Premier Mateusz Morawiecki pochwalił się dziś sukcesami polskiej dyplomacji na unijnym szczycie. Zapadła decyzja o tym, że uchodźcy nie będą siłą relokowani do żadnego z krajów. W tej sprawie decyzja była jednomyślna, ale problem z uchodźcami sam w sobie nie został rozwiązany.
Rozmowy miały trwać całą noc. Przynajmniej taką informację premier Mateusz Morawiecki przekazał dziennikarzom zaraz po głosowaniu. Na unijnym szczycie w Brukseli podjęta została jednomyślna decyzja o tym, że nie będzie żadnego przymusowego relokowania uchodźców napływających wciąż na południe Europy z Afryki i z Azji. Ten pomysł do tej pory głównie forsowały Niemcy i to nasz zachodni sąsiad chciał przede wszystkim dyktować warunki relokacji. Działo się to w sytuacji, kiedy kanclerz Angela Merkel, nie konsultując z nikim swojego stanowiska, zaprosiła uchodźców do państw Unii Europejskiej.
„Nie będzie przymusowej relokacji uchodźców. Ostatnie 3 mies. nie napawały optymizmem, ale cały czerwiec naszych twardych, intensywnych negocjacji plus kilkanaście trudnych godzin na ostatniej prostej i mamy to. Nad ranem osiągnęliśmy porozumienie dobre dla Polski i całej Unii” – poinformował na twitterze premier Mateusz Morawiecki.
Co ciekawe, ten niewątpliwy sukces, od razu zaczęła sobie przypisywać opozycja. Przede wszystkim uaktywnili się w tej materii posłowie Platformy Obywatelskiej. Zamieszczają w sieci komentarze, że to sukces jeszcze rządu Ewy Kopacz, która miała nie zgadzać się na przymusową relokację. Internaci bardzo szybko zaczęli wklejać linki oraz cytaty, między innymi Ewy Kopacz, Cezarego Tomczyka i Rafała Trzaskowskiego, którzy jeszcze trzy lata temu mówili, że w sprawie uchodźców Polska musi pozostać solidarna z innymi krajami UE i przyjmować uchodźców. Do Polski miało trafić – za zgodą rządu właśnie Ewy Kopacz – około 12 tysięcy ludzi, niezweryfikowanych, ani sprawdzonych pod kątem tego, czy rzeczywiście są uchodźcami. Należy w tym miejscu dodać, że tę liczbę uchodźców wielokrotnie zmieniano, w górę i w dół.
„Z uchodźcami zakończyło się tak, jak od początku chciała premier Kopacz i przewodniczący Tusk – dobrowolność. A jak zadziałają centra kontroli ulokowane w granicach UE a nie na zewnątrz, tego jeszcze nie wiemy” – to napisał dziś na swoim profilu na twitterze europoseł Platformy Obywatelskiej Janusz Lewandowski.
„Rząd polski nie musi, ale powinien, w obliczu solidarności z Europą, której częścią jesteśmy, wesprzeć działania innych. Nie możemy udawać, że nas to nie dotyczy. Jesteśmy częścią Europy, dzięki temu jesteśmy bezpieczniejsi, a Polska staje się coraz bardziej zamożna. Prowadzimy wiarygodną politykę w Europie. Jesteśmy solidarni i dbamy o własne interesy” – a to już część oficjalnego oświadczenia Ewy Kopacz, z września 2015 roku, jako jeszcze premiera rządu RP.
Przypominamy, że Polska w 2015 roku zgodziła się na przyjmowanie uchodźców i relokowanie ich w imię solidarności europejskiej. Mówiono, że Polska przyjmie każdą liczbę uchodźców i takie cytaty są bez najmniejszego problemu do odnalezienia w sieci. Przekonać ówczesny rząd mogły pieniądze, jakie miały za tym płynąć z Unii Europejskiej. Dofinansowanie do 1 uchodźcy w wysokości 6000 Euro miało być wypłacane jednorazowo pod warunkiem, że uchodźca będzie przebywał w Polsce przez okres 5 lat, co należało też udowodnić, aby otrzymać środki na ten cel.
Dziś takiego zagrożenia już w zasadzie nie ma, co nie oznacza, że problem z uchodźcami zniknął. Nadal nie ma porozumienia, ani rozwiązania w kwestii tego, kto i jak ma reagować na przybywających wciąż do Europy uchodźców i imigrantów. Włochy, Grecja, Węgry oraz inne państwa południa Europy odmawiają przyjmowania uchodźców i odsyłają statki do innych portów, miedzy innymi w Hiszpanii lub Francji.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: zrzut ekranu z youtube.com)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze