Reklama

Strażacy szybko się uwinęli z ostatnim pożarem w Studziankach

W czwartkowy poranek, 7 czerwca, znów pojawiły się płomienie na wysypisku śmieci w Studziankach. Na miejsce musiało się udać kilka zastępów straży pożarnej. Jak się okazało, przyczyną ognia najprawdopodobniej był niedogaszony ostatnio pożar. Sytuacja jest już opanowana.

Jeszcze wczesnym rankiem w czwartek, 7 czerwca, strażacy zostali zaalarmowani, że wysypisko w Studziankach znów płonie. Bardzo szybko podjęto interwencję, bo kilka chwil po ósmej rano dotarły tam pierwsze zastępy, które musiały najpierw zrobić rozpoznanie. W ogromnej hałdzie śmieci ciężko jest znaleźć źródło ognia. Niemniej była to dokładnie ta sama hałda, którą strażacy gasili od niedzieli do wtorku.

Ustaliliśmy jeszcze w czwartek, że ogień, który znów sprowadził strażaków w to samo miejsce, najprawdopodobniej był skutkiem niedogaszenia ostatniego pożaru z niedzieli. Strażacy walczyli z żywiołem dwa dni zanim udało się opanować sytuację. Nie było to łatwe i nigdy nie jest, kiedy jest ciepło i wieje wiatr. Z taką właśnie pogodą mamy do czynienia już od około miesiąca. Bardzo brakuje deszczu, który bardzo by się przydał w przypadku akcji gaśniczych.

Reklama

- Prawdopodobnie nie był dogaszony pożar z niedzieli. W tej chwili nie ma już dymu, gdzieś od środka na pewno się tli. Dlatego wszystko, całą skarpę, przysypano piaskiem i sytuacja jest opanowana – przekazał naszej redakcji przed południem w czwartek bryg. Tomasz Gierasimiuk, rzecznik prasowy Podlaskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Ostatnia akcja strażaków w Studziankach była już siódmą w ciągu zaledwie niespełna sześciu lat. Jak dotąd nigdy nie udało się znaleźć sprawców podpaleń, choć właśnie taką przyczynę pożaru ustalili specjaliści. Marszałek województwa podlaskiego, po niedzielnej interwencji strażaków, powiadomił już prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poprzez podpalenie zmagazynowanych odpadów. Jednak zanim sprawa znajdzie swój finał, pożary mogą wybuchać jeszcze pewnie wiele razy. Wystarczy, że ktoś lub zwierzę rozgrzebie hałdę.

Reklama

- Hałda jest przysypana piaskiem. Najlepiej przez kilka tygodni tego nie zaczepiać. Bo tam od środka będzie się tliło jeszcze dłuższy czas. Chodzi o to, żeby powietrze nie dostało się do środka – dodał bryg. Tomasz Gierasimiuk.

Strażacy w Studziankach interweniowali już łącznie siedem razy. Z tego względu najlepiej by było, aby sprawie tych pożarów poważnie przyjrzeli się śledczy. Mają teraz dobrą okazję, skoro wpłynęło już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone przez marszałka Leszczyńskiego w tym temacie.

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: OSP Czarna Białostocka)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama