Taka gmina: Patriotyzm, zdrada i oszustwo

18/02/2018 21:47
Felietony, gmina Patriotyzm zdrada oszustwo - zdjęcie, fotografia

Śledząc ostatnie doniesienia dotyczące awantury o to, kto jest sprawcą Holocaustu, kłótni o szmalcowników czy wielkiej kłótni na temat patriotyzmu i znaczenia tego pojęcia doszedłem do wniosku, że chyba jestem bardziej konserwatywny niż przypuszczałem. Bo wprawia mnie w gniew sytuacja, kiedy dumę z bycia Polakiem określa się patologią. Za szczególny absurd uważam zaś pogląd, że Polską uważa się za własność całej Europy i to Europa powinna decydować o sprawach Polski. Szczytem patriotyzmu jest bowiem bycie dumnym z Polski, gotowość do zrobienia czegoś bezinteresownego dla kraju i... płacenie podatków. Nawet wtedy, gdy ludzi z rządu uważa się za durni, którzy tylko patrzą na co by tu wyrzucić nasze pieniądze w błoto.

Ostatnio śledząc to co pisze się o szeroko pojętej polskości i patriotyzmie zaczynam mieć deja vu. Z jednej strony dostrzegam przekonanie, że można czuć się tylko Europejczykiem, a narodowość ma znaczenie tylko w tym zakresie, że jakiś język jest ojczystym. Czyli wyuczonym w dzieciństwie. Bycie Polakiem lub choćby przedkładanie bycia Polakiem jest obciachem, cebulactwem czy januszowaniem, bo wszak Polska leży w Europie. Tak twierdzi szeroko rozumiana ta grupa, której szczególnie bliskie są poglądy lewicowe i liberalne. Dla niej to Ojczyzna ma obowiązki wobec nich (bo już nie odwrotnie), a Polska wobec Europy. Powodem są błogosławieństwa jakim jest obecność w Unii Europejskiej oraz te miliardy euro, które ciocia Unia wpompowała w Polskę. Z drugiej zaś strony dostrzegam coraz mocniej akcentowany patriotyzm w bardzo tradycyjnym stylu: dumę z barw narodowych, języka, kraju i gotowość do poświęceń dla Polski. Przy czym Polska ta jest bardzo dziwnie pojmowania: jest to kraj (czyli teren z jego zawartością), ale bez ludzi i państwa. Czyli bez rodaków (zwłaszcza tych myślących inaczej) oraz organów władzy (w kontaktach z którymi eksponowane jest jest nastawienie anarchistyczne). Obie strony łączy żywiołowa niechęć do płacenia podatków (wszelakich: od CIT, PIT po VAT) i kombinowanie jakby tej opresji uniknąć. Ci pierwsi naciskani drą się ile sił mówiąc, że opresyjne państwa zabija biznes i odbiera im chleb od ust (inna rzecz, że przysłowiowy chleb jest przeważnie dodatkiem do kawioru, trufli i innych smakołyków). Druga nie da ani złotówki na rząd, który kolaboruje i handluje z Żydami (i chce zwracać im majątek), wydaje kasę na głupstwa i generalnie jest do du... Większość Polaków - mam wrażenie - plasuje się miedzy tymi skrajnościami: jest dumna z narodowości, choć czasami trochę się tego wstydzi, stara się uniknąć płacenia podatków, ale nie kombinuje nad miarę i ma o rządzie kiepskie zdanie, ale uważa go za czynnik stabilizujący i stosuje się do jego zarządzeń. I ta właśnie większość stwarza nadzieję, że ten patriotyzm, który w ciężkich czasach rozbiorów, wojen, okupacji i czasów PRL-u pozwolił przetrwać nam jako narodowi.

Ostatnio dwa teksty zainspirowały mnie do rozważań o patriotyzmie. Pierwszy to wypowiedź Julii Pitery sprzed roku oraz wypowiedzi Róży Thun w niemieckiej telewizji ARTE. Obie te damy z PO w mojej prywatnej klasyfikacji na największy idiotyzm prowadzą o wiele długości przed wszelkimi innymi osobami publicznymi i prywatnymi z Krzysztofem Kononowiczem na czele. Julia Pitera była uprzejma powiedzieć "Polska nie jest własnością Polaków. Uważam, że absurdem jest to żeby Polacy czuli się w tym kraju jak u siebie. Polska jest własności całej Europy, i to Europa powinna decydować o sprawach Polski a nie rząd". Mówił to wysoko postawiony polityk Platformy Obywatelskiej i minister rządu Donalda Tuska. Nigdy nie odwołał swoich słów ani się do nich nie zdystansował, nie zrobiła to też partia, której pani Pitera ciągle jest ważnym członkiem. Komentować idiotyzmu wypowiedzi nie zamierzam, ale stosując ten sposób narracji można by założyć, że w czasach komunizmu, a wcześniej i rozbiorów byliśmy w imperium słowiańskim (rządzonym wprawdzie przez Rosjan, ale przecież bliższych nam kulturowo i językowo niż tacy np. Francuzi, Belgowie czy Duńczycy. Jakie to szczęście, że pani Pitera nie żyła w tamtych czasach, bo miałaby szansę dołączyć do panteonu tak znakomitych patriotów jak margrabia Wielopolski, targowiczanie Szczęsny Potocki i Ksawery Branicki. Oni też uważali, że Polska nie należy do siebie i to nie Polacy powinni o sobie decydować. Dla mnie takie słowa to zdrada i jeśli pani Pitera ich nie odwołała (o czym nie wiem) to w imię wolności słowa, którym posługuje się ona wypowiadając cytowane idiotyzmy, jej słowa określę je mianem zdrady. I dalej kretyństwa powyższej wypowiedzi pani minister od korupcji nie będę komentował.

Z kolei inna europosłanka Róża Thun z PO oświadczyła dla obcej telewizji: "Polska na granicy wytrzymałości. Jak tak dalej pójdzie to w Polsce nastanie dyktatura". Dziennikarze kreują ją na samotną kobietę walczącą o kraj... Kiedy obejrzałem ten program złapałem się za głowę. To klasyczny przypadek biblijnej opowieści o belce we własnym oku i źdźbłach w cudzym. Nie było dyktaturą uchwalanie kretyńskich ustaw przez poprzednią koalicję i tolerowanie dziesiątek afer z AmberGold na czele. Nie było dyktaturą karanie ludzi za okrzyki "Donald matole" oraz wyprawy policji do redakcji po tajemnicę dziennikarską. To były standardy demokracji. Teraz za to jest dyktatura, bo większość olewa poglądy mniejszości wprowadzając - często brutalnie - swoje prawa z kompletnym ignorowaniem opozycji. Wcześniejsze ignorowanie opozycji nie było niczym złym. Jedyną różnicą jaką tu dostrzegam to ta, że wtedy koledzy partyjni pań Thun i Pitery byli przy korycie, a obecnie koryto im odebrano. Kiedyś to oni nadawali ton, a teraz tony który im towarzyszą to szyderczy śmiech. Z władzą utracili szacunek, rząd dusz i stali się przedmiotem drwin. No to jest faktycznie dyktatura, kiedy "partia mędrców i demokratów z przyrodzenia" mająca na zawsze monopol na rację teraz jest bezlitośnie wyśmiewana. A jej fochy i żale na taki stan rzeczy zamiast wsparcia i współczucia społeczeństwa wywołują jedynie dalsze szyderstwa. W przypadku pani Thun uznałbym, że w jej przypadku mamy do czynienia z dyktaturą rozumu wobec jej bezmyśli politycznej.

Trzeci temat to opowieść na blogu Oszuści Podatkowi i Nieuczciwa Konkurencja. Adres tego dzieła tutaj (https://web.archive.org/web/20180216091724/http://www.oszuscipodatkowi.com/2018/02/12/pierwszy-moj-wpis/) Autor opisuje w nim grono małych, średnich i dużych cwaniaczków od lat kręcących Skarb Państwa. Unikających podatków, płacących grosze pracownikom, kręcących wałki z cłem i nie tylko, którzy dorabiają się tym kosztem i kreaują na biznesmenów. Takich współczesnych Wokulskich. A wszystko to w Rzgowie w Centrum Handlowym PTAK. Opis zaczyna się od sceny wjazdu KAS-y czyli Krajowej Administracji Skarbowej, która na stałe zainstalowała swój punkt w tym centrum oszustw i krętactwa. Czytając przegląd postaci i wydarzeń oraz wpisy pod tekstem faktycznie w pełnej okazałości pokazuje się patriotyzm oraz jego alter ego. Molier byłby zachwycony - tak wielu tu postaci do złudzenia przypominających jego Świętoszka. Ekonomiczni Dulscy lub - jak kto woli - Kali, kręcą lody na całego i wyrzekają na państwa, że nie pozwala się im okradać. I bez żenady korzystają z państwa tego dobrodziejstw fundowanych przez pozostałych obywateli. Jeden z wpisów rozbawił i zirytował mnie szczególnie. Autor wyrzekał na państwo ścigające porządnych obywateli zamiast aferzystów i dodaje, że to jego wybór czy płaci czy nie płaci podatków i nikomu nic do tego. Jednym tchem wzywa też policję (opłacaną z podatków, których zdecydował się nie płacić), aby złapała i zamknęła autora blogu. Bo pomawia "biznesmenów" o oszustwa... Ręce opadają, logika poraża. Ale jest i satysfakcja: autor wpisu i część opisywanych postaci w czasach wojny byliby kandydatami na szmalcowników: ich moralność i patriotyzm kształtuje im bowiem możliwość zysków. I mniejsza o to czyim to kosztem...

Jest i lokalny patriotyzm czyli bycie dumnym z Białegostoku i Podlasia. Można by wytknąć niżej podpisanemu, że jest słabym patriotą skoro niemal bez przerwy krytykuje władze miasta i województwa i tak szkodzi małym ojczyznom. Ale tu jest różnica: nie olewam decyzji władz mojego miasta i województwa i nie wzywam na sukurs sił spoza małej ojczyzny. Nie twierdzę też, że władze te nie mają prawa rządzić i odmawiam im tego prawa. Ale więcej o lokalnym patriotyzmie za tydzień w "Takiej gminie".

(Przemysław Sarosiek/ Foto: BI-Foto)

Reklama

Taka gmina: Patriotyzm, zdrada i oszustwo komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"