Reklama

Ostrzeżenia tuż przed świętem niepodległości…

Ogólnopolskie media już zdążyły podać informacje o tym, że rząd Kanady oraz Ambasada Stanów Zjednoczonych ostrzegają swoich obywateli przebywających w Polsce przed Marszem Niepodległości. Nie dodały jednak, że te ostrzeżenia są informacją standardową i dotyczą wszystkich krajów oraz wydarzeń w tych krajach, o których turyści zza oceanu mogą nie wiedzieć.

Jeszcze w miniony czwartek na stronach internetowych RMF FM pojawiła się informacja o tym, że Ambasada USA ostrzega swoich obywateli przed Marszem  Niepodległości. Zaleca im unikać tłumów i demonstracji w Warszawie. W tym ostrzeżeniu pada także stwierdzenie, że w poprzednich latach dochodziło do różnych incydentów, jak rzucanie rac oraz niesienie transparentów wymierzonych w mniejszości seksualne, rasowe i religijne.

Za to już kolejnego dnia, bo w miniony piątek, na swoich stronach informował Dziennik.pl, że również i kanadyjski MSZ wydał komunikat ostrzegający obywateli tego kraju przed demonstracjami i tłumem w Warszawie. Zalecano, podobnie jak w przypadku komunikatu podanego przez Ambasadę USA, ostrożność w poruszaniu się po ulicach Warszawy w dniu 11 listopada.

Reklama

Jedna i druga informacja, później kolejne, na łamach Gazety Wyborczej, Radia Zet, Rzeczypospolitej, Faktu, Wprost i wielu innych, podane na łamach ogólnopolskich mediów, wyglądały w taki sposób, jakby ambasady lub ministerstwa USA i Kanady miały jakieś szczególnie niedobre zdanie o Polakach i ich zachowaniu w rocznicę odzyskania niepodległości. Można powiedzieć, że konstrukcja tych informacji dawała wrażenie, że o Polakach i o tym jak świętują najważniejsze święto narodowe, za oceanem nie mają dobrego zdania. Muszą przecież ostrzegać obywateli swoich krajów przed agresją oraz czymś, co mogłoby ich narazić na jakiś szwank.

Ale tak nie jest. Tylko te ogólnopolskie media zapomniały dopisać jeszcze jednej, ale w tym przypadku bardzo istotnej informacji. Mianowicie, że tego rodzaju komunikaty, jakie publikuje rząd Kanady czy Ambasada USA, są standardowymi komunikatami podawanymi każdorazowo w stosunku do każdego kraju, w którym coś ma się odbywać. Turysta, który akurat przebywa w Polsce w dniu 11 listopada, albo na przykład w Rzymie 8 listopada, albo jeszcze 9 listopada w Zurichu może nie wiedzieć, że zaplanowano tam marsze, demonstracje lub pikiety. Może zwyczajnie się obawiać, gdy akurat znajdzie się w ich środku, bo nie ma pojęcia, co się stało.

Reklama

I tak samo komunikaty tego rodzaju podawane są po to, aby obywatele innych krajów nie mieszali się z tłumem, bo w przypadku nawet niezawinionego przez nikogo wypadku, typu upadek na ulicy, albo oberwanie się neonu znad sklepu, Ambasada być może będzie musiała interweniować w sprawie obywatela swojego kraju. Są to procedury standardowe, które dotyczą także obywateli polskich wyjeżdżających do innych krajów. I nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. Po prostu informuje się turystów o tym, czego mogą zwyczajnie nie wiedzieć w trakcie swojego pobytu w innym kraju i żeby nie alarmowali bez sensu pracowników ambasady, że znaleźli się w środku nie wiadomo czego.

Szkoda, że tych informacji zabrakło w ogólnopolskich mediach, po których lekturze można odnieść wrażenie, że o Polsce i Polakach za granicą mówi się w sposób negatywny w formie ostrzeżenia. Dodamy, że na przykład Ambasada USA ostrzegała też swoich obywateli przebywających między innymi w Brukseli w Belgii, w Rzymie we Włoszech, Konakry w Gwinei, Antananarywie na Madagaskarze, Amsterdamie w Holandii, Montevideo w Urugwaju, czy też w Bernie i Zurichu w Szwajcarii, także przed demonstracjami, które odbywały się tam w ostatnich dniach. Polska nie była tu zatem żadnym szczególnym wyjątkiem.

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Jan Krawczeniuk)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-11-11 13:56:25

    W tresci tego artykulu zapomniano dodac , ze ambasada USA w Polsce takze w poprzenich latah, gdy PIS byl w opozycji , zawsze ostrzegala przed marszami organizowanymi przez to ugrupowanie, ktore na arenie miezynarodowej, nie tylko w mediach jest - postrzegane jako zagrozenie cywilizacyjne.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama