Zima w tym roku nie bierze jeńców. Gwałtowny spadek temperatury i intensywne opady śniegu zmusiły mieszkańców województwa podlaskiego do maksymalnego obciążenia instalacji grzewczych. Niestety, bilans ostatnich kilku dni jest dramatyczny. Tylko w 13 stycznia (wtorek) strażacy w całym kraju interweniowali aż 1 270 razy, z czego 252 zgłoszenia dotyczyły pożarów. W ich wyniku zginęła jedna osoba, a 14 zostało rannych. Niestety, statystyki z kolejnego dnia (14 stycznia) przyniosły jeszcze gorsze wieści z naszego regionu.
Największa tragedia rozegrała się w powiecie hajnowskim. W środę nad ranem, o godzinie 3:40, strażacy otrzymali wezwanie do miejscowości Pasieczniki Duże. Gdy pierwsze zastępy dotarły na miejsce, drewniany dom jednorodzinny był już całkowicie objęty ogniem. Dach i część ścian zawaliły się do środka, grzebiąc mieszkańców pod zgliszczami.
Akcja gaśnicza, w której brało udział 10 zastępów (34 ratowników), trwała ponad 7 godzin. Podczas przeszukiwania pogorzeliska strażacy dokonali makabrycznego odkrycia – odnaleźli ciała dwóch osób. Policja potwierdziła, że ofiary to 42-letnia kobieta oraz jej 11-letni syn. Trzecia osoba, która zazwyczaj tam zamieszkiwała, przebywała w tym czasie w ośrodku opieki, co prawdopodobnie ocaliło jej życie. Przyczyny tego tragicznego zdarzenia są wciąż ustalane przez biegłych.
To nie był koniec czarnej serii. W miejscowości Bobrowa koło Zabłudowa ogień zaatakował dach ośrodka konferencyjno-wypoczynkowego Bobrowy Resort. Sytuacja wyglądała groźnie, ponieważ pożar wybuchł o godzinie 1:44, gdy goście spali. Dzięki błyskawicznej reakcji 12 zastępów straży pożarnej udało się powstrzymać ogień przed rozprzestrzenieniem się na cały kompleks. Kilka osób ewakuowało się samodzielnie, jedna trafiła do szpitala na obserwację z powodu silnego stresu.
Z kolei w miejscowości Geniusze (powiat sokólski) 8-osobowa rodzina straciła w nocy dach nad głową. Murowany dom spłonął niemal doszczętnie – zniszczeniu uległa więźba dachowa i całe poddasze. Budynek nie nadaje się obecnie do zamieszkania. Strażacy musieli później wracać na miejsce, by zabezpieczać ocalałe mienie plandekami przed sypiącym śniegiem.
Równolegle z pożarami budynków, strażacy toczą walkę z niewidzialnym wrogiem – tlenkiem węgla. Tylko jednego dnia (13.01) w Polsce odnotowano 38 interwencji związanych z czadem, w których życie straciły 3 osoby, a 17 zostało poszkodowanych. Tlenek węgla to "cichy zabójca" – bezwonny i bezbarwny gaz, który powstaje przy niepełnym spalaniu paliw.
W naszym regionie, w Krynkach i Sokółce, strażacy wyjeżdżali wczoraj do pożarów sadzy w kominie. Choć tym razem skończyło się na strachu i wygaszeniu palenisk, pożar sadzy to sygnał ostrzegawczy przed katastrofą. Temperatura palącej się w przewodzie sadzy może przekraczać 1000°C, co prowadzi do pękania komina i przedostawania się ognia lub czadu do części mieszkalnej.
Eksperci nie mają wątpliwości: za większość tych zdarzeń odpowiada brak regularnych przeglądów oraz błędy w eksploatacji pieców. Aby uniknąć tragedii, należy pamiętać o kilku zasadach:
Regularne czyszczenie: Kominy od pieców na paliwo stałe (węgiel, drewno) powinny być czyszczone raz na kwartał.
Czujka czadu: To inwestycja za kilkadziesiąt złotych, która ratuje życie, alarmując o obecności tlenku węgla.
Jakość paliwa: Palenie mokrym drewnem lub śmieciami to prosta droga do zapchania komina sadzą.
Wentylacja: Nigdy nie zaklejaj kratek wentylacyjnych – swobodny przepływ powietrza jest kluczowy dla bezpieczeństwa.
Strażacy apelują o czujność – zima dopiero się zaczyna, a każda niesprawna instalacja w połączeniu z silnym mrozem to tykająca bomba.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze