Reklama

W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w Białymstoku przerwano uroczystości

Tego nikt się nie spodziewał, a już najbardziej przybyli na uroczystości kombatanci. Tuż po rozpoczęciu, zostały one przerwane. Powodem miały być obecne inne niż tylko biało-czerwone flagi. Prezydent Białegostoku nie zabrał głosu, a przerwane uroczystości spędził w pobliżu śmietnika.

- Najbardziej szkoda tych staruszków, którzy przyszli tu w taki upał. Oni w ogóle nie wiedzieli co się stało. Niepotrzebnie przerwano uroczystości. Tym bardziej, że nikt ich nie zakłócał – mówi jedna z kobiet, która przyszła jako opiekunka kombatanta.

O co poszło? O to, że na miejscu uroczystości pojawiła się delegacja ONR-u. Nie sama delegacja, ale w towarzystwie dwóch flag, które zaczęły powiewać na wietrze. Na początku nic nie wskazywało, że wydarzenia potoczą się w kierunku przerwania uroczystości. Zgromadzonym nie przeszkadzała obecność ani flag, ani delegacji narodowców. Przynajmniej nikt głośno o tym nie powiedział.

Reklama

Na miejscu była jednak osoba, której nie podobała się delegacja i jej flagi. To prezydent Białegostoku, który finalnie nie zabrał głosu i zdecydował o przerwaniu uroczystości. Zanim jednak do tego doszło, do delegacji Obozu Narodowo – Radykalnego podeszła straż miejska, która poprosiła o opuszczenie przez nią miejsca. Na pytanie narodowców dlaczego nie mogą wziąć udziału w obchodach wybuchu Powstania Warszawskiego usłyszeli, że to miejsce, w którym aktualnie stoją, jest przewidziane dla mieszkańców Białegostoku.

- A my to niby kto jesteśmy? Też jesteśmy mieszkańcami Białegostoku i mamy prawo tu być i brać udział w uroczystościach – mówił Mateusz Magnuszewski z ONR.

Reklama

Jak się okazało, strażnicy miejscy mieli polecenie wyprowadzenia delegacji z miejsca uroczystości. Jednak delegacja postanowiła zostać. Nie było żadnych przepychanek, ani pyskówek. Wszystko odbyło się spokojnie. I kiedy straż miejska nie poradziła sobie z wyperswadowaniem narodowcom udziału w uroczystościach, do akcji wkroczyła policja. Policjanci grzecznie zwrócili się i powiedzieli, że narodowcy powinni opuścić plac przed pomnikiem Armii Krajowej na Kilińskiego.

- Pytaliśmy na podstawie jakiego paragrafu i jakich przepisów policjanci żądają, żebyśmy wyszli. Powiedzieli nam, że takie polecenie dostali i żebyśmy się zastosowali do tego, co mówią. Później się okazało, że to prezydent Truskolaski tego chciał. Ale nie wyszliśmy, bo mamy prawo uczcić pamięć, jak każdy inny mieszkaniec i legalnie działająca organizacja – wyjaśnia Mateusz Magnuszewski.

Reklama

W związku z tym, że delegacja ONR-u postanowiła nie opuszczać miejsca uroczystości, uroczystości opuścił Tadeusz Truskolaski. Nie wyjechał daleko, odszedł po prostu na bok i stanął niedaleko śmietnika. Pozostał tam właściwie do końca, czyli aż do momentu złożenia kwiatów. Tymczasem zgromadzeni nie za bardzo wiedzieli co się dzieje i o co chodzi. W międzyczasie tylko przez mikrofon prowadząca – rzecznik prezydenta Białegostoku – kilkukrotnie zwracała się o to, aby schować sztandary.

Oprócz flag ONR-u, był na miejscu sztandar Solidarności i oczywiście flagi biało-czerwone, z którymi przyszli także mieszkańcy. Żadna z nich nie została schowana, ani zwinięta. I choć nie padło publicznie, które flagi powinny być schowane, zgromadzeni wiedzieli, że prezydentowi nie podobają się flagi ONR-u. Nawet głos kombatantów, którzy dziwili się, w czym przeszkadzają flagi podczas uroczystości, nie skłonił prezydenta do zmiany nastawienia. Stał ze swoim synem, posłem Nowoczesnej, z boku, nieco dalej od miejsca zgromadzenia.

Reklama

- Uważam, że jest to uroczystość patriotyczna, powinny być wyłącznie sztandary biało-czerwone, a nie żadnych organizacji. Ja jestem przeciwny, żeby brać udział w uroczystościach razem z ONR – powiedział Polskiemu Radiu Białystok Tadeusz Truskolaski.

Sytuacją jest zdziwiony, ale też i zniesmaczony jeden z radnych miejskich obecnych pod pomnikiem na Kilińskiego. Mówił naszej redakcji, że obecność sztandarów nie przeszkadzała nikomu, oprócz prezydenta. Nawet kombatanci stanęli w obronie narodowców. Najtrudniej jednak było zrozumieć to, o czym mówił zastępca prezydenta, który w końcu zabrał głos, by wyjaśnić sytuację.

Reklama

- Za prezydenta tłumaczył się jego zastępca, Rafał Rudnicki, który powiedział zgromadzonym ludziom, że prezydent nie będzie brał udziału w uroczystości, aby jej nie upolityczniać. I to jest dopiero dziwne, bo przecież prezydent cały czas podkreśla swoją apolityczność. To w jakich uroczystościach i pod jakim szyldem chce brać udział? I teraz już nie wiem, czy prezydent w końcu jest apolityczny, czy nie jest? – dziwi się radny Paweł Myszkowski.

Ostatecznie ktoś z tłumu zaintonował hymn narodowy i uroczystości potoczyły się swoim rytmem, mimo że chwilę wcześniej zostały przerwane. Po odśpiewaniu hymnu ustawiły się delegacje do składania kwiatów. I tu znów pojawiła się konsternacja, kiedy z wiązanką ustawił się ONR. Nie został wyczytany, jak należy. Rzecznik prezydenta po prostu nie wyczytała nazwy.

Reklama

- Sprawa tym bardziej bulwersuje, że na uroczystościach nikt nie miał pretensji do KOD, że składają w swoim imieniu wieniec pod pomnikiem. Nam również pozwolono, ale niestety nie wyczytano nas. Argumentowano tym, że jesteśmy organizacją polityczną. Rozumiem, że KOD to kółko gospodyń wiejskich? – kwituje Mateusz Magnuszewski z ONR.

Faktycznie, przedstawiciele Komitetu Obrony Demokracji zostali wyczytani podczas składania kwiatów. Ale trzeba też dodać, że w dniu uroczystości nie mieli ze sobą żadnych flag. Inne organizacje także zostały wyczytane z nazwy. Narodowcy bulwersują się całą sytuacją tym bardziej, że nikomu oprócz prezydenta ich obecność we wtorkowe popołudnie nie przeszkadzała.

Reklama

- Skandal, tak w skrócie można skwitować szopkę Truskolaskiego. Dużo mówi się o (również przez niego) o wolności słowa i wypowiedzi, wolności do swobodnego wyrażania swoich poglądów, a w praktyce wygląda to tak, że są równi i równiejsi. Prezydent na oczach zgromadzonych chciał nas upokorzyć, ale się przeliczył. Nie widziałem jakiegokolwiek powodu, aby ustąpić. Pragnę przypomnieć, że w Powstaniu Warszawskim ginęli również członkowie ONR. Mało tego, dzisiejszy gość – Mieczysław Wroczyński, ps. Stary, był podczas powstania towarzyszem broni narodowców – komentuje Mateusz Magnuszewski.

Jedno jest pewne, uroczystości wybuchu Powstania Warszawskiego w Białymstoku, których de facto nie było, odbiły się już echem daleko poza naszym miastem. Szkoda, że w tak ważnych dniach dla wszystkich Polaków, ci sami Polacy nie umieją zachować umiaru w demonstrowaniu swoich poglądów politycznych. W takich momentach nie powinny one dzielić nikogo.

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BL)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-02 08:28:35

    a nie pomyslalas droga Agnieszko,ze ONR ktory kopiuje zachowania ugrupowan narodowo socjalistycznych powinien byc ostatni,jesli nie w ogole obecny na uroczystosciach upamietniajacych walke z narodowo socjalistycznym okupantem??widze,ze zamiast zachowac obiektywizm w tekscie,starasz sie droga Agnieszko prezentowac wlasne fascynacje polityczne.Co mnie,czlowieka ktory nie ma nic wspolnego z Waszym miastem,i prawde mowiac nawet nie wiedzialem gdzie Bialystok lezy na mapie Polski ,obchodzi kogo faworyzujesz( a jestem magistrem socjologii,wiec nie mozna mi zarzucic brakow w wyksztalceniu,to raczej chodzi o patriotyzm lokalny ale to moga zrozumiec jedynie gdanszczanie), chetnie byc poznal obiektywnym okiem miejscowego dziennikarza rzeczywistosc Waszego miasta,ale widze,ze jest to niemozliwe.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-02 09:01:20

    Obchody upamiętniające Powstanie 44 to ostatnie miejsce na wywieszanie flag ONR czy jakiejkolwiek innej organizacji czy partii politycznej. Jak ktoś tego nie rozumie w Polsce to albo nie jest Polakiem albo ma ewidentne braki z wykształcenia na poziomie podstawówki. Nie ma co tu dyskutować nawet więcej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-08-02 09:09:16

    Szanowny Panie Magistrze! Samo bycie magistrem (nawet socjologii ;) ) nie jest gwarantem wykształcenia a już na pewno nie jest gwarantem mądrości, a popisywanie się tytułami, w moim odczuciu, tylko ośmiesza pańską wypowiedź. Jako podwójny magister (socjologii i ekonomii oraz dodatkowo kształcony w dziedzinie zarządzania) proponuję również poćwiczyć czytanie tekstu ze zrozumieniem, bo moim zdaniem główną intencją autora tekstu nie była obrona ONR-u :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama