Jeszcze kilka lat temu chińska marka samochodu na podlaskich drogach był prawdziwą egzotyką, wywołującą zaciekawienie i sporą dawkę nieufności. Dziś to widok powszedni, a logotypy marek takich jak MG, BAIC czy Omoda na dobre wpisały się w krajobraz podlaskich parkingów. Najnowsze dane z rynku motoryzacyjnego nie pozostawiają złudzeń: luty 2026 roku przyniósł kolejny skok sprzedaży aut z Państwa Środka, a ich udział w polskim rynku przekroczył już barierę 11 proc. Jednak obok zachwytów nad ceną i bogatym wyposażeniem, pojawiają się poważne pytania o bezpieczeństwo – szczególnie w naszym, przygranicznym regionie.
Według najnowszych danych IBRM Samar, opartych na bazie CEPiK, luty 2026 roku był niezwykle udanym miesiącem dla branży motoryzacyjnej w Polsce. Zarejestrowano łącznie 52 963 nowe samochody osobowe i dostawcze, co oznacza wzrost o ponad 6 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Prawdziwą sensacją jest jednak dynamika chińskich producentów. Ich udział w rynku samochodów osobowych wyniósł w lutym aż 11,4 proc., co świadczy o tym, że polscy kierowcy coraz chętniej rezygnują z tradycyjnych, europejskich marek.
Co ciekawe, mimo ogólnego wzrostu rynku segment samochodów w pełni elektrycznych (BEV) zaliczył lekki spadek, osiągając poziom 3,9 proc. udziału. To pokazuje, że Polacy – w tym mieszkańcy województwa podlaskiego – wciąż chętniej wybierają napędy spalinowe lub hybrydowe, które w ofercie producentów z Azji są wyjątkowo konkurencyjne cenowo.
O ofensywie chińskich marek w regionie pisaliśmy TUTAJ.
Stolica Podlasia błyskawicznie zaadaptowała się do nowej rzeczywistości. Przy głównych trasach wylotowych Białegostoku działają już autoryzowane salony największych azjatyckich graczy, które kuszą klientów kompleksową obsługą i długoletnimi gwarancjami:
Biacomex (ul. Elewatorska): Tu królują modele marki MG. Brytyjska legenda w chińskich rękach oferuje zarówno oszczędne auta spalinowe, jak i nowoczesne elektryki, które coraz częściej widać na naszych ulicach.
Top Auto (ul. Narodowych Sił Zbrojnych): Dealer stawia na duet Omoda oraz Jaecoo. To marki, które uderzają w segment nowoczesnych, futurystycznie wyglądających SUV-ów, idealnie trafiając w gusta młodszych kierowców.
Wasilewski i Syn (ul. Mickiewicza): W tym miejscu dostępna jest marka BAIC, oferująca solidne auta, które cenowo biją na głowę europejską konkurencję.
Klienci z regionu coraz częściej doceniają fakt, że za cenę bazowego modelu marki niemieckiej czy francuskiej, u chińskiego dealera otrzymują auto „z pełnym wyposażeniem” – od skórzanej tapicerki po zaawansowane systemy asystujące.
Ambicje chińskich koncernów nie kończą się na obecnych wynikach. Koncern BYD, który w 2025 roku sprzedał w Polsce blisko 7 tysięcy aut (zostając liderem pojazdów zelektryfikowanych), planuje w tym roku co najmniej podwojenie tego wyniku. Jak zapowiada Michał Bowsza, country manager marki, celowanie w 15 tysięcy rejestracji to dopiero początek. BYD rzuca wyzwanie samej Tesli, oferując m.in. nowoczesne super hybrydy. Chińska marka zaczyna być trendy.
To jednak nie koniec nowości. W najbliższych tygodniach na polski rynek oficjalnie wejdzie Changan – jeden z czterech największych producentów samochodów w Chinach. Firma z 40-letnim doświadczeniem i potężnym zapleczem badawczym w Europie (centra w Turynie i Birmingham) traktuje Polskę jako kluczowy punkt wejścia na kontynent. Dla podlaskich kierowców oznacza to jeszcze większy wybór i prawdopodobnie kolejną wojnę cenową w salonach.
Podlaskie salony kuszą technologią, ale eksperci z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) tonują nastroje. Nowoczesne chińskie auta to w rzeczywistości „smartfony na kółkach”. Są naszpikowane kamerami o wysokiej rozdzielczości, czułymi mikrofonami oraz czujnikami LiDAR, które w czasie rzeczywistym tworzą precyzyjne mapy 3D otoczenia.
Problem polega na tym, że chińskie prawo zobowiązuje tamtejszych producentów do ścisłej współpracy z wywiadem. Dane zbierane przez pojazdy mogą trafiać bezpośrednio na serwery w Pekinie. W dobie cyfrowej wojny informacyjnej, tysiące poruszających się po kraju „sensorów” stanowią potężne źródło wiedzy dla obcego państwa.
Dla naszego województwa kwestia ta ma wymiar szczególny. Położenie Podlasia na strategicznej wschodniej flance NATO sprawia, że jesteśmy regionem o kluczowym znaczeniu militarnym. Raport OSW alarmuje, że dane o ruchach wojsk przy granicy, lokalizacji jednostek czy stanie infrastruktury, zbierane „przypadkowo” przez setki prywatnych aut z chińskim rodowodem, mogą być niezwykle cenne.
Istnieje realne ryzyko, że informacje te mogą trafiać z Chin do Rosji, w ramach zacieśniającej się współpracy obu mocarstw. W obliczu trwającego kryzysu na granicy i napiętej sytuacji geopolitycznej, nowoczesne SUV-y z Azji stają się nie tylko środkiem transportu, ale potencjalnym narzędziem w wojnie hybrydowej. Wybór między ceną a bezpieczeństwem (nie tylko osobistym, ale i narodowym) staje się więc dla mieszkańców Białegostoku i okolic trudniejszy niż kiedykolwiek.
Wybór między sprawdzoną europejską marką a kuszącym nowinkami modelem z Azji to dziś najczęstszy dylemat na białostockich „zagłębiach motoryzacyjnych” przy ul. Elewatorskiej czy Narodowych Sił Zbrojnych. Sprawdziliśmy, jak wyglądają realne koszty eksploatacji.
Jeśli planujesz jeździć autem „do końca gwarancji” i cenisz sobie zapach nowości oraz najnowszą technologię za rozsądną cenę – chińskie marki są bezkonkurencyjne. Jeśli jednak zmieniasz auto co 2-3 lata i liczysz na wysoką cenę przy odsprzedaży, bezpieczniejszym wyborem wciąż pozostaje „klasyka” z Europy lub Japonii.
Tutaj chińscy producenci, tacy jak MG czy BAIC, nie mają sobie równych. Za cenę „gołej” wersji popularnego europejskiego kompaktu, w chińskim salonie wyjeżdżasz autem z automatem, skórzaną tapicerką, szyberdachem i zestawem kamer 360 stopni.
Oszczędność na starcie: Średnio od 20 000 zł do 40 000 zł w porównaniu do marek takich jak Volkswagen czy Toyota przy podobnych osiągach.
To najsłabszy punkt azjatyckich marek. O ile dwuletnią Skodę czy Kię sprzedasz w Białymstoku „od ręki” za dobre pieniądze, o tyle rynek wtórny dla marek takich jak Omoda czy Jaecoo dopiero się tworzy.
Ryzyko: Eksperci przewidują, że chińskie auta mogą tracić na wartości szybciej (nawet o 10-15% więcej w skali 3 lat niż liderzy rynku), dopóki polscy kierowcy nie przekonają się do ich trwałości.
Dzięki temu, że marki te weszły do dużych białostockich grup dealerskich (Biacomex, Top Auto, Wasilewski i Syn), przeglądy olejowe zrobisz na miejscu. Problem pojawia się przy naprawach blacharskich.
Części: O ile klocki hamulcowe czy filtry są dostępne, o tyle na specyficzne elementy karoserii (reflektory, błotniki) po stłuczce na rondzie Lussy można czekać znacznie dłużej niż w przypadku marek europejskich, które magazyny mają w Polsce lub Niemczech.
| Cecha | Marki Chińskie (np. MG, BAIC, Omoda) | Marki Europejskie (np. VW, Skoda, Renault) |
| Cena zakupu | Bardzo atrakcyjna (często o 25% niższa) | Wysoka / Standardowa |
| Gwarancja | Zazwyczaj 5-7 lat (w cenie) | Zazwyczaj 2-3 lata (płatne przedłużenie) |
| Ubezpieczenie AC | Może być wyższe (brak historii szkodowości) | Stabilne / Niższe |
| Dostępność części | Średnia (import z Chin może trwać) | Bardzo wysoka (zamienniki i oryginały od ręki) |
| Odsprzedaż | Trudniejsza (niepewna cena po 5 latach) | Łatwa (wysoka płynność na rynku wtórnym) |
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze