Kilka dni deszczowych, które ostatnio przeszły nad województwem podlaskim sprawiły, że w lokalnych lasach pojawiły się grzyby. A to doskonała wiadomość dla wszystkich miłośników leśnych wędrówek z Białegostoku i okolic. Opady deszczu w połączeniu z letnią temperaturą sprawiły, że w podlaskich lasach zaroiło się od grzybiarzy, którzy zaczęli chwalić się łupami w social mediach. Poza tym na lokalnych bazarkach poza jagodami pojawiły się pierwsze kurki i prawdziwki.
Wbrew obiegowej opinii, że na udane zbiory trzeba czekać do jesieni, tegoroczny sezon wystartował z ogromną siłą znacznie wcześniej. Podpowiadamy, gdzie na Podlasiu szukać największych skarbów i jak przygotować się do wyprawy.
Województwo podlaskie to bezdyskusyjny raj dla grzybiarzy, a tutejsze puszcze oferują idealne warunki do wzrostu grzybni. Jeśli marzy Wam się pełny koszyk, powinniście skierować swoje kroki w kilka sprawdzonych miejsc:
Puszcza Knyszyńska: To absolutny numer jeden. Największe zbiory notuje się obecnie w okolicach Walił, Królowego Mostu, Gródka oraz Czarnej Białostockiej.
Kierunek Krynki: Niezwykle obfite w grzyby są lasy ciągnące się za Supraślem, szczególnie w rejonie leśniczówki Poczopek.
Powiaty sokólski, siemiatycki i bielski: Miejsca takie jak Kruszyniany, Nurzec-Stacja czy Orlanka słyną z bogatych stanowisk borowików i kurek.
Najlepiej wybierać lasy mieszane o urozmaiconym, pagórkowatym terenie. W obniżeniach gruntu wilgoć utrzymuje się najdłużej, co gwarantuje sukces nawet wtedy, gdy na otwartych polanach zaczyna robić się sucho.
Doświadczeni grzybiarze dobrze wiedzą, że po wejściu do lasu nasz wzrok potrzebuje czasu, aby przyzwyczaić się do panującego tam specyficznego oświetlenia. Zanim zaczniecie biegać między drzewami, zróbcie krótką rozgrzewkę dla oczu.
Wystarczy zatrzymać się, przykucnąć i przez kilkanaście sekund uważnie wpatrywać się w jeden fragment ściółki. Bardzo szybko Wasz mózg zacznie odróżniać kształty i kolory, a z leśnego tła nagle „wyłonią się” ukryte pod liśćmi kapelusze. Aby zwiększyć swoje szanse, warto też przed wyjściem z domu sprawdzić interaktywny radar grzybów FungiRadar oraz mapy na portalu grzyby.pl.
Wybierając się do lasu, musimy zadbać o odpowiednie przygotowanie. Podstawą jest ubiór „na cebulkę”, długie spodnie i rękawy (ochrona przed kleszczami i komarami) oraz solidne, wodoodporne kalosze.
Do lasu zabieramy wyłącznie wiklinowy kosz. Plastikowe wiadra i popularne reklamówki to najgorszy możliwy wybór – grzyby szybko się w nich gniotą i zaparzają, przez co mogą stać się toksyczne. Niezbędny będzie też ostry nożyk do oczyszczania trzonków na miejscu oraz mała szmatka do przetarcia kapeluszy z piasku. Co ciekawe, starzy wyjadacze radzą, by oczyszczone grzyby układać w koszyku trzonkami do góry – dzięki temu znacznie dłużej zachowują świeżość i nienaganny wygląd.
Podczas zbierania bezwzględnie trzymamy się zasady: do koszyka trafiają wyłącznie te okazy, co do których mamy stuprocentową pewność. Jeśli masz cień wątpliwości – zostaw grzyb w lesie. Najbezpieczniejsze dla amatorów są grzyby rurkowe (z „poduszeczką” pod kapeluszem), przy blaszkowych trzeba zachować potrójną czujność.
Pamiętajmy też, by nie niszczyć grzybni – znalezione okazy delikatnie wykręcamy lub odcinamy tuż przy ziemi. I absolutnie nie wierzcie w ludowe zabobony! Mit o tym, że trujący grzyb powoduje ciemnienie cebuli wrzuconej do gotowania, włożonej do garnka srebrnej łyżeczki czy ma gorzki smak, doprowadził już do wielu tragedii. Śmiertelnie trujący muchomor sromotnikowy ma przyjemny, słodkawy smak i nie zmienia barwy potraw.
Po powrocie z lasu grzyby musimy przetworzyć jak najszybciej. Tradycyjna, podlaska metoda dzieli zbiory na trzy kategorie. Młode, twarde i najzdrowsze sztuki (zwłaszcza borowiki, podgrzybki i rydze) wędrują do słoików w octową marynatę.
Duże kapelusze oraz zdrowe nóżki najlepiej pokroić i przeznaczyć do suszenia – będą idealną bazą do wigilijnego farszu lub bigosu. Pozostałe okazy najlepiej od razu usmażyć na maśle z cebulką lub ugotować z nich aromatyczną, świeżą zupę. Jeśli grzybów jest za dużo, mniejsze sztuki po zblanszowaniu można z powodzeniem zamrozić.
A jak wyglądają Wasze tegoroczne zbiory? Czy macie już swoje ulubione, tajne miejsca w Puszczy Knyszyńskiej, którymi chcielibyście się pochwalić (albo chociaż dyskretnie nakierować)? Dajcie nam koniecznie znać w komentarzach, czy w Waszych koszykach dominuje już kurka, czy może król borowik?
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze