Reklama

Niedawno bronił demokracji, choć trochę dawniej był agentem SB „Januszem”

Nieco ponad rok temu jeden z manifestantów Komitetu Obrony Demokracji mówił w Białymstoku, że rządzą nami nawiedzeni wariaci i że nie możemy się dać nabrać na ich język. Możliwe, że zapomniał już własnego języka, kiedy przez 15 lat służył aparatowi bezpieczeństwa PRL. Dziś pracuje jako profesor na Uniwersytecie w Białymstoku na wydziale socjologii.

Nieco ponad rok temu, podczas manifestacji KOD-u na Rynku Kościuszki, występował jeden z mówców. Jest to profesor naszej uczelni, dokładniej z Wydziału Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku – Walter Żelazny, kierownik zakładu. I to za sprawą słów, które wówczas wypowiedział prokuratura białostocka wszczęła śledztwo. Chodziło o możliwość popełnienia przestępstwa z art. 126a kk w związku z art. 118 kk, czyli o wygłaszanie treści nawołującej do spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osoby należącej do określonej grupy – w tym przypadku politycznej. Powiedział wówczas, iż boi się, że rządzą nami nawiedzeni wariaci, że nie można dać się nabrać na ich język i dołożył jeszcze na koniec następujące słowa:

W czarnych kolorach to wszystko widzę. Z jedną nadzieją, że tej hydrze da się łeb ukręcić i zachęcam gorąco, by rozpocząć ćwiczenia w tym kierunku”.

Reklama

Białostocka Gazeta Wyborcza przedstawiała go rok temu na swoich łamach jako emigranta politycznego, działacza opozycyjnego i współpracownika Władysława Frasyniuka. Rzeczywistość jednak wyglądała i nadal wygląda zupełnie inaczej. Walter Żelazny bowiem przez 15 lat był współpracownikiem SB o pseudonimie „Janusz”. Pracował i mieszkał wówczas w Rzeszowie. Te informacje znajdują się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej w inwentarzu archiwalnym. Zaś akta można odnaleźć pod numerem IPN Rz 00377/364 w dokumentacji dotyczącej Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie [1944] 1983-1990.

Ale jak widać taka przeszłość jeszcze rok temu nie przeszkadzała uczestniczyć profesorowi Żelaznemu w demonstracjach KOD w Białymstoku, który domagał się poszanowania zasad demokracji. Na dodatek uczestniczyć w sytuacji, kiedy znakomita część pracowników uczelnianych wiedziała i wie o tej przeszłości, choć nic nie może zrobić, bo to akurat jest zadaniem rektora Uniwersytetu w Białymstoku. Poprzedni rektor trywializował wystąpienie Waltera Żelaznego ze stycznia 2016 roku na Rynku Kościuszki. Inni, którzy to słyszeli, już niekoniecznie.

Reklama

- Wszyscy na uczelni, i nie tylko, wiedzą, o tym że był wieloletnim agentem SB i to występującym pod różnymi pseudonimami. Czy zatrudnianie byłego agenta SB służy wizerunkowi UwB czy nie? I co z tym zmierza robić dalej z tym UwB? – pyta jeden z naszych czytelników.

Z tymi pytaniami na pewno zwrócimy się do Uniwersytetu w Białymstoku. Podobnie też zapytamy prokuraturę, jak potoczyły się losy śledztwa, które zostało wszczęte nieco ponad rok temu. I jednym pytaniem otwartym niech tylko tu pozostanie – czy osoba z taką przeszłością, przemawiająca na wiecu w obronie demokracji, jakkolwiek może być wiarygodna w świetle tego, co robiła przez wiele lat w PRL?

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Galeria Arsenał)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-04-04 06:05:52

    A czy komunistyczny prokurator, skazujący opozycjonistów, może być posłem?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-04-04 08:24:33

    TW Wolfgang jest ambasadorem. Pisowska, podwójna moralność

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-04-04 19:43:53

    Szanowna Pani redaktor ! Niech odpowiedzią na Pani pytanie otwarte będą słowa "....powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych......" Myślę więc , że Pani osąd zawarty w pytaniu jest co najmniej nie na miejscu. No chyba , że stawia się na równi z ....... no właśnie z kim ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama