Reklama

Nie dość, że TVN się popisał, to jeszcze Wyborcza zapukała o dno… od spodu

Fake newsów i manipulacji produkowanych przez niektóre media w Polsce w kontekście sytuacji na granicy polsko – białoruskiej jest już na tę chwilę tak dużo, że ciężko je policzyć. Nie dość, że stacja TVN próbowała przekonać widzów, że można na Podlasiu płynąć sześć dni w lodowatej wodzie jakiejś rzeki, to jeszcze Gazeta Wyborcza zasugerowała, że leśnicy i straż leśna weszła do pomocy ochrony granicy po to, żeby „sprzątać” zwłoki porozrzucane po lasach.

Praktycznie tego samego dnia i niemal o tej samej godzinie stacja TVN i Gazeta Wyborcza przemówiły do swoich odbiorców. Niestety, manipulacjami i kłamstwami. Pomijając już szeroko komentowany temat migranta, który miał płynąć sześć dni bliżej nieznaną rzeką, w lodowatej wodzie, bez jedzenia i picia, pojawił się jeszcze temat dużej ilości zwłok migrantów w lasach.

Mówił o tym mieszkaniec terenów przygranicznych, który przekazał widzom programu „Czarno na Białym”, że „trupów jest po lasach na pewno masa”. Dowodów na to w reportażu nie było żadnych, ani jednego. Nie ma zdjęć, nie ma zgłoszeń na Policję, nie ma zgłoszeń do Straży Granicznej, nie ma ciał, nie ma świadków, nie ma kompletnie nic. Dziennikarka, która realizowała taki materiał, nie zweryfikowała tego rodzaju doniesień i nie opatrzyła swojego reportażu żadnym komentarzem, z którego widzowie dowiedzieliby się chociażby tego, że nikt do tej pory nie potwierdził, aby w lasach znajdowały się jakiekolwiek zwłoki.

Reklama

O wiele dalej w swoim przekazie poszła za to Gazeta Wyborcza, która wywiodła teorię, że Straż Leśna została włączona w zadania związane z ochroną granicy państwa polskiego, ponieważ ktoś musiał po cichu posprzątać ciała migrantów leżące w polskich lasach. Już na samym początku artykułu autorka napisała:

Ciała zmarłych z wycieńczenia i wyziębienia kobiet, mężczyzn i dzieci ktoś bliski władzy musi odnaleźć i po cichu, bez świadków, "uprzątnąć". I to może być prawdziwy powód mobilizacji Straży Leśnej przy granicy polsko-białoruskiej” – czytamy w artykule Gazety Wyborczej z minionego poniedziałku.

Reklama

Nie trudno sobie wyobrazić, jak mogli się poczuć leśnicy, którzy zostali zaangażowani do poszukiwania migrantów, aby ich uratować. Wspólnie z grupą poszukiwawczą Terytorialsów, ale też i sami, patrolują znane im doskonale rewiry leśne. Stąd też na Twitterze Lasów Państwowych pojawił się krótki, ale bardzo dosadny komentarz do takich słów, jakie znalazły się w artykule prasowym Gazety Wyborczej.

Zawsze polscy leśnicy bronili Ojczyzny, poświęcali dla niej życie. Od zawsze stoją na straży polskiej natury. Mamy honor i dumę, a nasz mundur to świętość. Nie ubrudzi go @gazeta_wyborcza która tą publikacją zapisze się w historii hańby dziennikarstwa” – czytamy na profilu twitterowym Lasów Państwowych.

Reklama

Dalsza część publikacji jest jeszcze bardziej oderwana od rzeczywistości i nie poparta żadnymi ustaleniami, a jedynie rzucaniem oszczerstw. Jak choćby to, że w ośrodkach dla cudzoziemców może brakować jedzenia, albo, że Polska popełnia zbrodnie przeciwko ludzkości, a dokładniej Straż Graniczna, która „bierze udział w masowym zamachu lub choćby w jednym z powtarzających się zamachów skierowanych przeciwko grupie ludności”. Dziwnym trafem ta sama gazeta milczy na temat bicia, okradania, oszukiwania, narażania na utratę zdrowia i życia migrantów przez służby reżimu Aleksandra Łukaszenki. Niestety, Gazeta Wyborcza kolejny raz zapukała w dno od spodu.

Reklama

(KA/ Foto: RDLP/ Marek Taradejna)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama