiction. W ogóle to kościół samych złych rzeczy naucza, niezgodnych z naturą ludzką i prawami moralnymi. A skoro tak, to sorry, ale nie będę z siebie robiła idiotki i na manifę nie pójdę. Bo moja wiedza, jest zupełnie odmienna w tej sprawie. Wiedza! A nie zabobony! Z tej części postulatów mogę tylko zgodzić się z jednym, że sprawcy i osoby winne ukrywania przestępstwa pedofilii, także w Kościele, powinny być ukarane. Ale do tego nie jest mi potrzebna żadna manifa, bo co to ma wspólnego z prawami kobiet? Są to kwestie typowo prawne, niezależnie od dnia w kalendarzu i godziny.

Reklama

O edukacji seksualnej kiedyś jeszcze szerzej napiszę, bo taki postulat również pada. I uczestniczki demonstracji będą go podnosić w trakcie swojego marszu czy czegokolwiek tam nie wymyślą. To, co już od dłuższego czasu czytam i obserwuję osobiście w tym temacie mija się jeszcze bardziej z rozumem niż wszystkie te głupoty, o które chcą walczyć kobiety. Kto im chce robić taką krzywdę, żeby się ośmieszały, to nawet nie chcę zgadywać. Mam ciekawsze zajęcia w życiu.

Teraz będzie najlepsze. Aż szkoda, że Bareja nie żyje, bo miałby gotowy scenariusz do kolejnej komedii. Wiecie, że kobiety będą się domagać poprawy ekonomicznej swojej sytuacji? Zapomniały, że od prawie roku dostają więcej pieniędzy na dzieci. Jeśli mają dwoje, rocznie dodatkowo w rodzinach zostaje nawet 6 tysięcy złotych, przy trójce dzieci – 12 tysięcy. Ale kto by tak takie drobiazgi liczył z 500 plus. Identycznie też manifestantki nie zauważyły wzrostu płacy minimalnej, ani podniesienia kryteriów finansowych do otrzymania pomocy od państwa. Nic. Jesteśmy Bangladeszem! Pomijam już fakt, że jako bezdzietny przedsiębiorca, jak akurat nie mam z tego nic, bo tylko dokładam do interesu. Ale jakoś mnie to nie boli. I nikt za mnie nie wyjdzie i nie będzie darł gęby, żeby mi ulżyć choć raz. Nie za bardzo rozumiem dlaczego mam dokładać innym kobietom, które tego się domagają? Jak mi brakuje na życie, zakasuję rękawy i pracuję więcej. A jeśli nie dam rady, żyję skromniej. To sprawa widocznie nie do ogarnięcia dla innych kobiet. Dlatego, że takie hasła godzą we mnie nie pójdę ich skandować. Nie mam zamiaru zaciskać sobie sama pętli na szyję. Co to, to nie!

Reklama

Sorry bardzo, ale taki klimat i postulaty uwłaczają mi jako kobiecie. Nie będę z siebie robiła pośmiewiska. Mam wystarczająco dużo swobód, abym mogła realizować się jak mi się podoba i jak mi pasuje. O mijaniu się z rozumiem tych postulatów już napisałam, dlatego w Dniu Kobiet będę leżeć i pachnieć, albo pić drinka w męskim towarzystwie. Będzie to znacznie owocniej spędzony czas niż robienie z siebie kretynki.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-03-06 23:24:02

    Brawo!!! Uff, są jeszcze pełne werwy, inteligentne kobietki. We środę 8 marca na ulicach będą "środy"...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-03-07 01:35:18

    Jak to się stało, że osoba używająca języka polskiego z tak dojmującym brakiem finezji została dziennikarką, nie będę dociekać. Mogę jedynie życzyć pani, by nigdy nie znalazła się w tak dramatycznej sytuacji jak pacjentka dr Chazana, która - choć miała prawo do legalnej aborcji - została skazana na potworne cierpienia i musiała godzinami oglądać cierpienie pozbawionego mózgu dziecka. Mogę jedynie życzyć pani by - jeśli zajdzie pani w ciążę - nie umarła pani jak Agata Lamczak, której lekarze nawet nie zdiagnozowali, bo uznali, że "bardziej dba o swój tyłek niż o ciążę". Mogę jedynie życzyć pani, by - jeśli stanie się pani ofiarą gwałtu, jak 14-latka z Lublina - nie stałą się dodatkowo ofiarą księży usiłujących nie dopuścić, by mogła pani zrealizować prawo do legalnej aborcji. Te życzenia dotyczą jedynie praw reprodukcyjnych, a mogłabym jeszcze długo życzyć, np. alimentów w sytuacji rozwodu czy ochrony przed przemocą. Życzę pani miłego leżenia i picia drinków 8 marca. To co wywalczymy pomoże także i pani, choć życzę by nigdy nie musiała pani doświadczyć na własnej skórze, co oznacza bycie w Polsce kobietą, która nie ma tyle szczęścia co pani i musi szukać wsparcia państwa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-03-07 07:42:34

    Pani ignorancja dotycząca wielu obszarów współczesnej rzeczywistości (dostęp do antykoncepcji, badań prenatalnych, wsparcie dla ofiar przemocy itp.) jest przykra, ale cóż - ma Pani do tego prawo. Pani egoizm, brak umiejętności empatii, cóż, też ma Pani prawo. Chyba najgorsza w Pani przypadku jest ta pogarda dla innych, dla kobiet, które mają inne niż Pani poglądy - pogarda, której nie usprawiedliwia nic. Prawdę mówiąc w głowie mi się nie mieści, żeby tak uprzywilejowana społecznie kobieta, już nie najmłodsza, zatem od której można by wymagać jakichś kompetencji społecznych, pisała te wszystkie jadowite bzdury na serio. Zatem mam nadzieję, że to tylko taka prowokacja....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama