Mimo wielu zgłoszeń wysłanych do administracji Facebook, „fałszywy” fanpage Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych wciąż działa. Nie tylko działa, ale nadal zbiera pieniądze. Komu? Być może ustali to sąd. Pieniądze w każdym razie mogą się przydać, kiedy Fundacja będzie musiała udzielić informacji, kto prowadzi fanpage i kto pomawia ludzi w internecie, po czym zapłaci za zniesławienia i naruszenia ich dóbr osobistych.

Jeszcze przed weekendem byliśmy w miejscu, od którego wszystko się zaczęło. To właśnie na ulicy Młynowej w Białymstoku działało Stowarzyszenie Teatr TrzyRzecze, które później stało się Ośrodkiem Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Warto zwrócić uwagę, od kiedy nieformalny twór, który dopiero kilka lat później stał się fundacją, zaczął prowadzić swoją działalność. Zbiegło się to idealnie w czasie, kiedy działaczami Stowarzyszenia Teatr TrzyRzecze zaczęły się interesować organy ścigania, a krótko później pojawiły się pierwsze żądania zwrotów udzielonych dotacji. Między innymi do budżetu Miasta Białegostoku oraz Fundacji Batorego.

Właściwie nie tyle działaczami, co dyrektorem Teatru zainteresowała się prokuratura. Oskarżenia dotyczyły między innymi oszustw i wyłudzeń. Według śledczych, co później jeszcze podał sąd w uzasadnieniu nieprawomocnego wciąż wyroku, miało do nich dochodzić od bardzo wielu lat. Zresztą dość szybko konta Stowarzyszenia Teatru zajął komornik, więc dyrektor i osoby z nim współpracujące, były niemal odcięte od pieniędzy, które do pewnego momentu płynęły szerszym lub węższym strumieniem.

Kiedy śledczy prowadzili już dochodzenie, nagle objawił się w Białymstoku Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który niemal wszędzie w całym mieście zaczął widzieć faszyzm, rasizm i mowę nienawiści. Hasła były nośne, a sam wymiar sprawiedliwości nieco pomógł w rozgłosie działań szefostwa obecnej fundacji OMZRiK, opisując swastykę w jednym ze swoich orzeczeń, jako azjatycki symbol szczęścia. Sprawa bardzo szybko stała się głośna w całym kraju. I to właśnie dodało skrzydeł działaczom z rodzącej się dopiero inicjatywy OMZRiK, która dopiero cztery lata później stała się fundacją.

Sama działalność teatralna wydawała się powoli schodzić na drugi plan. Chociaż sztuki co jakiś czas były jeszcze wystawiane. Były też organizowane warsztaty, była też prowadzona i inna działalność. Jednak zdecydowanie mniej głośna niż nagłaśniane wspólnie z Gazetą Wyborczą incydenty o charakterze rasistowskim lub związane z mową nienawiści,jakie podejmował teatr. Być może ta działalność stricte teatralna i z tych powodów nieco ustawała, że po żądaniach zwrotów udzielonych dotacji, w kasie teatru zaczęło świecić pustką. W tym samym czasie prokuratura prowadziła już swoje czynności śledcze wobec dyrektora Teatru TrzyRzecze i w konsekwencji w 2014 roku postawiła mu zarzuty. Zostały one uzupełnione i już w kolejnym roku oskarżenie zawierało o wiele więcej.

- Zarzuty dotyczą m.in. oszustw, część z nich dotyczy działalności stowarzyszenia, prowadzącego Teatr TrzyRzecze. Zarzuty stawiane przez prokuraturę w rozpoznawanej przez Sąd sprawie dotyczą zdarzeń, do których miało dochodzić w latach 2010-2012. W jednym przypadku chodziło o oszustwo na szkodę banku (wymieniona kwota zarzucanego wyłudzenia to 240 tys. zł), zaś w pięciu pozostałych – o oszustwa na szkodę prywatnych przedsiębiorców, którym oskarżony miał nie zapłacić za odebrane towary (chodzi o kwoty rzędu kilku-kilkudziesięciu tys. zł.) Dwa kolejne zarzuty dotyczyły udaremnienia egzekucji wierzytelności (m.in. w 2006 roku) – informował w 2015 roku Wiesław Żywolewski, ówczesny Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Białymstoku.

I tu jest kolejna bardzo ciekawa sprawa. Bardzo szybko po tym, gdy prokuratura zaczęła mówić o nieprawidłowościach, dyrektor Teatru sam zabrał głos. Od początku utrzymywał, że to zemsta wymiaru sprawiedliwości za ujawnienie afery ze swastyką. Niemniej wydał oficjalne oświadczenie, które otrzymała jeszcze w 2014 roku także nasza redakcja. Czytamy tam następujące zdania:

W związku z zarzutami, jakie postawiła mi Prokuratura Białystok-Północ oświadczam, że są one nieprawdziwe i opierają się na kłamstwach. Oświadczam – świadomy odpowiedzialności karnej i będąc w pełni władz umysłowych – że komunikat znajdujący się na stronach prokuratury zawiera kłamstwa i poświadcza nieprawdę co udowodnię w odrębnym procesie jaki wytoczę prokuraturze” – przekazał w oświadczeniu Rafał Gaweł, ówczesny jeszcze dyrektor Teatru TrzyRzecze.

Co tu ciekawego? Przede wszystkim to, że już kilka miesięcy później, kiedy śledczy gromadzili nowe dowody, oskarżony widocznie przestał być w pełni władz umysłowych. Sam u siebie zaczął podejrzewać chorobę psychiczną, co podnosił również w trakcie procesu sądowego. Bardzo dokładnie opisał to w uzasadnieniu swojego orzeczenia sędzia Sławomir Cilulko.

- Zażądana dokumentacja tak naprawdę wskazuje, że pierwszy zapis w dokumentacji lekarskiej jest w listopadzie 2015. Więc na początku procesu sądowego. A jest on nie diagnozowany przez lekarza, ale o chorobie afektywnej dwubiegunowej myśli oskarżony – tak lekarz zapisał. Myśli chyba jako o ostatniej desce ratunku, tak by się wydawało. Mając na uwadze biegłych, których oskarżony – bardzo dobrze przygotowany – wypytywał, obeznany, oczytany z objawami tej choroby, a wiedzę tą można uzyskać choćby na podstawie danych z internetu – powiedział podczas ogłaszania wyroku sędzia Sławomir Cilulko w lipcu 2016 roku.

Co się stało, że w ciągu kilku miesięcy ten sam człowiek, który również w swoim własnym oświadczeniu pisał, że prokuratura połamie na nim zęby, nagle z człowieka w pełni władz umysłowych miał się stać człowiekiem bez tych pełnych władz umysłowych? To już należy do ustaleń psychiatrów. Jednak dla całego zobrazowania działań zarówno teatru TrzyRzecze, jak i nieformalnej inicjatywy Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, wygląda to kompletnie tragicznie, gdy idzie o wiarygodność.

Identycznie jest i w obecnej sytuacji, kiedy już nie inicjatywa nieformalna, ale Fundacja OMZRiK wypiera się prowadzenia na Facebooku fanpage, jaki zawiera jej nazwę, logo, adres internetowy oraz szereg informacji, które mogą świadczyć o tym, że fanpage jest oryginalny i prowadzony przez fundację. Widać to przede wszystkim po wpisach i komentarzach użytkowników, którzy są w pełni przekonani, że komunikują się z fundacją OMZRiK, a nie z oszustami. Na pytania użytkowników o stan faktyczny, odpowiedzi jednak nie ma. Odpowiedzią jest wyłącznie blokowanie użytkowników i zamykanie ust. Sama fundacja nie odniosła się ani jednym słowem do podawanych przez nas informacji, ani nie chciała komentować innym mediom niczego w związku z tym tematem.

Ofiarami są konkretni ludzie. Dlatego polskie prawo przewiduje kary dla sprawców” – czytamy we fragmencie informacji na oficjalnej stronie internetowej fundacji OMZRiK. Owszem, ofiarami są konkretni ludzie, którzy są pomawiani, zniesławiani i obrażani na fanpage, do którego się fundacja nie przyznaje, choć w statucie ma wpisane przeciwdziałanie mowie nienawiści. Ona sama nie reaguje na istniejący stan rzeczy. Jak to się ma do rzetelności i uczciwości jego założycieli i działaczy? Każdy niech odpowie sam. O reszcie zdecyduje sąd. Pozew został już złożony, a pierwsze posiedzenie sąd wyznaczył na drugą połowę lipca.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Reklama

OMZRiK: Ofiarami są konkretni ludzie. Miał na myśli tych, których pomówił? komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"