Wieczorna interwencja w jednej z miejscowości w gminie Bielsk Podlaski zakończyła się mandatem dla 66-letniego mężczyzny. Powód? Bezpodstawne zgłoszenie zagrożenia życia.
Dyżurny bielskiej komendy otrzymał informację, że kobieta grozi mężowi nożem i chce go zabić. Na miejsce natychmiast skierowano patrol. Funkcjonariusze jechali na sygnałach, traktując sprawę jako pilną.
Na miejscu zastali jednak zupełnie inny obraz sytuacji niż wynikało ze zgłoszenia. Małżonkowie leżeli na łóżkach, oglądali telewizję i - jak relacjonują mundurowi - byli w dobrych humorach. Oboje znajdowali się pod wpływem alkoholu.
Z ustaleń policjantów wynika, że między małżonkami doszło do sprzeczki o telewizor. Kobieta włączyła dodatkowe urządzenie, które zagłuszało dźwięk programu. Gdy mężczyzna poprosił o pogłośnienie odbiornika, usłyszał odmowę. Kłótnia przeniosła się do kuchni, gdzie kobieta zaczęła przygotowywać posiłek. W pewnym momencie wróciła do pokoju, trzymając w ręku nóż.
To wystarczyło, by 66-latek nabrał przekonania, że grozi mu niebezpieczeństwo. Jak później tłumaczył, uznał, że żona chce go zabić, dlatego zadzwonił pod numer alarmowy. Kobieta wyjaśniła, że nóż był jej potrzebny wyłącznie do przygotowania jedzenia.
Ponieważ zgłoszenie okazało się bezpodstawne, policjanci nałożyli na mężczyznę mandat w wysokości 500 złotych.
Funkcjonariusze przypominają, że numer alarmowy należy wykorzystywać wyłącznie w sytuacjach realnego zagrożenia życia, zdrowia lub mienia. Każde nieuzasadnione wezwanie służb oznacza, że w tym czasie patrol może nie dotrzeć tam, gdzie pomoc jest naprawdę potrzebna.
(PW)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze