Jednak Kaja nie zrobiła tego, czego nie zrobił Damian, czyli zostaliśmy bez medalu w łyżwiarskich sprintach. Szkoda, bo panczeny są najmocniejszą stroną naszych zimowych sportów, zostawiając w tle inne dyscypliny. Tym samym polskie medalowe ambicje odkładamy na cztery lata, licząc jedynie w skrytości ducha na jakąś hiper niespodziankę. Wiele wskazuje na to, że brąz Kacpra Tomasiaka na dużej skoczni w Predazzo był ostatnim naszym medalem.
Na medal w short tracku liczyli tylko najwięksi optymiści, więc poniedziałkowe występy zawodników Juvenii potraktujmy jako sposób na miłe zakończenie igrzysk przez Białostoczan.
Najpierw ok. godz. 11 wystartuje Gabriela Topolska w ćwierćfinale na dystansie 1000 m. Jak sama mówi, kandydatek do medalu jest kilkanaście, ale short track jest tak nieprzewidywalną dyscypliną, że w sumie wszystko jest możliwe. My będziemy zadowoleni z awansu do półfinału.
Jeśli tak się stanie, Gabrielę zobaczymy ponownie ok. godz. 12. Finały A i B zaplanowano przed godz. 13, więc wszystko będzie się działo bardzo szybko.
Zaprezentuje się też Michał Niewiński, który po godz. 11 stanie na starcie eliminacji na 500 m.
Poniedziałek to również trzeci start ulubieńca całej Polski – Kacpra Tomasiaka. Podwójny medalista igrzysk, bo do srebra na normalnej skoczni dorzucił w sobotę brąz na dużej, tym razem wystąpi w konkursie duetów wraz z Pawłem Wąskiem. Kacper, którego dwa medale skutecznie zaćmiły fatalny stan polskiego narciarstwa, skoczy na pewno dobrze. Problem w tym, jak skoczy Paweł Wąsek… Kto ma najrówniej skaczący duet na świecie? Stawiamy na Japończyków, bo atmosfera igrzysk dziwnie wpływa na przedolimpijskich faworytów – Austriaków. Chyba że nastąpi cudowne ich przebudzenie.
Tym, którzy mają taką możliwość, polecamy poranne zawody w konkurencji niezwykle prestiżowej: slalomie specjalnym. Niekoniecznie ze względu na występ naszego reprezentanta Michała Jasiczka, który zakończy się po pierwszym przejeździe, ale przede wszystkim z powodu pewnego Brazylijczyka.
No może Brazylijczyka nie do końca, bo mama Lucasa Pinheiro Braatena jest faktycznie Brazylijką, lecz ojciec Norwegiem. Mały Lucas od dziecka musiał wybierać: piłka nożna czy narty, norweska dyscyplina czy brazylijski luz, itd.
Na początku wybrał miejsce urodzenia, czyli Norwegię, ale dosyć szybko uznał, że ma dosyć norweskich działaczy i trenerów, którzy każą mu co ma robić i 27 października 2023 roku ze łzami w oczach ogłosił… zakończenie kariery. Przeprowadził się do Brazylii, przyjął obywatelstwo kraju matki i powiedział, że jego noga już nie stanie na narciarskim stoku jako zawodnika. Oczywiście, nie wytrzymał i po kilku miesiącach wrócił – już jako Brazylijczyk.
Już w barwach canarinhos zdobył pierwszy dla Ameryki Południowej złoty medal zimowych igrzysk olimpijskich, wygrywając kilka dni temu salom gigant. Co oczywiście oczcił sambą na mecie.
Nordycko-południowoamerykańska mieszanka ciężkiej pracy i improwizacji stanie w poniedziałek przed szansą olimpijskiego dubletu, co dotychczas osiągały jedynie legendy tego sportu.
Eurosport 1
10:00 – narciarstwo alpejskie: slalom mężczyzn (Michał Jasiczek)
11:55 – short track (Gabriela Topolska, Michał Niewiński, Felix Pigeon)
13:00 – narciarstwo alpejskie: slalom mężczyzn
14:30 – snowboard: slopestyle mężczyzn
16:10 – hokej kobiet: mecz półfinałowy
18:00 – skoki narciarskie: konkurs duetów (Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek)
21:30 – łyżwiarstwo figurowe: program dowolny par sportowych
Eurosport 2
18:55 – monobob (Linda Weiszewski)
21:00 – monobob (ew. Linda Weiszewski)
KAT
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze