Kilka dni temu Platforma Obywatelska zorganizowała konferencję prasową, a w jej trakcie posypały się słowa krytyki wobec Szczepana Barszczewskiego, który ubiegał się o stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższym. Powodem krytyki miało być zdjęcie, na którym było widać, że rozmawia z posłem Jackiem Żalkiem, kandydatem na prezydenta Białegostoku z ramienia PiS. Zdjęcie to posłużyło jako dowód na polityczną aktywność Barszczewskiego. Teraz sprawa pachnie procesem.
Szczepan Barszczewski ubiegał się o stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższym. Był kandydatem jednym z wielu. Z całej Polski zgłaszali się prawnicy, ponieważ pojawiły się wakaty i trzeba było uzupełnić skład sędziowski 44 nowymi prawnikami. Platforma Obywatelska uznała, że to najlepszy moment do zaatakowania Barszczewskiego, ponieważ pokazał się w towarzystwie Jacka Żalka z partii Porozumienie i jednocześnie kandydata na urząd prezydenta Białegostoku z ramienia PiS.
- Tu się nasuwa pytanie – czy o ważności wyborów ma decydować partyjny kolega Jacka Żalka, kandydata na prezydenta Białegostoku z Prawa i Sprawiedliwości? Czy mieszkańcy Białegostoku, a także kandydaci z innych komitetów mają czuć się bezpiecznie, że te wybory będą ważne? Jeśli chodzi o pytanie z charakteru moralnego, to czy sędzią Sądu Najwyższego może być osoba, która publicznie kłamie? Czy pan Barszczewski na posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa, na pytanie dziennikarza o to czy jest członkiem partii Porozumienie, odpowiedział, że dwa miesiące temu zrezygnował – mówiła Jowita Chudzik.
- Izba Skargi Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w Sądzie Najwyższym jest najważniejszym organem z punktu widzenia ważności wyborów. To właśnie sędziowie tej Izby, w tym również pan Barszczewski, jeśli zostanie wybrany, będzie rozstrzygał protesty wyborcze, będzie rozstrzygał o ważności bądź braku ważności wyborów – wtórował jej Łukasz Prokorym, członek Platformy Obywatelskiej, który sam jest też prawnikiem.
I to właśnie ten drugi może mieć teraz problemy. Szczepan Barszczewski nie zamierzał milczeć po takich słowach. Jeszcze w minioną środę wieczorem, przesłał do mediów oświadczenie, w którym wyjaśnia jak działa Krajowa Rada Sądownicza, kto powołuje sędziów Sądu Najwyższego oraz jak działa system prawny w tym zakresie. Zauważył również, że to nie dziennikarze przesłuchują kandydatów na sędziów i nie oni decydują o powołaniu na to stanowisko.
To jednak nie wszystko. Bo teraz najprawdopodobniej politycy Platformy Obywatelskiej będą musieli udowodnić, że zdjęcie prezentowane podczas konferencji prasowej, odnosi się do dalszej bliskiej współpracy politycznej Szczepana Barszczewskiego z politykami partii Porozumienie. Z samego zdjęcia bowiem nie wynika, że w momencie, w którym zostało zrobione, omawiane były jakiekolwiek kwestie polityczne, ani też zbliżających się wyborów samorządowych.
- W pełnych patosu i przejęcia oświadczeniach politycznych, jako prawdopodobni kandydaci w wyborach samorządowych, wzywali Prezydenta Andrzeja Dudę, konstytucyjny organ Krajową Radę Sądownictwa do postaw i zachowań z ich wyobrażenia, zaś mnie do rezygnacji z ubiegania się o urząd Sędziego Sądu Najwyższego i, jak się wydaje, uwierzyli w rolę sprawczą swoich apeli. Zarzuty wobec mnie oparte były na zdjęciach wykonanych z ukrycia pod moją kancelarią radcowską. Pomijając bezprawność i tchórzliwość takiego działania, jest ono zupełnie nielogiczne, gdyż nie sposób wyciągnąć na tej podstawie wniosku o moim rzekomym członkostwie w partii politycznej. W swoich opiniach zdają się mierzyć innych swoją miarą. Normalną jest rzeczą, że jako radca prawny obsługujący jednostki samorządu terytorialnego, spółki, podmioty prywatne i osoby fizyczne poznaję różnych ludzi doradzając im w sprawach, które ich dotyczą i zajmują. W tym względzie spotykam się z parlamentarzystami, prezesami, burmistrzami, właścicielami dużych i małych firm jak też zwykłymi ludźmi – przekazał Szczepan Barszczewski w swoim oświadczeniu.
On sam przekazał już jakiś czas temu, że z partią Porozumienie nie ma obecnie nic wspólnego. Zrezygnował z członkostwa około dwa miesiące temu. Co wcale nie jest równoznaczne z tym, że polityków dawnej partii ma omijać szerokim łukiem, albo udawać, że ich nie zna. Dlatego też wydaje się, że politycy Platformy Obywatelskiej nieco pospieszyli się nie tylko z wyciąganiem własnych wniosków, ale przede wszystkim z przekazywaniem tych wniosków opinii publicznej.
- Jak widać pan Barszczewski prowadzi bujne życie polityczne organizując w swojej kancelarii spotkania partii Porozumienia z udziałem posła Jacka Żalka i Mieczysława Baszko. Dlatego uważamy, że osoba o tak niskiej kwalifikacji moralnej nie może być naszym przedstawicielem w Sądzie Najwyższym i wzywamy Szczepana Barszczewskiego do rezygnacji z kandydowania do Sądu Najwyższego – powiedziała podczas konferencji prasowej Jowita Chudzik.
W ocenie Szczepana Barszczewskiego to jednak Łukasz Prokorym popełnił większy błąd. Skoro jest prawnikiem, powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji pomówień, albo podawania mediom niepotwierdzonych informacji o osobie publicznej, które mogą narażać ją na utratę dobrego imienia. W tym przypadku taka sytuacja zaistniała i być może skończy się procesem sądowym przeciwko politykom lub jednemu politykowi Platformy Obywatelskiej.
- Wystąpienie kolegi mecenasa godzi w moje dobre imię i cześć jako radcy prawnego, osłabia etos zawodu, może też naruszać zasady etyki radcy prawnego. W związku z tym wzywam „bohatera” konferencji prasowej – mec. Prokoryma do przeproszenia mnie za pośrednictwem mediów i wpłacenia na rzecz Caritas Archidiecezji Białostockiej 2000 zł, ewentualnie przepracowania 40 godzin w Hospicjum stacjonarnym "Dom Opatrzności Bożej" przy ul. Jana III Sobieskiego 1 w Białymstoku – przekazał Szczepan Barszczewski.
Jak sprawa będzie toczyła się dalej, będziemy z pewnością informować na naszych łamach. W tym miejscu wypada dodać jeszcze tylko jedno – Szczepan Barszczewski nie otrzymał nominacji sędziego w Sądzie Najwyższym. Nie miało to jednak nic wspólnego z apelami polityków Platformy Obywatelskiej sprzed kilku dni.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może i temat natomiast pani Agnieszko tematem poważnym jest kandydat z ramienia PIS dlaczego nic Pani o nim nie napisze ? Przecież to jest temat na pierwsze strony nie tylko ddb24. Odwagi Pani Agnieszko za krytykę pani nikt nie spali na stosie a po wyborach będzie Pani mogła spojrzeć w lustro.