Reklama

Cwany Mikołaj zaciska pasa. Czy to koniec ery państwowych prezentów?

Wielu z nas przestało wierzyć w brodatego pana z Laponii jeszcze w dzieciństwie. W dorosłym życiu wielu Polaków zastąpiło jednak tę wiarę inną – ufnością w „Cwanego Mikołaja”, czyli rząd, który co roku wyciąga z worka rozmaite podarki. Problem w tym, że za te prezenty zawsze płacimy my sami – pracujący podatnicy. Najnowszy Raport Cwanego Mikołaja 2025 przynosi sensacyjne wieści: w tym roku rządowy worek jest wyjątkowo chudy. Raport przygotował Warsaw Enterprise Institute.

Rekordowo skromne podarki

Z najnowszych wyliczeń wynika, że w 2025 roku wartość rządowych prezentów spadła do poziomu 2870 zł na jednego pracującego Polaka. To najniższy wynik w historii raportu, publikowanego od 2020 roku. Dla porównania: jeszcze rok temu, w 2024 roku, hojność władzy sięgała zenitu – na każdego z nas przypadało aż 6351 zł kosztów rozdawnictwa.

Skąd tak drastyczna zmiana? W 2025 roku zabrakło spektakularnych, masowych programów, takich jak ubiegłoroczna waloryzacja 500+ do 800 zł (kosztująca 24 mld zł) czy gigantyczne tarcze energetyczne (25,5 mld zł). W tym roku nowych pozycji na liście upominków jest zaledwie osiem, a ich łączna wartość to około 51 mld zł – podczas gdy rok wcześniej było to ponad 110 mld zł.

Reklama

Co znalazło się w tegorocznym worku?

Mimo ogólnego zaciskania pasa, Cwany Mikołaj nie przyszedł z zupełnie pustymi rękami. Wśród tegorocznych nowości znalazły się m.in.:

  • Wdowia renta – pozwalająca zachować część świadczenia po zmarłym małżonku,

  • Dodatki do renty socjalnej dla osób z niepełnosprawnościami,

  • Bon ciepłowniczy dla najuboższych,

  • Program „Tanie mieszkania dla mundurowych”.

Choć są to ważne społecznie inicjatywy, ich skala finansowa nie jest w stanie dorównać wyborczemu rozmachowi z poprzednich lat.

Dziura w budżecie studzi emocje

Czy rząd nagle stał się fanem oszczędzania? Eksperci nie mają złudzeń: to nie zmiana  poglądów, a pusta kasa państwa wymusiła wstrzemięźliwość. Deficyt finansów publicznych w Polsce należy do najwyższych w Unii Europejskiej, a dług publiczny niebezpiecznie zbliża się do granicy 55% PKB.

Reklama

W 2026 roku przewiduje się wydatki rzędu 919 mld zł przy dochodach na poziomie zaledwie 647 mld zł. Przy tak ogromnej dziurze budżetowej, nawet najbardziej kreatywny polityk musi wyhamować z obietnicami. Co gorsza, aby załatać braki, na horyzoncie już pojawiają się nowe daniny: podatek cyfrowy, katastralny czy kolejne podwyżki akcyzy.

Koniec rozdawnictwa?

Tegoroczny raport to sygnał ostrzegawczy. Polska przez lata opierała wzrost na konsumpcji napędzanej transferami socjalnymi, zaniedbując inwestycje (które spadły do alarmującego poziomu 17% PKB). Gdy kończą się pieniądze na „prezenty”, okazuje się, że bez realnego wzrostu produktywności i wsparcia dla przedsiębiorców, nasza gospodarka może ugrzęznąć w stagnacji.

Reklama

Cwany Mikołaj w 2025 roku wyraźnie schudł, bo „z pustego i on nie naleje”.

Pytanie brzmi: czy jako społeczeństwo zrozumiemy w końcu, że najlepszym prezentem od państwa nie są gotówkowe przelewy, lecz stabilne warunki do pracy i rozwoju własnej przedsiębiorczości?

PS

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/01/2026 16:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama