Łazienka i schodki w przedszkolu są na pewno ważne i jeśli wymagają remontu, to remont trzeba przeprowadzić. Sęk w tym, że zużywają się także inne elementy infrastruktury, na które w takich miejscach jak przedszkole, trzeba reagować szybciej lub natychmiastowo. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przedszkolu samorządowym nr 58 w Białymstoku.
Za chwilę rozpocznie się rok szkolny, co też oznacza, że więcej dzieci pojawi się również w przedszkolach. W okresie wakacyjnym do placówek uczęszczało ich mniej. Przede wszystkim z uwagi na wyjazdy wakacyjne całych rodzin, jak i możliwość opieki nad maluchem przez członków rodziny. Ale od września tempo i rytm życia się zmienia, więc dzieci wrócą i do szkół, i do przedszkoli.
Rodzice dzieci z przedszkola samorządowego nr 58 w Białymstoku zwrócili się z prośbą o pilny remont jednej sali. Jest ona zniszczona i wymaga pilnych prac naprawczych. Opiekunowie maluchów usiłowali sami zebrać środki na remont, ale kwota na ten cel przewyższa ich możliwości finansowe, a przedszkole samo w sobie też we własnym budżecie takich pieniędzy nie posiada. Stąd też padła prośba do prezydenta Białegostoku, aby znalazł pieniądze na remont sali, w której dzieci zmuszone będą spędzać znaczną część dnia.
„Rozumiejąc potrzeby najmłodszych mieszkańców naszego miasta zwracamy się do Pana z uprzejmą prośbą o dofinansowanie prac remontowych, które powinny zakończyć się jak najszybciej, z uwagi na rozpoczynający się nowy rok szkolny. Należy dodać, że przedszkole od wielu lat nie przeszło termomodernizacji i zimą w salach przedszkolnych jest bardzo zimno, na co szczególną uwagę zwracają Rodzice” – napisał w interpelacji do prezydenta Białegostoku radny Henryk Dębowski.
To do niego bowiem zgłosili się rodzice dzieci uczęszczających do przedszkola samorządowego nr 58 w Białymstoku. I tradycyjnie już, można powiedzieć, w odpowiedzi radny usłyszał, że pieniędzy nie ma. Może będą, kiedyś. I nie w budżecie miasta, tylko jak Unia Europejska przekaże dofinansowanie. A poza tym to przecież są już zaplanowane remonty.
Remonty co prawda są faktycznie zaplanowane, ale najpierw łazienki, schodków, chodników i nawet murków na wjeździe. Sala będzie musiała zatem jeszcze poczekać. Zakres prac remontowych polegających na termomodernizacji budynku przygotowano na podstawie audytu, który przeprowadzono aż 6 lat temu. I jakoś trudno uwierzyć, że po tylu latach nie weryfikuje się ustaleń, zwłaszcza w tego rodzaju placówkach. Bo ocieplenie budynku, ale także poprawa jakości chodników czy murków z pewnością też są ważne, ale czy ważniejsze od sali, w której przebywają maluchy?
„W oparciu o opracowaną dokumentację projektową, w tym audyty uzyskaliśmy dofinansowanie unijne na wykonanie prac termomodernizacyjnych w trzynastu obiektach. Prace w tych budynkach zostaną wykonane w latach 2020-2022. Wykonanie termomodernizacji pozostałych obiektów oświatowych, w tym Przedszkola Samorządowego nr 58 Integracyjnego im. Jana Wilkowskiego w Białymstoku, uwarunkowane jest przyjęciem odpowiednich programów dotyczących dofinansowania unijnego na lata 2021-2027. O konkretnych terminach realizacji będzie można mówić po ogłoszeniu konkursów na uzyskanie dofinansowania prac termomodernizacyjnych w obiektach oświatowych, na które zostaną złożone wnioski” – odpisał radnemu Dębowskiemu z upoważnienia prezydenta Białegostoku sekretarz miasta Krzysztof Karpieszuk.
Radny po takiej odpowiedzi, zdecydował się jeszcze z innym radnym, Pawłem Myszkowskim, złożyć interpelację ponowną w tej sprawie. Tym razem dookreślił, że chodzi zaledwie o 3,5 tys. złotych na zakup przynajmniej nowej wykładziny. Bo tu przecież chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci. Prosił, aby kupić do przedszkola wykładzinę dywanową, bo w placówce położony jest stare gumoleum, która to wykładzina kompletnie nie spełnia swoich funkcji. Ale i kolejnym razem ten sam sekretarz miasta odpisał mu dokładnie to samo. Czyli, że trzeba czekać na środki z Unii Europejskiej. Choć brzmi to jak żart, to niestety jest to rzeczywistość w tym silnym samorządzie białostockim.
- Wobec takiego podejścia do załatwienia tematu, razem z rodzicami założymy zrzutkę. Kupimy sami tę wykładzinę. To wstyd, żeby w mieście z tak ogromnym budżetem nie znalazło się 3,5 tys. złotych na wykładzinę dla dzieci. I ten samorząd ma być silny? Czym? Hasłami wypisanymi na bannerach? Czy może powieszonymi parasolkami za ponad sto tysięcy? Prezydent sam sobie wystawia świadectwo siły swojego samorządu – skwitował naszej redakcji radny Henryk Dębowski.
Kiedy remont placówki miałby nastąpić, dziś kompletnie nie wiadomo. Bo nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle uda się zdobyć dofinansowanie unijne na ten cel. Ale ta sytuacja pokazuje też bardzo wyraźnie, że władze Białegostoku i urzędnicy nie są w stanie zrealizować nawet tak prostych prac, jak remont sali przedszkolnej, a nawet zakup wykładziny dla dzieci, bez unijnych pieniędzy. Jest to trochę szokujące w obliczu faktu, że szkoły i przedszkola są instytucjami, którymi zawiaduje samorząd. Ten sam silny samorząd, który nie jest w stanie wykonać niczego, nawet kupić wykładziny do sali dla dzieci, jak nie ma pomocy z zewnątrz.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: PS 58)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Klasyczny przykład jak się traci wyborców, tak to do Pana Panie Taduszu.
Klasyczny przykład jak się traci wyborców, tak to do Pana Panie Taduszu.