Białostoccy "Ludzie z Nizin" nie tak wyobrażali sobie otwarcie dwunastego sezonu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po twardym zderzeniu z mistrzami Polski na własnym terenie, futboliści Lowlanders Białystok (29 marca) ruszają do stolicy. W najbliższą sobotę, 18 kwietnia, zmierzą się z Warsaw Mets w meczu, który ma być nie tylko walką o punkty, ale przede wszystkim sportową zemstą za bolesne wydarzenia z ubiegłego roku.
Sezon 2026 rozpoczął się dla białostoczan od gry z najtrudniejszym możliwym rywalem: 29 marca na boisko w Białymstoku wybiegli aktualni mistrzowie kraju – Warsaw Eagles. Mimo ogromnych nadziei i gorącego dopingu, gospodarze musieli uznać wyższość rywali, przegrywając 7:24.
Spotkanie zaczęło się jednak od uderzenia Ludzi z Nizin, które wprawiło trybuny w euforię. Bernardo Horevitch, nowy skrzydłowy z brazylijskimi korzeniami, popisał się fenomenalną, 95-jardową akcją powrotną po kickoffie, meldując się w polu punktowym gości. Niestety, był to jedyny moment, w którym defensywa „Orłów” dała się przechytrzyć. Z każdą kolejną kwartą przewaga mistrzów rosła, a Lowlanders, mimo ambitnej postawy, nie zdołali odwrócić losów spotkania.
Porażka na otwarcie to zimny prysznic dla drużyny, która w przerwie międzysezonowej przeszła sporą metamorfozę. Nowym sternikiem zespołu został trener Byron McAdams, a sztab szkoleniowy zasiliło grono doświadczonych fachowców. Choć na boisku widać jeszcze brak zgrania po przebudowie, prezes Piotr Morko z optymizmem patrzy w przyszłość, podkreślając fundament, na którym budowany jest klub.
– Dziś mamy ponad 50 wychowanków w składzie. To pokazuje, jak silny fundament zbudowaliśmy w Białymstoku. Ta drużyna ma charakter i ambicje, aby po ubiegłorocznej porażce w półfinale znów zagrać o najwyższe trofeum – deklaruje prezes.
Liderem ofensywy pozostaje Brett Pullman, a za powstrzymywanie rywali odpowiadać ma m.in. nowy linebacker Ethan Binns.
Już w sobotę, 18 kwietnia o godzinie 17:00, Lowlanders ponownie staną naprzeciw drużyny z Warszawy, tym razem jednak na wyjeździe. Rywalizacja z Warsaw Mets od lat elektryzuje kibiców. Choć historyczny bilans jest miażdżący dla białostoczan (9 zwycięstw przy tylko jednej porażce), to właśnie ta jedna przegrana z ubiegłego sezonu wciąż budzi ogromne emocje.
W 2025 roku Mets po raz pierwszy przełamali dominację Lowlanders, wygrywając 35:28, co otworzyło im drogę do finału Polish Bowl. Sobotni mecz będzie więc doskonałą okazją, by pokazać, że układ sił w lidze wciąż należy do podlaskiej ekipy. To starcie dwóch szczelnych defensyw – Mets przegrali z Eagles zaledwie 0:10, co świadczy o ich ogromnej dyscyplinie w obronie.
Dobra wiadomość dla kibiców Lowlanders to wzmocnienie rotacji. Do gry po urazie wraca Piotr Maksymiuk, a skład uzupełnią również Paweł Brodzki i Hubert Klejna. Ich obecność może okazać się kluczowa w starciu z fizycznie grającymi Metsami. O tym, jak wielka jest motywacja w zespole, najlepiej świadczą słowa Piotra Morko.
– Nic tak nie motywuje, jak porażka i chyba wszystkim z naszej drużyny odbija się czkawką mecz 1. kolejki z 2025 roku. Prowadząc 21:7, przegraliśmy 28:35. W tamtym spotkaniu sporo krwi napsuł nam Krzysiek Andrukonis. Mamy nadzieję, że w sobotę zatrzymamy jego biegi – mówił prezes Morko.
Pełna mobilizacja od pierwszego gwizdka ma być kluczem do wywiezienia ze stolicy niezwykle ważnych punktów.
Sobotni mecz w Warszawie to tylko początek futbolowych emocji. Już w niedzielę, 19 kwietnia, swoje rozgrywki w Pro Lidze Futbolu Flagowego zainaugurują najmłodsi zawodnicy Lowlanders, udowadniając, że futbol amerykański w Białymstoku rośnie w siłę na każdym szczeblu wiekowym.
Kibice, którzy nie będą mogli osobiście wspierać drużyny w stolicy, mogą śledzić rywalizację online. Transmisja z meczu Warsaw Mets vs. Lowlanders Białystok dostępna będzie na oficjalnym kanale Polskiej Futbol Ligi w serwisie YouTubeTUTAJ
Początek emocji o godzinie 17.00. Czy „Ludzie z Nizin” uciszą Warszawę? Przekonamy się już wkrótce!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze