Nikomu nic się nie stało, choć obawy były duże. Ostatnimi dniami Białystok żył operacjami usuwania niewybuchów z czasów II wojny światowej. Te zostały odkryte przez drogowców na placu budowy ul. K. Ciołkowskiego. Pierwszy - znaleziony w czwartek, 6 lipca - został wywieziony przez saperów na poligon w Orzyszu w niedzielę, zdetonowano go w poniedziałek rano. Tymczasem tego samego dnia w Białymstoku natrafiono na kolejny ładunek. Tym razem nie przeprowadzono już zakrojonej na szeroką skalę ewakuacji, ale niepokój białostoczan mieszkających w okolicy był wyczuwalny. Nikt nie wiedział, co tym razem kryje się pod warstwą piachu. Na szczęście dużego zagrożenia nie było. Żołnierze szybko uporali się z wydobyciem bomby, załadowaniem jej na ciężarówkę i przetransportowaniem do Orzysza.
Prezydent Białegostoku zapowiedział, że obszar w okolicy znalezienia niewybuchów będzie skontrolowany. Trzeba wyeliminować ewentualne, kolejne zagrożenia.
Pierwszy, odkryty w czwartek przedmiot, to półtonowa bomba lotnicza z czasów II wojny światowej - ST 500. Znaleziono ją przy ulicy Ciołkowskiego, nieopodal skrzyżowania z Sulika. Jej promień siły rażenia sięga 1350 metrów.
W niedzielę rano ewakuowano w Białymstoku mieszkańców około 60 okolicznych ulic. Strefa zagrożenia rozciągała się także na teren gminy Supraśl, objęła ponad dwa tysiące mieszkańców - tam również władze gminy zorganizowały ewakuację. Łącznie ewakuacją objętych zostało około 10 tysięcy osób.
Zorganizowano objazdy, Białostocka Komunikacja Miejska uruchomiła specjalne autobusy. Ludzi wywożono do szkół, część - wymagających opieki medycznej - trafiła do szpitali. Do godziny 13 straż miejska i policja sprawdzały teren, pustostany. Potem do akcji wkroczyli saperzy, którzy jeszcze przed 14 wyjechali z ładunkiem z miasta.
Ledwie zaczęły cichnąć echa niedzielnej akcji, w poniedziałek - 10 lipca - gruchnęła wiadomość o kolejnym niewybuchu, leżącym blisko poprzedniego.
Jak już pisaliśmy, najpierw policjanci zabezpieczyli teren. Potem sprawy w swoje ręce wzięli saperzy. Z wykopaniem znaleziska i załadowaniem go na tak zwany bombowóz uporali się wczesnym popołudniem.
- Drugi niewybuch, znaleziony przy ul. K. Ciołkowskiego, został zabezpieczony. Jeszcze dziś zostanie przewieziony na poligon wojskowy w Orzyszu - poinformował krótko po godzinie 15 białostocki magistrat.
Jak się dowiedzieliśmy, była to bomba znacznie mniejsza od poprzedniej - o wadze około 50 kilogramów.
- Mieszkańcom nie grozi ewakuacja, mogą czuć się bezpiecznie - zapewnił prezydent Tadeusz Truskolaski. - Jutro i pojutrze (we wtorek i środę - red.) teren wokół miejsca znalezienia niewybuchów będzie dokładnie sprawdzany.
Od piątku (8 lipca) w Białymstoku codziennie zbierał się sztab kryzysowy, m.in. policja, straż pożarna, straż miejska, Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego - pod przewodnictwem prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.
(Piotr Walczak / Foto: UM Białystok)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze