Skąd Miasto Białystok ma brać pieniądze? Przede wszystkim z podatków. Komitet Kocham Białystok widzi możliwości, aby do kasy miasta spływało ich więcej niż dotychczas. Pomóc ma w tym Karta Białostoczanina, z którą mieszkańcy nawet spoza naszego miasta, korzystać by mogli z różnych udogodnień, jakie oferowane są mieszkańcom w stolicy Podlasia.
Jak przekonuje lider komitetu Kocham Białystok, do kasy miasta może spływać więcej podatków niż dotychczas. Podobne bowiem rozwiązania stosują inne miasta w Polsce, między innymi Warszawa. Polega to na oferowaniu udogodnień wszystkim, którzy zdecydują się płacić podatki w miejscu pracy lub zamieszkania, a nie zameldowania. Jeśli tych pieniędzy będzie więcej, podatnicy będą mogli też spodziewać się więcej udogodnień w codziennym życiu.
- Wzorem tutaj jest Warszawa, która wprowadziła kartę warszawiaka. My chcielibyśmy wprowadzić kartę białostoczanina. Karta oczywiście zbliżeniowa, z chipem, podobna jak inne karty, jak białostocka karta komunikacji miejskiej, jak karta studencka. Jest to karta, na którą możemy wczytać różne informacje. Ta karta dotyczyłaby wszystkich osób, które w ostatnim roku odprowadziły PIT w Białymstoku – wyjaśnił Marcin Sawicki, kandydat na prezydenta Białegostoku z komitetu Kocham Białystok.
Jak przekonuje Sawicki, taką kartę może otrzymać każda osoba, która mieszka w Białymstoku, choć może być zameldowana gdziekolwiek indziej. Ważne, aby odprowadzała podatek w miejscu zamieszkania – czyli w tym przypadku w Białymstoku. Takie osoby nabyłyby z automatu praw do ulg oferowanych mieszkańcom, którzy są w Białymstoku zameldowani i odprowadzają tu podatki.
- To chociażby obowiązujące od przyszłego miesiąca zniżki dla uczniów, czy też bezpłatne przejazdy dla uczniów Białostocką Komunikacją Miejską. Każda osoba, która odprowadza tutaj podatki, może taką kartę przygotować swoim dzieciom i wtedy te dzieci będą mogły poruszać się za darmo komunikacją miejską. Kolejna sprawa – kolejki do przedszkoli. Osoby, które odprowadzą tutaj podatki, będą w pierwszej kolejności rozpatrywane do przyjęcia dziecka do przedszkola – wylicza Marcin Sawicki.
Lider Komitetu Kocham Białystok twierdzi, że Warszawa dzięki takim projektom, pozyskała dodatkowo aż 21 tysięcy nowych podatników, gdzie średnio jeden podatnik odprowadzał do kasy miasta 3800 tys. złotych. Zatem rocznie dodatkowo pojawiło się w Warszawie ponad 70 milionów złotych. Z symulacji Komitetu Kocham Białystok wynika, że stosując takie same lub podobne rozwiązania, do budżetu Białegostoku mogłoby wpłynąć od 3 do 6 milionów złotych w ciągu tylko jednego roku.
Marcin Sawicki przekonuje, że takie działania trzeba podjąć i to szybko, ponieważ Białystok wyprzedzą inne miasta, jak wspomniana Warszawa, ale również Suwałki, które będą atrakcyjniejsze od stolicy Podlasia. W długoletniej perspektywie pomogłoby to w rozwoju gospodarczym Białegostoku.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak miasto przestanie tępić kierowców, jeśli pojawią się miejsca parkingowe przy urzędach i w centrum, to wówczas chętnie. Bo w tej chwili, to dlaczego miałbym płacić komuś, kto ma mnie głęboko w ...
Kierowca zawodowy ? Któremu żal 2,4 za parking. No pewnie mieszkańcy Białegostoku czekają na ciebie, w razie problemów z parkowaniem z pewnością użyczą ci swoich trawników.